CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

wtorek, 24 listopada 2015

110. You are beautifull!!!! :3

Hej !
Wiem, teraz też czekaliście, ale zdecydowanie mniej niż wcześniej :*
+ Muszę podziękować Nicola Dolezych..
Jannette jest ważna nie tylko w opowiadaniu ale i dla mnie, to moja przyjaciółka i wiem że mogę jej zaufać! Oby i ona wiedziała że ma we mnie wsparcie!!

Żancia ten rozdział dla Ciebie <3



Objaśnienie:
J: - Ja(Nathalie),
N: - Niall,
V: - Viktor,
Jann: - Jannette

___________________________


 Wróciłam do sypialni i wyjęłam z szafy seksowną bieliznę, zdążyłam ją założyć kiedy od wrócił. Teraz to on lustrował mnie wzrokiem a ja patrzałam na niego w lustrze. Bez słowa wyszedł z pomieszczenia, wiedziałam ze jeszcze chwile by tu został i miałby na mnie taką samą ochotę co ja na niego. Nie będę ustępować, ubrałam na to krótkie, bardzo krótkie szorty i koszule, zapięłam ją tylko do połowy tak że niemal wszystko było widać. Wiedziałam że nie będzie mógł się oprzeć..
Zeszłam na dół i znalazłam sie w kuchni gdzie Niall już był. Siedział przy stole i patrzył w okno.
J: Jajecznica? - spojrzałam na niego
N: Hm?
J: Chcesz jajecznice na śniadanie? - uśmiechnęłam się.
N: Jasne.. - coraz lepiej, Niall się do mnie odzywa, więc z górki. Włączyłam muzykę i zaczęłam do niej tańczyć. Co kilka chwil zerkałam ukrytkiem na blondyna, powstrzymywał uśmiech, ale wiem że jego wzrok wypalał dziury na moim ciele. Gdy kolejny raz spojrzałam na mojego czubka miał przed sobą szeroko otwartą gazetę. Wyłączyłam palniki i podeszłam do niego na paluszkach.
J: Ty nie czytasz gazet! - zaśmiałam sie na widok jego reakcji, chłopak aż podskoczył na krześle.
N: Nie, ale świetnie zasłania twoje wygłupy.. - starał się nawet na mnie nie patrzeć.
J: Wiem, że chcesz dołączyć! - pociągnęłam go za rękę i zaczęłam razem z nim tańczyć do rytmicznej piosenki. Śmialiśmy się tak głośno że muzykę zagłuszaliśmy. - Ale się zmęczyłam.. - westchnęłam gdy wyłączyłam odtwarzacz. Spojrzałam na narzeczonego, szczerzył sie szeroko i wiedziałam że podobało mu się takie coś, sama byłam w tej chwili szczęśliwa!
N: Kocham Cię i nie odpuszczę Ci teraz. - podszedł szybko do mnie, wziął mnie na ręce i usadził na stole. Bez żadnych zahamować, wpił sie w moje usta i napierał niesamowicie mocno. Swoimi zimnymi paluszkami rozpiął do końca moją koszule i rozporek w spodenkach. Wiedziałam że długo nie wytrzyma! A ja sama nie byłam mu dłużna, ściągnęłam z niego t-shirt i zajęłam sie jego spodniami. - Specjalnie to wymyśliłaś, co nie? - mówił pomiędzy pocałunkami, które składał na mojej szyi.
J: Ale co? - udałam.
N: Ty doskonale wiesz o co mi chodzi. - zaśmiał sie zadziornie i poczułam jak gwałtownie i agresywni we mnie wchodzi..
    Ten sex był niesamowity, oboje go tak bardzo pragnęliśmy że nie mogło być inaczej. Cały dzień leniuchowaliśmy, razem ugotowaliśmy obiad, było tak beztrosko..
J: Chcesz jechać ze mną do Midnight Memories? - spojrzał w moje oczka, leżał na moich kolanach, kochałam się bawić jego włosami.
N: Możemy jechać.. - podnieśliśmy się z kanapy i zabierając kurtki wyszliśmy.
J: Jakie auto? - uśmiechnęłam się.
N: Jaguar? - zapytał nieśmiało, zgodziłam się i ruszyliśmy. Szybko pokonaliśmy drogę do restauracji, Niallowi jak zwykle buzia się nie zamykała, ale to dobrze. To znaczy że jest szczęśliwy!
J: Hej Vik.. - podeszliśmy do chłopaka, który właśnie stał przy swojej Jannette.
V: Cześć Nathalie.. Niall.. - podali sobie dłonie.
J: Co tam u was? Jak w restauracji? - uśmiechnęłam się do niego. Jannette promieniała tą ich miłością.
V: W restauracji świetnie, z resztą widzisz, klientów pełno, załoga dobrze sie sprawuje.. a u nas..
J: O tym porozmawiam z Jann.. - przerwałam mu - Który stolik wolny? - złapałam ja pod rękę.
V: 15.. Mówisz poważnie? - zdziwił się.
J: Tak, a Ty sobie z moim Niallem porozmawiaj, przecież jesteście facetami. - machnęłam rękę i skierowałam sie do wyznaczonego stolika. - To jak wam się układa? - uśmiechnęłam sie do brunetki.
Jann: Myślę że jest bardzo dobrze. Jest zapracowany ale to normalne, kocham go i aż nie moge uwierzyć że on kocha mnie. - spojrzałyśmy na nich. Stali w tym samym miejscu i o czymś zawzięcie dyskutowali.
Jannette<3

J: Dlaczego nie możesz uwierzyć? - zawiesiłam wzrok z powrotem na niej.
Jann: No spójrz tylko na mnie, niska, gruba, brzydka i do tego pracuje w kwiaciarni.. A on? Sexowny, mega przystojny, i do tego menadżer twojej restauracji.. Sprzeczne co nie? - uśmiechnęła się nerwowo.
J: Ty naprawdę oszalałaś.. - powiedziałam zaskoczona - ..Jak możesz tak o sobie mówić? Jesteś wspaniałą kobietą, wygląd nie jest wszystkim! A jeśli chcesz argumentów to proszę bardzo.. Wzrost to nie przeszkoda, zawsze to możesz słuchać jego serca gdy sie przytulisz, nie jesteś gruba, Ty widziałaś grubą osobę? - zaśmiałyśmy sie - .. Jesteś naprawdę śliczna, masz cudowne oczy, włosy, uśmiech, twoja cera jest taka idealna, nie jedna modelka o takiej marzy, a to że pracujesz w kwiaciarni dodaje Ci tylko uroku. Nie zadręczaj sie tym bo Ty naprawdę go uszczęśliwiasz, jeszcze nigdy go takiego nie widziałam, a znamy sie już dobrych kilka lat. Uwierz w siebie kobieto! - uścisnęłam pocieszająco jej dłoń, Jann aż się zarumieniła a oczy zaszkliły.
Jann: Dziękuje Ci, nawet nie masz pojęcia jak bardzo mi pomogłaś mówiąc to.. - otarła jedną łzę.
K: Przepraszam pani Horan, zdecydowały się panie co zamówią? - podszedł nieśmiało jeden z kelnerów.
J: Viktor niech wybierze dania. - odszedł, a ja znów spojrzałam na dziewczynę. Nie mam pojęcia jak ona mogła tak o sobie pomyśleć, jest wspaniała ale i mało pewna siebie. Viktor musi dać jej więcej wsparcia i zapewnić że to jak wygląda, a jest piękna, nie ma dla niego znaczenia. Musi zrównać z ziemią jej kompleksy bo są naprawde bezsensowne.. Nasz temat był bardzo ciekawy, zagadaliśmy sie na początku o kwiatach, potem o daniach lokalu a na końcu o naszych mężczyznach.. Ciekawe co oni robią?
N: No kochanie.. - pojawili się. - Czas się zbierać. - wyciągnął dłoń w moja stronę by pomóc mi wstać. Skorzystałam i już po chwili obejmował mnie w talii.
J: Jeszcze muszę tylko zajrzeć do biura, Vik.. - spojrzałam znacząco na bruneta i poszliśmy do mojego gabinetu. - W sobotę widzę Cie z Jann u mnie w pałacu, zrobię kolacje..
V: U Ciebie, na kolacji? Jann? Widzę że sie zakolegowałyście.. - ucieszył się
J: Można tak powiedzieć, jeśli ja skrzywdzisz odstrzelę ci torbę! - zagroziłam  - O 6pm w sobotę. - powiedziałam wychodząc. Wróciłam do Nialla i tym razem on prowadził auto. Zamyśliłam się o tej dziewczynie, mam nadzieje że moje słowa dotarły do niej i już nie będzie się takimi myślami katować..
N: O czym plotkowałyście? - wyrwał mnie z zamyśleń. Szybko dotarliśmy do domu.
J: A o naszych zawodach.. - rzuciłam. Blondyn spojrzał na mnie przerażony. - Spokojnie, mówiłyśmy o gotowaniu.. - zaśmiałam sie - Jestem padnięta, idziesz spać?
N: Tak.. To tylko o tym co robicie? Widziałem jak pożerałaś mnie wzrokiem.. - teraz to on się zaśmiał, wiedział co mówi.
J: Czyżby?
...
__________


I jak? Podobał sie!
A tak poza tym! Dziewczyny które mają podobny problem co moja bohaterka Jann! Nie możecie się tak zadręczać! Jesteście piękne! A wygląd to nie wszystko!! Jeśli ktoś z was tak żartuje to tylko dlatego ze musi dowartościować samego siebie i on nie jest nic warty! Uwierzcie mi!! :*

btw: Licze na choć 15 komów!! :*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!






