CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

środa, 29 kwietnia 2015

44. Louis you are IDIOT!!

Hej :* 
Powiem wam coś.. Przeczytałam ostatnio wszystkie rozdziały w tym FF.. I sama nie wiem czy chce dalej go pisać.. :/

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie)
B: - Bella,
Lou: - Louis
V: Viktor,
C: - Carl,
R: - Roy.
___________________________

J: ..Taki marny jest los wszystkich Sokołów Billa.. - zaśmiałam sie.
B: Ty jesteś jedna, a nas?! Nie wygrasz.. - mówiła z trudem.
J: Jak na razie idzie mi świetnie i to wy jesteście na straconej pozycji! Milion pójdzie dla innego.. - kolejny pocisk wylądował w jej ciele, krew rozlewała sie pomału, a ja wystrzeliłam w nią jeszcze ze trzy pociski. Już miałam opatrzyć sobie u niej ranę na brzuchu, ale usłyszałam dźwięk syreny policyjnej. Szybko wybiegłam stamtąd mijając sie z Tomlinsonem.
Lou: Nathalie?!
- był zdziwiony, spojrzałam na niego. Niech on stad idzie!
J: Louis idź stąd! Bo będziesz miał kłopoty! - krzyczałam na niego, po co ten idiota przyszedł.
Lou: Słyszeliśmy strzały! - dalej szedł w stronę jej domu.
J: Człowieku wypierdalaj stąd! - byłam wściekła, Tomlinson wyraźnie pakuje sie w kłopoty.
Lou: Jak ty sie odzywasz..
J: Wiesz co?! Mam Cie gdzieś! Rób co chcesz!! - wsiadłam do swojego auta i odjechałam spokojnie, nie wzbudzając podejrzeń mijającej sie ze mną policji. Louis Tomlinson pójdzie siedzieć, już to wiem! Czemu oni sie nie słuchają! Zawsze muszą postawić na swoim! Zatrzymałam sie kawałek dalej tak by miała dobry widok na jej dom, zauważyłam jak ładują Tomlinsona do radiowozu! Kurwa mówiłam! Niall sie kłócił z policjantami, ale nic nie zdziała, tu ja muszę wkroczyć.. Idioci! Odpaliłam auto i odjechałam, a niecałe 5

minut później obok mnie przejechał na sygnale radiowóz z Tomlinsonem w środku. Kretyn!! - Kurwa mać! Mówiłam mu!! - krzyczałam sama do siebie, moja rana wymaga opatrzenia, więc nie miałam zamiaru na razie zaprzątać sobie mini głowy. Szybko sie tam znalazłam i a jeszcze szybciej byłam pod prysznicem. Musiałam zmyć z siebie całą krew, a trochę jej było. Wytarłam ciało delikatnie i przykleiłam wielki plaster, rana nie była głęboka i nie trzeba było szyć. Ubrałam sie w dresy i poszłam do biura, muszę go jakoś wyciągnąć z więzienia, to pewne że pójdzie siedzieć, a przecież on nic nie zrobił. Od kiedy ja jestem taka pomocna?! Wcześniej nawet bym nie powstrzymywała go by tam nie szedł! Jeszcze nie było niczego o Louisie w bazie policyjnej, pewnie trochę to potrwa zanim dojdą do tego że to ja, ale mi nic nie zrobią. Policja raczej jest mi wdzięczna za to że likwiduje groźnych morderców. Jutro sie tym zajmę, do tego czasu pewnie wpiszą tam Louisa. Zabrałam sie za tworzenie nowej umowy dla Vika, skoro jest kierownikiem, to musi być zatrudniony na innych warunkach. Na dniach przepisze na niego cały interes, ale nie powiem mu o tym, zostanie to moją tajemnicą. Stwierdziłam że mam jeszcze sporo czasu do wieczora i mogę w końcu poćwiczyć, upewniłam sie że rana jest dobrze opatrzona i zjechałam do mojej podziemnej siłowni. Najpierw bieżnia, skakanka, rowerek, kilka pompek.. I tak zleciało mi do wieczora, wychodząc z siłowni byłam cała mokra, mój oddech był nierówny i ciężki. Spompowałam sie za wszystkie czasy! Wykąpałam sie, zmieniłam plaster i przed snem sprawdziłam czy Bill nic nie knuje już tego dnia i poszłam spać. Czasami mam wrażenie że to wszystko co robię, że zapobiegam każdy jego ruch, przychodzi mi to za łatwo.. Ale jestem uczniem Billa a zawsze uczeń przerasta swojego mistrza..
          Wchodząc do restauracji słyszałam jakieś dziwne dźwięki dochodzące z kuchni, dobrze że jeszcze lokal zamknięty.
J: Co tu sie kurwa dzieje!? - warknęłam gdy weszłam na kuchnie. Każdy z kucharzy zwiesili głowy i zaczęli zajmować sie tym czym nie powinni. - Ogłuchliście?! - buzowało we mnie. - Jeżeli zaraz mi ktoś nie powie o co chodzi zwolnię każdego i załatwię wam, że nie znajdziecie jakiejkolwiek pracy w całym kraju! - zagroziłam, oni wiedzą że byłabym do tego zdolna. - Viktor mów! - powiedziałam przez zęby.
V: Nathalie sam nie wiem jak do tego doszło.. - zaczął
J: Za mało wam płace? - popatrzałam na każdego z nich, każdy milczał, nawet nie chcieli na mnie patrzeć - Odpowiadać kurwa jak pytam!
C: Nie.. - odezwał sie Carl.
J: Carl.. - chłopak spojrzał na mnie - ..Powiedz co tu sie dzieje.. - wzięłam głęboki wdech by powstrzymać sie od użycia broni.
C: Inni kucharze dowiedzieli się że Viktor został naszym szefem.. - spuścił głowę.
J: Inni kucharze? Nie wliczasz siebie do tego? - zapytałam krzyżując ręce na piersi.
C: Nie.. - w końcu na mnie spojrzał.
J: Chodź tu.. - wskazałam na miejsce za sobą. Chłopak przeszedł szybko i spojrzałam znacząco na Vikiego by stanął obok mnie. Zrobił to i wpatrywałam sie w każdego kucharza po kolei. - To kto ma z tym problem? Dlaczego wy sie kurwa tak boicie ze mną rozmawiać?! - warknęłam na nich, połowa z nich podskoczyła ze strachu. - Mam sie z każdym po kolei umówić na kawę po pracy byście na mnie patrzeli? - rzuciłam od niechcenia.
R: Ze mną byś mogła.. - odezwał sie Roy, jest starszy od każdego kucharza tu, ale nie staruszek.
J: Zapomnij! - uśmiechnęłam sie - Macie mówić mi o swoich problemach, jeśli nie chcecie wszyscy na raz zapraszam po kolei do biura.. Carl i Vik wy pierwsi! - zarządziłam i poszliśmy do mojego gabinetu, usiadłam za biurkiem, a oni zajęli miejsca przede mną. Viktor nie był przejęty tym że tu jest, a Carl.. Mało co nie mdleje..
V: Sam nie wiem skąd oni o tym wiedzą.. - zaczął
J: Carl, zacznij oddychać.. - spojrzałam na niego - ..Powiedz mi, czemu sie tak boisz?
C: Yyy.. No.. No bo..
J: Jesteśmy dorośli, mów.. - ponaglałam go
C: Jest pani władcza, groźna.. Czasami mam wrażenie że chce pani połowę z nas pozabijać swoim spojrzeniem.. - otworzył sie, tylko co w tym takiego strasznego..
J: Byłeś zastraszany w dzieciństwie?
V: Nath to chyba nie na miejscu pytanie.. - zgromiłam go wzrokiem.
C: Widzi pani.. Wystarczy że pani na niego spojrzy a on milknie.. To przerażające.. I nie, nie byłem zastraszany.. - przyznał. - Jakby sie pani czasem uśmiechnęła, czy dała jakąś pochwałę.. Było by inaczej..
J: Pomyśle nad tym.. Carl nie masz sie czego obawiać, nie zawiodłeś mnie i w końcu zacząłeś ze mną normalnie rozmawiać.. Możesz wrócić do pracy.. - uśmiechnęłam sie do niego, co lekko odwzajemnił. Oboje wstali z miejsca i chcieli wychodzić. - Vik ty siadaj! - powiedziałam stanowczo, Carl tylko na mnie spojrzał i wyszedł.