Naat

wtorek, 17 listopada 2015

109. The cousin doesn't live..

Witajcie :* !!
Wracam do Was! Wznawiam moje pisanie :D Kocham was i nie mogę sobie odpuścić.. A tak na serio to nie miałam w ogóle czasu.. Byłam na urlopie, troche dużo się działo, potem oni przyjechali ze mną tu.. Więc teraz mam dopiero czas!! <3

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie)
N: - Niall,
Z: - Zayn,
P: - Paula Jonson,
O: - ochroniarz.
_________________

          Na parkingu widziałam już Zayna, stał elegancko ubrany i palił papierosa. Podeszłam do niego, zgasił niedopałek i bez słowa ruszyliśmy. Przepuścił mnie w drzwiach i podeszliśmy do ochroniarza, stojącego w wejściu na sale.
O: Dobry wieczór, zaproszenia poproszę. - Malik wyjął spod marynarki kopertę, ochroniarz wyjął zaproszenia i przepuścił nas.
J: Panna Jonson już jest?
- zatrzymaliśmy się przy wolnym stoliku.
Z: Tak, właśnie wchodzi, ale nie patrz teraz.. Zna Cię i może się speszyć. - uprzedził.
J: A Ciebie nie zna? - zdziwiłam się, sądziłam że jeśli Styles z nią rozmawiał to i chłopaki przy tym uczestniczyli.
Z: Jakoś nie miałem chęci zapoznania się. - uśmiechnął się po swojemu. Malik jest cwany!
J: To jaki plan? - zaczęłam się rozglądać po sali. Pełno ludzi, mało wyjść, w sumie to tylko to przez które weszliśmy.
Z: Myślę że damy jej się trochę 'pobawić', zobaczymy w jakim towarzystwie się obraca i wtedy zaczniemy działać. - zaproponował.
J: W porządku. - siedzieliśmy tak już od jakiś dwóch godzin, co jakiś czas wymieniliśmy ze sobą jakieś zdanie, ale bez ciekawszych tematów. Zaczynałam się niepokoić i nudzić, do tego Panna Jonson przebywała z Loganem, a on nie należy do najbezpieczniejszych gości. Poznaliśmy sie kiedyś na podobnej imprezie. Pamiętam że rozwalił pół sali tylko dlatego że nie chciałam z nim zatańczyć, niemiły gość. - Malik zaczynajmy, bo zaraz zasnę.. - mruknęłam i zauważyłam jak Paula wychodzi. - Teraz! - poderwałam sie z miejsca i podążyłam za nią. Zayn dorównał mi kroku, zaczynałam sie denerwować bo dziewczyna zaczęła uciekać. Do tego mam ją zabić a to kuzynka Niallera! Nie będzie to najprostsza akcja.. 

http://img2.stylowi.pl//images/items/o/201411/stylowi_pl_moda-damska_27796980.gif 

Z: Stój.. ! - krzyknął za nią kiedy zaczęliśmy biec. Nie lubię biegać w szpilkach, ale nauczyłam sie już pracy w takich butach. Dziewczyna była jakieś 100 metrów przed nami, zdjęła szybko buty i dalej zaczęła uciekać. Nie czekałam zbyt wiele, wzięłam broń i gdy znaleźliśmy się w ciemniejszym miejscu pociągnęłam za spust. Niestety nie trafiłam, a do tego groźny wzrok Malika. Sam wyciągnął przed siebie broń i wystrzelił, trafił ją bo upadła. Czułam sie jakby lepiej, bo to nie ja ją zraniłam, a rodzina Nialla to jednak i moja.. Szybko znaleźliśmy sie koło leżącej dziewczyny, ciężko oddychała, trzymała sie za mostek, rana przeszła ją na wylot.
P: Cz-czemu? - ledwo mówiła.
J: Czemu współpracowałaś z ludźmi którzy pragną śmierci Nialla? - odpowiedziałam pytaniem.
P: Wybacz.. - to było jej ostatnie słowo, nawet powiek nie zdążyła zamknąć. Zayn to zrobił i spojrzał na mnie.
Z: Idź po auto, ja się tym wszystkim teraz zajmę, a Ty wracaj do Horana. - w jego głosie nie było uczuć, chyba oboje czuliśmy się z tym źle. Nie odpowiedziałam, skierowałam sie biegiem na parking, po drodze chowając pistolet. Na szczęście nie miałam na sobie jej krwi i nic podejrzanego nie będzie. Wsiadłam w auto, podjechałam na miejsce gdzie został szatyn z martwą brunetką. Chłopak szybko władował jej zwłoki do bagażnika, jak gdyby nigdy nic podwiózł mnie na parking na którym przed chwilą byłam i dał kluczyki od swojego auta. - Spotkamy się jutro.. Teraz jakoś trzeba powiedzieć Niallowi.. - powiedział poważnie.
J: Wiem.. - to jest to czego obawiam się najbardziej, jego reakcja.
Z: Jeśli będzie Ci lepiej możesz powiedzieć że to ja.. A tak poza tym, to udało Ci się go namówić żeby został w domu? - spojrzał na mnie krótko.
J: Tak, zamknęłam go w sypialni. - uśmiechnęłam się lekko
Z: Co?! - wybuchł śmiechem - Serio? - nie dowierzał.
J: Tak, inaczej był by tu z nami.. Będzie wściekły.. - przyznałam.
Z: Udobruchasz go jakoś. - poruszał zabawnie brwiami i wysiadłam z samochodu.
J: Do zobaczenia.
Z: Cześć. - uśmiechnął sie i zatrzasnęłam drzwi. Auto Malika jest takie jak lubię, szybkie! Po niecałych 30 minutach byłam pod pałacem, w sypialni paliło się światło i chyba blondyn widział że wjechałam na posiadłość, bo jego sylwetka w oknie się pojawiła. Zaśmiałam się pod nosem i weszłam do środka. Od razu poszłam do niego, odkodowałam drzwi i zajrzałam do środka.
J: Wróciłam. - powiedziałam cicho patrząc prosto w jego oczy. Na twarzy Irlandczyka nie było widać żadnych pozytywnych uczuć. Chłopak nic nie powiedział, wyminął mnie i wyszedł z pomieszczenia. Jest obrażony i jeśli myśli że będę za nim latać, to grubo się myli. Poszłam do łazienki, zdjęłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic. Nie siedziałam długo w parującym pomieszczeniu, ubrałam się i poszłam do kuchni, już byłam trochę głodna i Niall na pewno też. Zrobię dla nas kolacje, może go przekupie.. Szybko uporałam sie z daniem i możemy jeść. - Niall zrobiłam kolacje. - poszłam po niego.
N: Nie mam ochoty. - mruknął.
J: Yhym.. Bo uwierzę. - skrzyżowałam ręce na piersi.
N: To sobie nie wierz! - warknął.
J: Możesz grzeczniej?! - zezłościłam się.
N: A co?! Zamkniesz mnie w pokoju? - on eż był wściekły, ja niestety mimowolnie sie zaśmiałam.
J: Wiem, to było dziecinne, ale inaczej byś chciał jechać.- usiadłam koło niego.
N: A dziwisz mi sie? Nie chce Cię stracić przez jakąś akcje.. - dalej był zły, ale już nie krzyczał.
J: Co mam zrobić żebyś przestał się gniewać? - odpięłam jeden guzik od koszuli.
N: Nic. - wstał i poszedł w kierunku kuchni. Byłam zawiedziona, bo naprawdę mam ochotę na to co on tak bardzo uwielbia.. Poszłam oczywiście za nim, nałożył sobie sałatki z kurczakiem i wyszedł nawet na mnie nie patrząc. No nic, musze poczekać.. Zjadłam szybko, poszłam do biura i ogarnęłam wszystko co do tej pory robił Bill. Kontaktował sie z tym Loganem, czyli może wiedzieć że panna Jonson nie żyje. Nic nie szkodzi a to nawet i lepiej, teraz wie, że nie cofnę sie przed niczym w obronie Nialla!    
    Po godzinie spędzonej przed komputerem poszłam do sypialni, blondyna nie było i pewnie nie będzie, jest zbyt zły. Jutro spędzę z nim cały dzień! Ranek przyszedł szybko, nawet nie pamiętam kiedy usnęłam. O dziwo obok spał jeszcze Horan. natychmiast przytuliłam sie do niego słuchając rytmu jego serduszka. Było spokojne i miarowe, kochałam ten dźwięk.

J: Zostaje dzisiaj z Tobą.. - szepnęłam i spojrzałam na jego twarz pogrążoną w śnie. Kilka chwil później, chłopak nie zważając na to że go przytulam wstał i powędrował do łazienki. Zaczyna mnie irytować! - Możesz przestać?! - znów się denerwowałam, chłopak stał przed lustrem i w odbiciu patrzył na mnie.
N: Ty możesz, to i ja też.. - stwierdził i zaczął szczotkować zęby. Jeśli tak chce grać to nie ma problemu. Wróciłam do sypialni i wyjęłam z szafy seksowną bieliznę, zdążyłam ją założyć kiedy od wrócił. Teraz to on lustrował mnie wzrokiem a ja patrzałam na niego w lustrze. Bez słowa wyszedł z pomieszczenia, wiedziałam ze jeszcze chwile by tu został i miałby na mnie taką samą ochotę co ja na niego. Nie będę ustępować, ubrałam na to krótkie, bardzo krótkie szorty i koszule, zapięłam ją tylko do połowy tak że niemal wszystko było widać. Wiedziałam że nie będzie mógł się oprzeć.. 

...
_____________
I jak?  Naprawde was przepraszam że tyle mnie nie było :*
I marze by tu było choć 10 komów!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!





Naat

wtorek, 27 października 2015

108. You can't go Niall..

Aloha xx
Macie w końcu kolejny rozdział! Musicie mi wybaczyć za tą nieobecnosć.. 
Postaram się dodać za niedługo kolejny rozdział!!

Objaśnienie: 
J: - ja (Nathalie),
N: - Niall,
Z: - Zayn,
V: - Vik,
Jann: - Jannette,
O: - ochroniarz. 
_________________

Owinęłam nogi wokół niego i powoli odpinałam jego koszulę. W sypialni Horan szybko pozbył się moich spodni, i zabierał się za odpinanie moich guzików. Znów wziął mnie na ręce, podszedł do łóżka, a ja w tym czasie zdjęłam niepotrzebną garderobę z siebie. Nialla dłonie na moim ciele, jego usta, niego zapach, on sam! Wszystko sprawiało ze chciałam go więcej i więcej. Przejęłam inicjatywę i odwróciłam nas tak, ze byłam na nim. Całowałam jego tors, szyję, kości policzkowe, usta.. 
    Obudziłam sie naga, mojego narzeczonego w łóżku nie było. Zabrałam szybko z podłogi jego koszulę i wyszłam z sypialni zapinając jej guziki.  - Niall?! - zawołałam schodząc na dół.
N: W kuchni. - usłyszałam i podążyłam do wspomnianego pomieszczenia. - Wyspałaś się? - odezwał się od razu kiedy weszłam do środka. Pachniało śniadaniem..
J: Nie. - odparłam krótko.
N: To czemu wstałaś? Zepsułaś mi niespodziankę.. - zmarszczył brwi.
J: Oj kotku.. - zaśmiałam sie - To może ja wrócę do sypialni i udamy że wcale mnie tu nie było? - spojrzałam na niego z rozbawieniem.
N: Niee.. Już zjemy tu. - uwielbiam te jego minki. Jak powiedział, tak zrobiliśmy, zaraz po śniadaniu poszłam sie przygotować. Koniec tego lenienia sie. Trzeba zacząć znów działać! Tym bardziej że ta cała kuzyneczka mojego Horana nie jest taka święta za jaką sie podaje. Zayn wysłał mi co nieco na maila na jej temat.
J: Musimy dzisiaj to załatwić. - powiedziałam przez telefon, gdy tylko weszłam do biura.
Z: Tak wiem, ale dziwnie mi będzie.. To jego rodzina. - Malik z wątpliwościami? Coś nowego..
J: Nie mamy innego wyjścia. Dowiesz się gdzie ona dzisiaj będzie?
Z: Tak, już to zrobiłem. - cudownie - Dzisiaj idzie na jakiś bal, pewnie z kimś z branży i wtedy można byłoby ją dorwać..
J: Dokładnie tak. Wyślij mi adres, gdzie ma odbyć sie ten bal. - rozłączyłam się i poszłam na sam dół. Trzeba się wyposażyć.. Zabrałam moje ulubione cacuszka, pasujące do okazji.

Idealnie nadają się pod elegancką sukienkę. Paula Jonson dzisiaj zginie i nie będzie to łatwe morderstwo. Chyba że pierwsza wystrzeli! Po kilkudziesięciu minutach miałam już idealnie wybraną broń, powędrowałam do sypialni i założyłam na siebie sukienkę, związałam włosy i pomalowałam się. Przymocowałam każdą broń do ciała i można było ruszać. Schodziłam ze schodów gdy przede mną pojawił się Nialler.
N: Gdzie się wybierasz? - skrzyżował ręce na torsie.
J: Musze coś załatwić.. - powiedziałam wymijająco.
N: Coś? - zdziwił się, albo tylko udał zdziwienie - Czy może kogoś? - był zły! Ale ja już nie mogę siedzieć bezczynnie w pałacu!
J: Masz racje.. - podeszłam do niego z pewnością - Kogoś i jeśli się dowiesz to będziesz wściekły.. - wyznałam prawdę.
N: W takim razie chce jechać z Tobą. - on też przybrał pewną siebie postawę.
J: Nie ma takiej opcji! - zakazałam - Nie pozwalam na to! - wyminąłem go w nerwach.
N: Dlaczego? - złapał mnie za dłoń.
J: Bo.. - zacięłam się - Hmm.. Po pierwsze, nie chce by Ci się coś stało, a po drugie, osoba która zginie może wywołać u Ciebie niepotrzebne emocje.
N: Mimo wszystko, chce! - powiedział stanowczo.
J: Skoro tak, idź ubrać jakiś garnitur, nie możemy się wyróżniać.. - stwierdziłam. Horan zwycięsko się uśmiechnął i pobiegł szybko na górę. Podążyłam za nim, on nie może ze mną jechać, to niebezpieczne. Wszedł do sypialni i od razy wyjął garnitur. - Wiesz Niall.. - zagadałam, chłopak spojrzał na mnie - ..Do zobaczenia później. - wyszłam szybko z sypialni i zamknęłam drzwi, kodując je tak, by nie mógł ich otworzyć.
N: Nathalie!! Wypuść mnie! - walił pięściami w drzwi.
J: Dobrze wiesz, że takie akcje nie są dla Ciebie! - odkrzyknęłam mu - Postaram się szybko wrócić..
N: Nie! Nathalie!! - odeszłam, nie mogę go zabrać. Jeśli mu się coś stanie? Albo jeśli Jonson wykorzysta fakt że jest ze mną?! Zbyt ryzykowne! Wsiadłam do auta i zanim ruszyłam spojrzałam w okno sypialni. Stał w nim ze wściekłą miną. Wysłałam mu buziaczka, a ten odszedł od szyby. Wiem, że będzie na mnie długo zły, ale musi zrozumieć.. Zanim pojechałam na wskazany przez Malika adres odwiedziłam Midnight Memories. Klientów pełno, długa kolejka by dostać stolik, Vik naprawdę sobie radzi. Zauważyłam go rozmawiającego z jakąś dziewczyną, nie była wysoka, miała dość długie, brązowe włosy i sprawiała że Viktor się uśmiechał. niesamowicie mocno sie uśmiechał.
J: Witam.. - podeszłam do nich. Owa brunetka uśmiechnęła sie do mnie, nie znała mnie, nie wiedziała kim jestem, więc nie wie nic o moim życiu. Co jest czymś nowym dla mnie.
V: Nathalie to jest właśnie Jannette.. Jannette to jest Nath, moja szefowa.. - przedstawił nas sobie. Uścisnęłyśmy sobie serdecznie dłonie.
Jann: To ja już nie będę przeszkadzać. - stwierdziła.
Jannette <3

V: Zadzwonie. - cmoknął jej policzek.
Jann: Miło było Cię poznać Nathalie. - posłała mi serdeczny uśmiech.
J: Ciebie również. - i odeszła. - Tak więc to ona.. - spojrzałam na bruneta który wpatrywał sie maślanymi oczami w jej oddalającą się postać. - Żyjesz?! - zaśmiałam się.
V: Ta-tak.. - ocknął się. - To co Cię sprowadza? - spojrzał na mnie.
J: Przyjechałam sprawdzić jak sobie radzisz.. Ale widzę że świetnie, pomimo osobistych wizyt.. - zauważyłam.
V: Spokojnienie.. Jannette nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, dostarcza nam świeże kwiaty do restauracji i przyszła ustalić jakie ma dostarczyć roślinki na jutro. - uśmiechnął się zwycięsko. Wiedział że mnie zaskoczył..
J: Dobra, nie mam już pytań. - zaśmiałam się.
V: Ładnie dziś wyglądasz, kolacja z Niallem?
J: Nie, praca. - powiedziałam znacząco, zrozumiał bo jego uśmiech zniknął. - Uciekam.
V: Uważaj na siebie. - cmoknął mój policzek. Skinęłam tylko głową i wyszłam z lokalu. Wystukałam w GPS-ie odpowiedni adres i pojechałam. Na parkingu widziałam już Zayna, stał elegancko ubrany i palił papierosa. Podeszłam do niego, zgasił niedopałek i bez słowa ruszyliśmy. Przepuścił mnie w drzwiach i podeszliśmy do ochroniarza, stojącego w wejściu na sale.
O: Dobry wieczór, zaproszenia poproszę. - Malik wyjął spod marynarki kopertę, ochroniarz wyjął zaproszenia i przepuścił nas.
J: Panna Jonson już jest?
...
______________
I jak?!
Dacie chociaż 10 komów?!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

wtorek, 13 października 2015

107. You have girlfriend?

Hejo hej! <3
Jeszcze nie uciekliście ode mnie? Kochani, zbliża sie premiera 'Prefect'! Kto nie moze sie doczekać?! JA!! *-*


Objaśnienie:
J: - ja ( Nathalie),
N: - Niall, 
V: - Vik.
________________

N: Choćby to jak na takie moje gesty reagujesz. Kiedyś mogłem o tym tylko pomarzyć, a teraz proszę, spacerujesz ze mną po lesie, jako moja narzeczona i w dodatku masz na sobie moją bluzę, którą dawno temu mi zabrałaś.. - uśmiechnął się cwaniacko i puścił mi oczko. - A teraz chodź, już blisko.. - pociągnął mnie gdzieś. Przeszliśmy przez jakąś górkę, między drzewami i zauważyłam jedną, samotną ławkę między drzewami. To miejsce wyglądało jak z bajki..
J: Nie widziałam tego wcześniej..
- stwierdziłam gdy już siedzieliśmy.
N: Bo dopiero niedawno zaczęłaś dostrzegać te nic nie znaczące, wcześniej, miejsca.. - zaśmiał się.
J: Skąd wiedziałeś że to ja ją zabrałam? - spojrzałam w jego oczy.
N: Bo tylko Ty byłaś wtedy u mnie, z resztą jakbym chciał ją odzyskać powiedziałbym Ci o tym. Wiedziałem że ją masz i że ją nosisz. - uśmiechnął się. Złapałam jego dłoń i splotłam z moimi palcami. Kocham go, ale jeszcze tego nie powiem na głos..