V: Myślisz że sie zmienią? - usiadł na poprzednie miejsce.
J: Nie wiem.. A teraz mów skąd sie wzięła ta kłótnia? - spojrzałam na niego.
V: Carl powiedział ci prawdę.. Chyba musieli usłyszeć jak gadałem sam ze sobą, po twoim telefonie..
J: Czekaj.. - przerwałam mu - Gadałeś sam ze sobą? - zaśmiałam sie
V: Tak! - powiedział znacząco - Nie mam innych przyjaciół.. - oparł plecy o fotel.
J: Ahaa - przeciągnęłam - To jest Twoja nowa umowa.. Mam nadzieje, że wszystko Ci odpowiada.. - podałam mu teczkę z dokumentem. Chłopak wziął ją i zaczął przeglądać papiery, ja tymczasem udostępniłam mu wszystkie potrzebne wejścia do systemu. Sam teraz będzie rządził a ja będę gościnnie tu pracować. - Jeżeli sie spiszesz i restauracja nie pójdzie na dno to będziesz ustawiony do końca życia.. - spojrzałam na niego, dalej przeglądał umowę.
V: Zwariowałaś..
...
_______________
Louis w więzieniu! Spodziewaliście sie?! Oceniajcie!! 7 komów!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!



Naat

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

43. Die bitch!!

Hej!
Jeszcze raz dziękuje Ci Paulina G. za nominacje!!
+ Twoje komy będą liczyły sie jako 1 więc możesz dodawać tylko jeden, a nie 4.. :*

Objaśnienie: 
Ja: - ja (Nath)
V: - Viktor,
B: - Bella,
Lou: - Louis.  

Przypomnienie:
Midnight Memories - restauracja Nathalie
_________________

J: ... Jeszcze raz dzięki i zapomnij o mnie..
K: To ja dziękuje.. - rozłączyłam sie, cieszyłam sie że i mi sie udało i jej. Szybko zrobiłam internetowy przelew, ja nie poczuje a ona zyska.. Wysłałam jej wyznaczoną kwotę i mogłam jechać do domu. Już żadnego pracownika nie było, zamknęłam lokal i ruszyłam do domu. Po drodze minęłam sie z Tomlinsonem, miał dziwny wyraz twarzy, jakby zaskoczony.. Dawno sie z nim nie sprzeczałam, ale niech żyje własnym życiem..

        Kolejny dzień przyszedł bardzo szybko, nie jechałam dzisiaj do restauracji, ale musiałam załatwić pewną sprawę z nią. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Vikiego.
V: Nie będzie cie dzisiaj? - zapytał lekko zawiedziony.
J: Nie. - odpowiedziałam krótko - I nie po to dzwonie. - powiedziałam szybko.
V: Co jest?
J: Vik, właśnie zostałeś kierownikiem Midnight Memories. - zrobiłam sobie kawę. Już dawno o tym myślałam, ale jakoś nie miała okazji by mu powiedzieć.
V