J: Już Tobą nie pachnie. - powiedziałam ciszej i przytuliłam się do niego.
N: Jestem przy Tobie cały czas. - uśmiechnął sie i objął mnie ramieniem..Przesiedzieliśmy na tej ławeczce do późnego wieczora. Wróciliśmy do domku i od razu położyliśmy się spać. Mimo, że dzień spędzony na leniuchowaniu to byłam zmęczona. - Kocham Cię.. - szepnął i otulił mnie swoim ciałem. Zasnęłam w tym jego cieple i zapachu. Też Cię kocham mój blondasku..
    Z samego rana wróciliśmy do Londynu. Od razu zajęłam się porządkowaniem spraw, nie mogę kolejnego dnia nic nie robić. Bill nie poczeka, a jeszcze obiecaliśmy Vikiemu że pojawię się w Midnight Memories.
J: Niall jadę do restauracji.. - poinformowałam go.
N: O której będziesz? - zarwał sie z kanapy.
J: Nie wiem, pewnie wieczorem.. Nie czekaj.  - uśmiechnęłam się i zaczęłam wychodzić.
N: Dobrze wiesz, że będę.. I.. - zatrzymał mnie - ..Buziak! - bez chwili namysłu złączyłam nasze wargi. Oddał od razu, co było niesamowite. Mogłabym go całować całymi dniami..
J: Teraz muszę iść.. - oderwałam się od niego.
N: Nie, - zaprzeczył - Teraz możesz iść.. - puścił mi oczko. Z uśmiechem na twarzy wyszłam z pałacu. z resztą cały dzień taki był.. Nim się spostrzegłam było po 3pm.
V: Nathalie? - podszedł do mnie Viktor, kiedy kończyłam swoje ostatnie danie.
J: Hm? - spojrzałam na niego i podałam mu zamówienie.
V: Zaraz.. - zaśmiałam sie, chłopak odszedł z daniami, a ja umyłam ręce i poszłam do biura. Niecałe 15 minut później był w nim i brunet. - Nie musisz tu siedzieć do wieczora.. - uśmiechnął się.
J: Spokojnie, jestem jak na razie szefem tu i wiem kiedy mam iść do domu.
V: Taak.. - przeciągnął -.. Wróciłaś. - powiedział znacząco. - Jednak, od pewnego czasu ja rządzę w restauracji i mówię Ci że możesz już iść.. - podniosłam się z mojego fotelu i spojrzałam gniewnie na niego. - Wiem,  nie powinienem był.. - dodał skruszony, zaśmiałam sie co na pewno zbiło go z tropu. - Nie jesteś zła?
J: Oczywiście że nie, jestem dumna z twojej stanowczości.. Uczysz się! - zaśmiał sie krótko, podeszłam do niego i przytuliłam go.  - Ja też za tobą tęskniłam.. - szepnęłam, Vik odwzajemnił uścisk.
V: Zmieniłaś się..
J: Wystarczy jedna osoby by zmienić swoje nastawienie do świata. - odparłam i odsunęłam się od niego.
V: Szkoda, że tak późno on się pojawił, ale cieszę się że jesteś szczęśliwa.
J: Żebyś ty jeszcze był, bo dostaniesz zaproszenie na mój ślub z osoba towarzyszącą.. - chłopak się lekko zmieszał, coś ukrywa.
V: Bo wiesz.. Nie było Cię całkiem długo i zdążyłem kogoś poznać.. - czyżby się zarumienił?
J: Mój mały Vik ma dziewczynę? Gratulacje.. - ucieszyłam się, naprawdę byłam zadowolona że będzie miał kogoś przy sobie. - To jak ma na imię? - zaciekawiłam się.
V: Jannette.. - tak, on sie zakochał.
J: Dobra.. Chce ją poznać, zorganizuj coś, a teraz wracam do Nialla. - uśmiechnęłam się i wyszłam z biura. Nie mogłam aż uwierzyć ze Viktor w końcu znalazł miłość. Oby była tą na zawsze! A co do tej Jannette, to naprawdę muszę ja poznać, choćby po to by ja sprawdzić. Musze mieć pewność ze nie zagraża.. Wróciłam do pałacu, zamknęłam się w biurze i zajęłam się Mafiozami. Tyle czasu mieli na knucie, musi coś być.. Na poczcie Billa nie ma nic specjalnego, na innych kontach też nie. Włączyłam swoją pocztę i wiele maili
SMS od Nialla *-*
do restauracji, to jakieś promocje, to jakieś zaproszenia. Siedziałam w biurze i odpisywałam na te maile. Dużo tego wszystkiego, w pewnym momencie dostałam jedną wiadomość, zaraz kolejną i jeszcze jedną. Zaciekawiona ilością sms, spojrzałam na wyświetlacz, to od Nialla. Uśmiechnęłam sie mimowolnie, bo siedzi na dole. Nie powiedziałam mu że wróciłam.. Czytając treść wychodziłam z pomieszczenia, to co napisał, jest piękne! Najwspanialsza wiadomość jaką kiedykolwiek dostałam! Odnalazłam go szybko, siedział w salonie i odkładał właśnie komórkę. Nie wiedział mnie, stanęłam za nim i pochyliłam się w jego stronę.
J: Mam ochotę na wspólną kąpiel.. - szepnęłam mu do ucha, aż sie wzdrygnął.
N: A może.. - podniósł się - ..Masz ochotę na coś innego? - poruszał zabawnie brwiami i podszedł do mnie. Jego dłonie znalazły swoje miejsce na moich biodrach, ścisnął je, wbijając delikatnie palce w moje ciało. Wiedział że to lubię..
J: Całkiem kuszące. - położyłam ręce na jego barkach, a chwile później składał czułe
 

http://img1.stylowi.pl//images/items/o/201404/stylowi_pl_humor_21026603.gifpocałunki na moim ciele. Przez te drobne czułości dostawałam gęsiej skórki, blondyn wziął mnie na ręce i zaczął iść, zapewne do sypialni. Owinęłam nogi wokół niego i powoli odpinałam jego koszulę. W sypialni Horan szybko pozbył się moich spodni, i zabierał się za odpinanie moich guzików. Znów wziął mnie na ręce, podszedł do łóżka, a ja w tym czasie zdjęłam niepotrzebną garderobę z siebie. Nialla dłonie na moim ciele, jego usta, niego zapach, on sam! Wszystko sprawiało ze chciałam go więcej i więcej. Przejęłam inicjatywę i odwróciłam nas tak, ze byłam na nim. Całowałam jego tors, szyję, kości policzkowe, usta.. 
...
________________
Taka prawie +18 scena :P Wybaczcie mi, moją nieobecność, ale wy też nie spełniacie moich warunków.. :/ :(
Mam nadzieje, że teraz będzie chociaż z 12 komów.. !!!!! Ja staram się jak mogę wam coś dodawać, a tu nic.. :/ Dziękuje! Szczególnie tym co komentują!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!




Naat

czwartek, 8 października 2015

106. Little things..

Hejo! x
Od razu mówię, To FF jeszcze się nie kończy, ono po prostu zbliża się do końca! :*
I odpowiadam na pytania, TAK będę pisać coś innego, ale nie jestem pewna czy to Niall <3 

Objaśnienie:
J: - ja (Nath)
N: - Niall,
V: - Vik, 
C: - Carl.
_____________________

VIKTOR
V: Nie mam teraz czasu, musisz poradzić sobie sam Carl.. - nawet na mnie nie spojrzał gdy to mówił, ale to też o czymś świadczy. Ma prawą rękę, zmienia się we mnie..
J: Jednak przyzwyczaiłeś się do mojego fotela.. - stwierdziłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Brunet spojrzał na mnie z niedowierzaniem, wydawało się jakby nie oddychał..
V: Nathalie?
- podniósł sie z miejsca i podszedł do mnie - Żyjesz? - on też nie wiedział ze to ukartowane, mógł się jedynie domyślać że bajeczka z chorobą jest wymyślona. - Myślałem, że Cię zabili.. - przytulił mnie do siebie.
N: Może być tak puścił moją narzeczona? - pojawił sie Niall.
V: Jeszcze nie. - powiedział cicho, zaśmiałam sie i odwzajemniłam uścisk.
N: Dobra, wystarczy.. - podszedł blondyn i odsunął mnie od niego.
V: Przestań Niall. - uśmiechnął się - Wróciłaś? Czemu zniknęłaś? Jak mogłaś mnie na tak długo zostawić samego? - dramatyzował. Usiadłam w swoim fotelu, Niall na kanapie, a Vik na przeciwko mnie.
J: Musiałam to zrobić, nie jesteś jedyny który cierpiał..
N: Ja cierpiałem najbardziej. - wtrącił, spojrzałam na niego znacząco.
J: Tak, a Ty świetnie dawałeś sobie rade. - pochwaliłam go na swój sposób.
V: Tak, staram sie prowadzić ją jak Ty. Nie chciałem byś była na mnie zła i nękała mnie po nocach. - zaśmiał sie ironicznie. Przewróciłam oczami i wstałam z miejsca.
J: A jak kucharze?
V: Już sie tak nie boją.. - znów się zaśmiał, co on taki żartobliwy?!
J: To trzeba im pokazać że wróciłam. - złapałam Niallera za dłoń i wyszliśmy z pomieszczenia.
N: O zgrozo.. - skomentował cicho, uśmiechnęłam sie pod nosem i weszliśmy na kuchnie, zaraz koło mnie pojawił się Vik.
V: Mamy wam coś do powiedzenie, przerwijcie na chwile! - powiedział głośniej, tak żeby każdy usłyszał. Miny kucharzy opisywały szok i zaskoczenia a w niektórych oczach dostrzegłam nawet strach. - Wróciła nasza kochana szefowa z.. - zaciął sie i spojrzał na mnie.
J: Ze szpitala - dopowiedziałam - Choroba minęła, więc wróciłam do pracy. Mam nadzieje, że się cieszycie.. - uśmiechnęłam sie do nich. Żaden nie odpowiedział, czyli nic się nie zmieniło!
C: Miło Cię widzieć całą i zdrową Nathalie. - usłyszałam głos Carla, nawet się uśmiechnął. To było miłe.
J: Dziękuję, Ciebie również. - blondyn ścisnął mocniej moją dłoń. - Możecie wracać do pracy. - posłuchali i znów zajęli się potrawami.
V: Co zamierzasz? - wyszliśmy z kuchni.
N: Porywam ją na spacer.. Jutro do Ciebie przyjedzie. - odpowiedział za mnie, zachichotałam.
V: Nigdy tego nie słyszałem, masz na nią niesamowity wpływ Horan..
N: No wiem.. - stwierdził pewnie i wyszliśmy.
J: Wiesz że spacer jest niebezpieczny dla nas? - spojrzałam na niego.
N: Wiem. - krótka odpowiedź, otworzył mi drzwi od pasażera a sam zajął miejsce za kierownicą. Z nieodgadnionym uśmieszkiem ruszył, nie powiedział dokąd jedziemy, a po jakiś kilkudziesięciu minutach wyjechaliśmy poza miasto. Jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy.. Narzeczony nie zamierzał się odezwać, więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam sprawdzać Billa. Cisza, nic nie załatwiał. Jakby w jednej chwili zawiesił wszystkie swoje działania, może odpuścił?!
J: Odezwiesz się w końcu? - mówiąc to dalej bawiłam się telefonem.
N: Jasne.. - zaśmiał się, to tyle z jego wypowiedzi?
J: Dokąd jedziemy?- teraz zawiesiłam na nim swój wzrok. Wyglądał tak cudownie w jesiennym słońcu.
N: Na niedługo się dowiesz.. Ale sądzę że powinnaś domyślać się po znajomości drogi. - na te słowa spojrzałam przez okno, ma racje, znam okolice.. Jedziemy, do..
J: Domek w lesie? Czemu? - zdziwiłam się.
N: Bo to jedyne miejsce gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał, gdzie nie będziesz martwić się o bezpieczeństwo i po prostu będziesz ze mną.. - spojrzał w końcu na mnie. Ze wszystkim co powiedział miał racje, nie powiem mu o tym, on doskonale wie, że się nie myli. Dojechaliśmy po pół godziny na miejsce, zbliżała sie pora obiadowa.
J: Zrobisz coś do jedzenia? - spytałam z nadzieją.
N: Nie, zrobimy razem jakiś posiłek. - uśmiechnął się, odwzajemniłam gest i poszliśmy do kuchni. Chciałam coś szybkiego wymyślić, muszę sprawdzić Billa i nie tylko jego. - A po obiedzie pójdziemy na spacer. - dodał po kilkunastu minutach. Usmażyłam pierś z kurczaka, ryż Niall ugotował, jakieś warzywa i obiad gotowy. Zjedliśmy co chwile na siebie patrząc, Horan wysyłał mi za każdym razem piękny uśmiech. Wyglądał uroczo z napchanymi polikami. - Możemy iść? - spytał gdy juz posprzątaliśmy po posiłku.
J: Tak, tylko zabiorę bluzę.. - pobiegłam szybko do sypialni i zgarnęłam jego bluzę, którą kiedyś mu zwinęłam. Złożyłam szybko i wróciłam do niego, ciekawe czy zauważy.. Blondyn złapał mnie za dłoń i splótł nasze palce, nic nie mówił, szczerzył sie tylko jak głupi do sera. Było pięknie, jesień w pełni. Przez pierwsze minuty nic nie mówiliśmy, szliśmy polną dróżką i podziwialiśmy widoki. Było naprawdę niesamowicie, nigdy nie zwracałam uwagi na to co mnie otacza, na naturę, ale z nim.. To co innego! - Wiesz, że sprawiłeś że zaczęłam doceniać małe rzeczy.. - odezwałam się w końcu.
N: Tak? - spojrzał na mnie - Na przykład jakie?

J: Na przykład to że widzę jaka ta tegoroczna jesień jest piękna, cieszę się że mnie tu wywiozłem, a pewnie byłabym wściekła. Zmieniłeś mnie.. - spojrzałam w jego oczy, zatrzymaliśmy się na chwile, blondyn stanął przodem do mnie i ułożył jedną dłoń na moim poliku.
N: Nie tylko Ty zaczęłaś dostrzegać takie małe sprawy.. - powiedział cicho
J: A co Ty zacząłeś widzieć? - zaśmiałam sie cicho. Nie odpowiedział mi od razu, zbliżył swoją twarz do mojej i czule mnie pocałował.
N: Choćby to jak na takie moje gesty reagujesz. Kiedyś mogłem o tym tylko pomarzyć, a teraz proszę, spacerujesz ze mną po lesie, jako moja narzeczona i w dodatku masz na sobie moją bluzę, którą dawno temu mi zabrałaś.. - uśmiechnął się cwaniacko i puścił mi oczko. - A teraz chodź, już blisko.. - pociągnął mnie gdzieś. Przeszliśmy przez jakąś górkę, między drzewami i zauważyłam jedną, samotną ławkę między drzewami. To miejsce wyglądało jak z bajki..
J: Nie widziałam tego wcześniej.. 

...
_________________
I kolejny rozdział za nami.. Mam jeszcze pomysłów na dalsze części i mam.. Ale czasu brak.. :/
Ale oby było 15 komów i bedzie next!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 27 września 2015

105. Happy time..

Hejka!!
Warunek nie spełniony, ale dodaj rozdział, bo pewnie w tygodniu nie będzie czasu.. :/
A i myślę, że FanFiction zmierza ku końcowi.. :*

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie),
N: - Niall,
Z: - Zayn, 
V: - Viktor.

Przypomnienie: Midnight Memories - restauracja Nathalie.
__________________

J: Na przykład? - położyliśmy się na łóżku.
N: Na przykład wygłupiać się, chodzić razem na spacery, jeść razem romantyczne kolacje, przeżywać takie chwile że gdy będziemy opowiadać to przyjaciele będą zazdrościć.. - rozkręcał się.
J: Ja nie mam przyjaciół.. A Vik, on nawet dziewczyny nie ma.. - zaśmiałam się, blondasek mi zawtórował.
N: Ale najpierw chce cieszyć się twoją obecnością.. - położył się przodem do mnie. Dotknął delikatnie dłonią mojego polika i głaskał go kciukiem. Powodował, że przez moje ciało przechodziły rozkoszne mrowienia. - Tak bardzo Cię kocham..
- szepnął. Nie odpowiedziałam mu, przybliżyłam się i cmoknęłam go w usta, mój buziak przerodził się w delikatny, pełny namiętności pocałunek.. Z każdym kolejnym muskaniem miałam ochotę na więcej, pragnęłam go bardziej, uzależniałam się bez końca. Teraz wiem, że ta moja przerwa w życiu, była wielkim błędem, brakowało mi go jak cholera, jak ja mogłam pozwolić na takie rozstanie. Aż dziwne że nie przestał mnie kochać.. Przekręciłam nas tak, że Nialler leżał na plecach, a ja siedziałam na nim okrakiem. Nasze usta dalej tańczyły w namiętności. Podwinęłam jego koszulkę i dłońmi błądziłam po jego torsie. Czułam jak drży! Podobał mi się ten stan, i wpadłam na genialny pomysł.. Ściągnęłam z niego t-shirt i zjechałam z pocałunkami na szyję, potem obojczyki i tors. Moje ręce jeździły po żebrach blondyna.
J: Too.. - zaczęłam z buziakami wracać do jego ust - ..Na co masz najpierw ochotę? - zawisłam nad nim i patrzałam mu prosto w oczy. Horan był jakby zagubiony, rozpalony.
N: Na.. na.. - nie mógł wydusić słowa - ..Na Ciebie. - upił sie w moje usta, odwzajemniłam od razu, ale po chwili znów sie odsunęłam.
J: Nie dobrze, ja mam ochotę na coś do jedzenia. - stwierdziłam i zeszłam z niego. Poprawiłam zalotnie włosy i zaczęłam wychodzić z sypialni. Byłam z siebie zadowolona, droczę sie z nim i nie zamierzam tak szybko przestać. Weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki, mam ochotę na..
N: Może moje naleśniki? - jakby czytał mi w myślach i dokończył za mnie zdanie. On jest idealny pod każdym względem! 

J: Idealnie.. Zawołaj Kotku jak zrobisz.. - zaśmiałam sie i mijając się z nim dałam mu całusa w polik. To że tak świetnie się bawię z Niallem, nie znaczy że nie pamiętam o niebezpieczeństwie, Bill wysłał kolejną armie na mnie, a ja nie mam jak tego rozwiązać. Horan mnie szybko nie wypości! Znalazłam sie w biurze i odpaliłam komputer, gdy zobaczyłam co Bill pisał do Sokołów, rosyjskich morderców, i innych gangsterów, przeraziłam się. Zginę szybciej niż myślę! To co było wcześniej to tylko bitwy, teraz będzie wojna! Jeśli Bill nie zniknie z tego świata w najbliższych dniach, będzie po nas.. Wpatrywałam sie w te wszystkie wiadomości, maile, nawet nie zauważyłam że dzwoni mój telefon. - Halo? - odebrałam po czasie.
Z: W końcu.. Jak się trzymasz? - jego głos nie świadczył o tym, że chce pogadać o moich odczuciach.
J: Co się dzieje? - zmieniłam od razu temat
Z: pamiętasz tą kuzynkę Nialla? - skinęłam sama do siebie głową - Okazuje się że jednak taka święta nie jest, co prawda to rodzina naszego Horana, ale miała kiedyś kontakt z Maxem, a on jest pracownikiem innego gangstera, który pracuje dla Billa.
J: Wiedziałam kurwa, że coś z nią nie tak! - przerwałam mu - A to Styles ją znalazł.. - westchnęłam
Z: Tak, ale Hazz nic o tym nie wie.. Co zamierzasz?
J: Przychodzi mi do głowy tylko likwidacja, ale to kuzynka Nialla.. Może.. ymm.. - myśl, szybko! - Może niech Harry ją odwoła, żeby zniknęła, wyparowała. Tak będzie najlepiej, a ja nie musiała zabijać rodziny twojego przyjaciela. - to musiało być najlepsze rozwiązanie.
Z: Niech i tak będzie. - rozłączył się, odłożyłam telefon i odwróciłam się do drzwi. Niall stał w nich i patrzał na mnie ze smutkiem w oczach.
J: Niall.. - szepnęłam, chłopak bez słowa wyszedł, poderwałam sie z miejsca i pobiegłam za nim. - Niall. - wołałam, ale on nie reagował - Horan! Do cholery! - wrzasnęłam, zatrzymał sie i spojrzał na mnie. - Słyszałeś że nie chce jej skrzywdzić. - tłumaczyłam.
N: Słyszałem. - powiedział krótko i znów zaczął ode mnie odchodzić. Znaleźliśmy się w salonie, usiadłam blisko niego i wpatrywałam sie w jego twarz. Musi zrozumieć! - Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? - odezwał się po kilku minutach i spojrzał na mnie, w ciszy pokiwałam głową na 'nie'. - To, że nie wiesz komu możesz ufać, okazuje się że nawet rodzina ma interes w tym, że możesz zginąć. - jego głos cichł, łamał się z każdym słowem. Usiadłam mu na kolanach i spojrzałam prosto w jego oczy.
J: Wiem jak to jest. Żyłam tak od samego początku, a teraz mam Ciebie.. Zmieniłeś moje życie, dziękuje Ci za to. Przysięgam Ci że nikt Cię nie skrzywdzi. - zapewniłam go, złapałam jego poliki i pocałowałam czule.
N: Chodź, naleśniki stygną.. - zmienił temat, zeszłam z niego i trzymając się za ręce przeszliśmy do jadalni. Blondyn ustawił nasze talerze na przeciwko siebie, a przez to będzie dzieliło nas jakieś półtora metra, to zdecydowanie za dużo. Przestawiłam swój posiłek obok niego i zaczęłam jeść. Takie jakie je zapamiętałam..
    Kolejne dni?! Były niesamowite, Paula Jonson zniknęła, na szczęście się posłuchała! Ja i Niall, żyliśmy tak beztrosko jak jeszcze nigdy, nawet zaczęła mnie kręcić myśl, że za niedługo będzie moim mężem.
J: Niall, pojedziemy dzisiaj do Midnight Memories? - spojrzałam na chłopaka który właśnie zakładał swoją koszulę. To była cudowna noc!

http://img1.stylowi.pl//images/items/o/201304/stylowi_pl_inne_6391647.gif 

N: Możemy.. - złapał mnie za dłonie i przyciągnął do siebie. Zamknął mnie w szczelnym uścisku i nie zapowiadało się żeby puścił. - Kocham Cię i nawet nie wiesz jak sie cieszę że Cię mam. - szeptał do mojego ucha.
J: Ja też się ciesze, że mnie masz.. - zaśmialiśmy się i ściągnęłam jego koszulę i ubrałam się w swoje ubrania. Pojechaliśmy bez śniadania, w końcu to moja restauracja, tam zjemy. Z resztą nie było mnie tak ponad półtora miesiąca, wiem, że Vik sobie radzi, ale i tak przyda mi się z powrotem pomoc. - Oni wszyscy myślą że nie żyje.. Powiemy im, że byłam ciężko chora i musiałam wyjechać z kraju, dobrze? - spojrzałam na narzeczonego kiedy szliśmy już przez parking. Blondyn skinął głową i po chwili byliśmy już w środku. Jeszcze mało gości, się nie dziwie, jest przedpołudnie. - Możesz iść na kuchnie, ja idę do biura.. - cmoknęłam go i poszłam. Oby Viktor był w środku.
V: Nie mam teraz czasu, musisz poradzić sobie sam Carl.. - nawet na mnie nie spojrzał gdy to mówił, ale to też o czymś świadczy. Ma prawą rękę, zmienia się we mnie..
J: Jednak przyzwyczaiłeś się do mojego fotela.. - stwierdziłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Brunet spojrzał na mnie z niedowierzaniem, wydawało się jakby nie oddychał..
V: Nathalie? 

...
________________

I jak?! Dłuższy co?! C; 
Oby się tylko spodobał! I żeby było 15 komów tym razem!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 21 września 2015

104. Little surprise.. :)

Hejo! xx
Od razu muszę was przeprosić! Wiem, że zawiodłam! Rozdziały są coraz rzadziej.. Ale naprawdę, mi brakuje czasu.. Jade rano do pracy, a wieczorem wracam.. Przykro mi ze was zaniedbuje, serce mi się kraja.. 

Objaśnienie:
J: - Ja (Nath)
N: - Niall.
________________

N: Ale dzisiaj zostaniesz? - ułożył swoje dłonie na moich nagich jeszcze biodrach.
J: Nie mogę, dużo Sokołów chc.
N: Wiesz gdzie mam tych Sokołów?! - przerwał mi ze złością, odszedł ode mnie na kilka kroków. - Nie było Cie tak długo, przez ten czas żyłem w świadomości że nie żyjesz! A teraz gdy znów mam Cie przy sobie chcesz iść znów narażać życie?! - był wściekły.
J: Niall ale..

N: Nie! - warknął - Nic chce Cie znów stracić.. - złagodniał, znów był blisko mnie. - Kocham Cię i boję się że kolejny raz możesz po takiej akcji nie wrócić do domu.. - miał strach w oczach.
J: Wrócę, przysięgam..
N: Zostań dzisiaj.. - poprosił i przytulił mnie mocno do siebie. - Proszę.. - jego ciepły oddech otulił moją szyję. Nie mogę patrzeć jak cierpi, też chce z nim być do końca życia, też chce mieć go ciągle przy sobie..
J: Dobrze. - powiedziałam zanim mój rozum mi tego zabronił.
N: Chce wziąć z Tobą ślub już w przyszłym miesiącu. - odsunął sie tak, że widziałam jego oczy. Radość i szczęście go przepełniało..
J: Tak szybko? - byłam zaskoczona.
N: Tak, nie chce zwlekać wiec chce już zacząć to planować.. - cieszył sie - ..Ubierz się, coś ci pokaże. - cmoknął moje usta i wyszedł. Wybrałam szybko jakieś ciuchy i zeszłam do salonu.
J: Jestem. - uśmiechnęłam się.
N: Najpierw śniadanie. - zarządził i łapiąc mnie za dłoń zaprowadził do jadalni. Zjedliśmy posiłek śmiejąc się, ciesząc się swoją obecnością..
J: To co chciałeś mi pokazać? - zaciekawiłam się.
N: Niespodzianka, chodź.. - znów złączył nasze palce i wyszliśmy z pałacu, przeszliśmy przez ogród i weszliśmy w lasek po drugiej stronie posiadłości.
J: Gdzie Ty mnie prowadzisz? - niecierpliwiłam sie już. Niall tylko na mnie spojrzał i sie uśmiechnął, chwile później między drzewami pokazał się jakiś budynek. Może zabrzmieć to dziwnie ale jeszcze tu nie byłam.. - Co to? Skąd? - blondyn dalej nic nie mówił, czułam małe podekscytowanie. Z każdym krokiem chciałam coraz bardziej tam wejść. Nie mogłam się na to cudo napatrzeć, Nialler się postarał.. W końcu znaleźliśmy się w środku, piękna drewniana podłoga, pod jedną ścianą kanapa, pod następną regał z książkami, na środku stół.. Ściany z desek, wszystko ma taki piękny naturalny kolor.. Przy suficie lampki choinkowe.. Magicznie!! - Tu.. tu jest pięknie.. - spojrzałam na blondyna za mną. Horan cały czas się we mnie wpatrywał.
N: Cieszę się że ci się podoba.. - uśmiechnął się, zbliżyłam się do niego tak że stykaliśmy się ciałami, zarzuciłam ręce na jego ramiona i wpiłam się w jego usta. Pocałunek był bardzo szybki, pełen pożądania, miłości.. Traciłam już dech w piersiach, ale nie chciałam jeszcze tego kończyć. Zwolniliśmy, teraz to było coś wspaniałego, namiętnego.. Usiedliśmy po naszym pocałunku na tej kanapie wtuleni w siebie. Rozkoszowałam się tą ciszą jaka między nami była.. Przez jakiś czas wpatrywałam się w jakąś skrzynie, widziałam już podobną.
J: Co to jest? - podeszłam do niej i uklęknęłam, chciałam otworzyć, ale była zamknięta.
N: Proszę.. - wyciągnął w moja stronę mały kluczyk, odebrałam go i zaczęłam przekręcać zamek. Niall usiadł obok mnie i z ciekawością wpatrywał się w zawartość. Było w niej dość sporo gotówki, jakieś klejnoty, naszyjniki z pereł. Jakieś pudełko, to ono najbardziej mnie zaciekawiło, wyjęłam je i usiadłam z powrotem na kanapie. - Mogę? - spojrzałam na niego, wskazywał na skrzynie.
J: Możesz.. - uśmiechnęłam się i narzeczony zaczął ją przeszukiwać. Ja zaś otworzyłam swoje pudełko, na samej górze był list, odłożyłam wszystko i zaczęłam czytać..
    


Nathalie.. 
     Pewnie nie spodziewałaś się od nas już żadnej wiadomości.. A jednak musimy Ci powiedzieć jeszcze kilka ważnych spraw.
    Po pierwsze, cieszymy się, że znalazłaś ten list, były małe szanse że to znajdziesz, że znajdziesz klucz do skrzyni.. Że znajdziesz tajemnicze pomieszczenie w pałacu. Cieszę się że budynek Ci służy. Dalsza sprawa to zawartość pudełka. Pewnie nie pamiętasz niczego ze swojego dzieciństwa, postanowiliśmy Ci przypomnieć chwile jak jeszcze byłaś z rodziną, prawdziwą rodziną. Zostawiliśmy Ci zdjęcia Twoich rodziców, nas, najlepszego przyjaciela w tamtych czasach. Znając Twoje życie, to był pewnie Twój jedyny przyjaciel. Wiemy jak uwielbiałaś sie z nim bawić..  Kolejną sprawą jest Twoja przyszłość. Nie wiem czy pałac będzie wystarczającym schronieniem do końca Twojego życia. Chciałbym wierzyć, że tak, ale mamy z babcią dla Ciebie jeszcze jeden prezent. Pamiętasz nasz wiek?! Na pewno tak, więc to są współrzędne wyspy na której jest Twój dom. Jednak musisz pokombinować i do moich lat dodać swój wiek.. A jeśli pamiętasz ile lat ma Niall Horan, a wiem, że tak, to dodaj jego lata do wieku babci. Znajdziesz na pewno, ciężko nie będzie.
    Tak więc kochamy Cię, mam nadzieję, że Twoje życie będzie już tylko lepsze..
Dziadkowie..

PS. Nie mieliśmy pojęcia kiedy znajdziesz ten list i czy w ogóle, ale jeśli kiedykolwiek będziesz chciała się jeszcze z nami zobaczyć, czekamy właśnie na tej wyspie. Obyśmy zdążyli.. 



Że co?! Babcia i dziadek czekają na mnie na tej wyspie?!
N: Wszystko w porządku? - usłyszałam jego głos przy sobie. Zamrugałam kilkakrotnie i spojrzałam na niego.
J: Tak.. - szepnęłam. Blondyn trzymał moje pudełeczko,i przeglądał zdjęcia.
N: Pamiętam to.. - ucieszył się - ..Skąd je masz?
J: Babcia i dziadek o to zadbali.. Musze do nich lecieć. - zerwałam sie z miejsca i wybiegłam z domku. Biegiem puściłam sie przez lasek, całe podwórze.. Nawet w pałacu nie odczuwałam zmęczenia, serce waliło mi jak oszalałe i to chyba z ekscytacji albo strachu.. Strachu przed tym, że mogłam nie zdążyć, ze mogło im sie coś stać.. A to moja jedyna rodzina!
N: Nathalie co ty robisz?! - uniósł głos, spojrzałam na niego i nie przestawałam pakować torby.
J: Musze ich znaleźć.. - dalej się pakowałam. Słyszałam jak Nialler coś odstawia i podchodzi do mnie. Złapał mnie za dłonie tak bym przerwała te paniczne pakowanie.
N: Nic im nie jest.. Zostań ze mną, wiem, że oni są dla Ciebie niesamowicie ważni, ale pomyśl o mnie, o nas.. Nie sądzisz że nad naszym związkiem też trzeba popracować? Chce żebyś została moją żoną, a nawet nie zachowujemy się jak para.. Ymm.. Znaczy nie ma w naszym związku tych wszystkich prostych, beztroskich rzeczy.. Brakuje mi Ciebie, tyle

czasu nie miałem Cię przy sobie, a Ty teraz chcesz lecieć nie wiadomo gdzie.. Proszę Cię.. - czemu on mi to robi?! Czemu powoduje, że mam pierdolone wyrzuty sumienia!?
J: Sprawiasz, że mięknę.. - wyszeptałam i wtuliłam się w niego. - Co chciałbyś robić? Tak jak para?
N: No wszystko..
J: Na przykład? - położyliśmy się na łóżku.
N: Na przykład wygłupiać się, chodzić razem na spacery, jeść razem romantyczne kolacje, przeżywać takie chwile że gdy będziemy opowiadać to przyjaciele będą zazdrościć.. - rozkręcał się.
J: Ja nie mam przyjaciół.. A Vik, on nawet dziewczyny nie ma.. - zaśmiałam się, blondasek mi zawtórował.
N: Ale najpierw chce cieszyć się twoją obecnością.. - położył się przodem do mnie. Dotknął delikatnie dłonią mojego polika i głaskał go kciukiem. Powodował, że przez moje ciało przechodziły rozkoszne mrowienia. - Tak bardzo Cię kocham.. 

...
_______________________
Obym, po tak długim czasie, nie zawiodła.. :*
A warunkiem będzie 17 komów!!!!!!!!!!!!!
+ dziękuje jeszcze raz za nominacje!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 19 września 2015

Liebsten Awards.. :3

Aloha x
Dziękuje za nominacje temu blogowi <3 http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.nl/
TO 3 JUŻ!! <3 Dziękuje!! Dziękuje !!! Kocham Was!! <3 xxx
______________


Moje odpowiedzi.. 

1. Co sprawia , że jesteś szczęśliwa/y ?
Tak najbardziej to One Direction, wiem, może banalne i jak na mój wiek dziwne, ale to prawda!! Kocham też pisać i to jest jednym z powodów mojego szczęścia.. Mili ludzie też sprawiają że jestem szczęśliwa, a tak z powodu ludzi to przez was, moich czytelników, czytając wasze komy, szczerze się jak głupia do monitora!!
2. Do kogo możesz iść, by porozmawiać z nim o wszystkim ?
Do mojego przyjaciela.. Tak mam przyjaciela, a nawet dwóch.. :P Tak w normalnym świecie nie mam przyjaciółki.. A jeśli chodzi o świat neta, bo i takie przyjaźnie bywają, to mam jedną z moich czytelniczek!! (Ż.J. <- jej inicjały <3)
3. Co sądzisz o partnerach życiowych swoich idoli ?
Hmm.. Myśle, że to ich wybór, a jeśli wybiorą dobrze to będą szczęśliwi, a wtedy i ja będę!
4. Co sądzisz o samym idolu ?
Kocham go najbardziej na świecie.. Są zabawni, są przede wszystkim sobą, nie udają nikogo, zachowują się tak jak chcą! I to jest najwartościowsza cecha w dzisiejszych czasach! Sama wzoruje się na nich, nie udaje, pisze/mówię co myślę, jestem cholernie szczera i myślę że to dzięki nim! NAJLEPSI!!
5. Co skłoniło cię do dołączenia do fandomu idola ?
Co mnie skłoniło! To proste, ich muzyka.. Na początku zakochałam sie w LITTLE THINGS!! Z resztą dalej ją kocham! Potem zaczęłam zagłębiać się w ich inne piosenki i tak oto dołączyłam do DirectionerFamily ! The Best Fandom Ever!!

A teraz moje pytania do nominowanych!!
1. Skąd się biorą w Tobie inspiracje do pisania?
2. Od jak długo piszesz?
3. Co sprawia że się uśmiechasz?
4. Co robisz w wolnym czasie?
5. Jaką piosenkę kochasz najbardziej..?
6. Co cenisz w ludziach? Jaką cechę?

NOMINOWANI:
1. http://roze-pachnace-miloscia-1d-l-i-n.blogspot.nl/
2. http://one-direction-imaginy-naat-i-snickers.blogspot.nl/
3. https://www.wattpad.com/168300689-teacher-of-sport-l-p-rozpocz%C4%99cie-roku
4.  http://kochamy-one-direction-jak-ja-ciebie.blogspot.nl/
5.http://baby-please-come-back.blogspot.nl/

Jeszcze raz dziękuje za nominacje, blog ma zaledwie ponad pół roku a juz 3 nominacje.. !! Dziękuje kochani!! <3



Naat

niedziela, 6 września 2015

103. You cannot already leave behind me.. !!

Aloha!! <3 xx
Anonimku od Stockholm Syndrome.. To urocze!! Nie musiałaś, aż tak reagować! Cieszę się ze spełniłam oczekiwania twoje!!
I muszę wam powiedzieć, że każdy wasz kom jest w moim serduszku i pamięci zapisywany!!
Jest też taki Anonimek, który pisze ciągle o wieku dziadków Nathalie.. To możesz się nie martwić.. :) Pamiętam o tym, wszystko zaplanowane :) 

Objaśnienie:
J: - ja (Nath),
N: - Niall,
Z: - Zayn,
P: - Paula.
__________________________

P: .. Nie mam zamiaru wchodzić między was.. - zaczęła, i masz szczęście! - ..Po prostu zadzwonił do mnie Harry i chciał żebym spędziła trochę czasu z Niallem..
J: Styles? - weszłam jej w słowo
P: Tak.. ale nie chciał źle.. Wie że dla kuzyna ważna jest rodzina, więc tak chciał mu pomóc. A ja, zgodziłam się..
J: Ile Ci zapłacił? - zaśmiałam sie cicho.
P: Jak mogłabym za przebywanie z kuzynem brać pieniądze?! - oburzyła sie.
J: To za co ci zapłacił?!
- spojrzałam w jej oczy, na pewno jej zapłacił!
P: Za hotel.. - wyznała speszona, jakby to wszystko co powiedziała było prawdą. Podniosłam sie z miejsca i wyszłam. Nie wiem czy to prawda, jedynym sposobem jest porozmawianie ze Stylesem, ale pokazać mu się nie mogę. Dziwne że Zayn nic o tym nie wiedział, ale skoro Malik jest ciągle przy moim blondynie to pewnie nie ma czasu na widywanie się z przyjaciółmi. Moje zniknięcie komplikuje wszystko! Pojechałam do mieszkania i zajęłam się tym co zwykle. Pod wieczór zadzwoniłam też do Zayna i powiedziałam mu wszystko co wiem. Kazałam mu też spotkać sie z nią i powiedzieć jej że ma trzymać język za zębami. Malik też wiele dla mnie poświęca.. Coraz częściej mam w głowie myśli żeby to wszystko zakończyć, żeby ta szopka znikła i bym znów mogła tulić mojego narzeczonego! Zasnęłam właśnie z takimi myślami, moje życie z dnia na dzień jest trudniejsze, więcej ludzi chce dorwać Niallera, a po co?! Tylko po to by zemścić sie na mnie, mam serdecznie dość tego świata i gdyby była możliwość zamieszkania na jednym z księżyców Jowisza, poleciałabym bez wahania.. Fukc! Cały zapas amunicji się skończył, muszę jechać do pałacu.
J: Jest Niall w domu? - zapytałam przez telefon Zayna.
Z: Wiem, że zaraz ma wychodzić.. Chcesz sie z nim spotkać? - nadzieja przepełniała jego głos.
J: Nie, muszę zrobić zapasy.. Pilnuj go jak wyjdzie z domu. - rozłączyłam się, mam coraz większe wyrzuty sumienia co do Malika, bo on przeze mnie nie ma własnego życia.. Szybko wsiadłam do samochodu i pojechałam inną drogą, by przypadkiem nie minąć się z blondynem. Wjechałam na podwórze i gdy tylko weszłam do środka poczułam jego zapach. Pałac pachniał nim! Wcześniej tego nie wyczuwałam, ale nie było mnie tu ponad miesiąc. Zeszłam do zbrojowni, władowałam do torby wszystko co potrzebuje i wracałam na parter. Po drodze zapatrzałam się na nasze wspólne zdjęcie, nie było go tu wcześniej. Wzięłam je do ręki i czułam jak serce mi pęka, do tego morze robiło sie w moich oczach! Co się ze mną dzieje..?!


N: Nathalie? - usłyszałam jego szept. Wypuściłam ramkę z ręki i z przerażeniem spojrzałam w jego oczy. Podszedł do mnie i bardzo powoli zbliżył swoją dłoń do mojego polika, po którym spływała łza. Dotykał mnie tak delikatnie, jakbym miała sie zaraz rozpłynąć. - To naprawdę Ty.. - przytulił mnie do siebie. A ja co?! Nic, stałam i nie wiedziałam jak mam zareagować, jak sie zachować i czy może nie uciec..
J: Niall.. - odsunęłam go od siebie by spojrzeć w jego oczy. - Przepraszam. - spuściłam wzrok.
N: Kocham Cię.. - uniósł moją twarz i złączył nasze usta, muskał tylko moje wargi, czekał aż oddam. Nie zwlekałam zbyt długo, torba z bronią spała na podłogę a moje palce znalazły sie w jego włosach. Oddawałam z takimi samymi uczuciami ten pocałunek, tęskniłam za tym, za jego smakiem i miłością. - Czemu mnie zostawiłaś? - szepnął gdy oderwał sie ode mnie, jego czoło spoczywało na moim, a dłonie wciąż otulały moje poliki. Nasze oddechy mieszały się ze sobą.
J: Musiałam. - odpowiedziałam krótko, blondyn zamknął oczy, był na mnie zły!
N: Nie zrobisz już tego? - spytał z nadzieją.
J: Nie potrafiłabym. - uśmiechnęłam sie słabo, znów patrzał w moje tęczówki, przyciągnęłam jego twarz do swojej i złączyłam nasze usta. ten pocałunek był szybszy, bardziej namiętny i każde z nas chciało więcej. Nie przerywając pocałunku przeszliśmy do salonu, blondyn nie zwlekał, rozpiął moją bluzę i położył mnie na kanapie. Moje dłonie podwijały jego T-shirt, pragnęłam go! Pozbyliśmy sie swoich ubrań, Irlandczyk z taką delikatnością pieścił moje ciało, wiłam sie pod nim, każdy jego ruch, dotyk sprawiał że sie rozpływałam. Nagle poczułam jak we mnie wchodzi, nie wytrzymałabym gdyby sie ze mną bawił, nie była potrzebna nam żadna gra wstępna, zbyt długo bez tego żyliśmy. Poruszał sie we mnie bardzo szybko, ale też nie brutalnie, oboje byliśmy wygłodniali siebie nawzajem.. Czułam ze dużo mi nie potrzeba, a po jękach mojego narzeczonego wiedziałam że jemu też. Uśmiechnęłam sie do niego i poczułam jego usta na swoich oraz w tym samym momencie mocniejsze pchnięcie. Powtórzył to kilka razy i oboje wygięliśmy sie z rozkoszy jaka nas wypełniła. Coś niesamowitego, jeszcze nigdy tak się nie czułam, nie pragnęłam nigdy tak bardzo czyjejś bliskości! Horan położył sie obok mnie i zakrył nas kocykiem, położyłam głowę na jego nagim torsie i wsłuchiwałam sie w rytm serca. Chłopak złapał za moją dłoń na której był pierścionek, przyglądał jej się.
N: Nie myśl że Ci to zniknięcie wybaczyłem. - powiedział po chwili.
J: A ja myślałam, że to sex na zgodę. - spojrzałam na niego, zaśmieliśmy się, wróciło moje szczęście.
N: Jeśli miałabyś mnie tak przepraszać, musiałbyś mi wynagrodzić te półtora miesiąca bez Ciebie, dokładnie 45 dni, - spojrzał na zegarek na nadgarstku - , 6 godzin, 19 minut i 34 sekundy.. Umierałem z każdym dniem, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak człowiek może sie czuć kiedy wie że zabili mu jego największą miłość! - liczył każdy dzień?! Matko co ja mu zrobiłam! Skrzywdziłam go!
J: Mylisz sie, dokładnie wiem jak to jest.. Zabili mi dwójkę dzieci, Tommiego.. Wiem jak to jest. - oderwałam od niego wzrok i z powrotem ułożyłam głowę na jego torsie.
N: Niemniej jednak nie rób mi tak więcej.. - wtulił sie we mnie. Byłam zmęczona tym całym udawaniem, tym zabijaniem, wszystkim! Czemu nie mogę mieć normalnego życia?! Odpłynęłam, w końcu to był spokojny sen, ciepło Nialla uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa. Nawet ja potrzebuje być przez kogoś chroniona!

         Obudziłam sie w jego objęciach, czułam jak przepełnia mnie miłość do niego.
Wyszłam ostrożnie spod koca, ubrałam sie i poszłam do łazienki. Był wczesny poranek, a ja mam do zabicia kilku Sokołów. Wzięłam orzeźwiający, gorący prysznic, ubrałam na siebie bieliznę i wyszłam do sypialni. Stałam przed szafą i zastanawiałam się nad strojem kiedy do pomieszczenie wpadł przestraszony Niall. - Całe szczęście.. - podszedł do mnie i przytulił mnie mocno do siebie. Oddałam gest nie wiedząc o co mu chodzi. - Myślałem że to był tylko piękny sen. - zaśmiałam się cicho i cmoknęłam jego wargi.
J: Już nigdy Cię nie zostawię.. - zapewniłam go.
N: To znaczy, ze dzisiaj, jutro, za tydzień, miesiąc, rok.. Do końca życia już będziesz tu ze mną? - chciałabym Kotku.
J: Na tak długo Cię nie zostawię. - sprecyzowałam. - Obiecuję wracać po każdej akcji.. - położyłam dłoń na jego poliku i pogłaskałam go delikatnie.
N: Ale dzisiaj zostaniesz? - ułożył swoje dłonie na moich nagich jeszcze biodrach.
J: Nie mogę, dużo Sokołów chc.
N: Wiesz gdzie mam tych Sokołów?! - przerwał mi ze złością, odszedł ode mnie na kilka kroków. - Nie było Cie tak długo, przez ten czas żyłem w świadomości że nie żyjesz! A teraz gdy znów mam Cie przy sobie chcesz iść znów narażać życie?! - był wściekły.
J: Niall ale..

...
___________________
Dłuższe! I choć warunek nie spełniony, dodaje!!!!!!!!!
Teraz bym chciała chociaż te 17 komów!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat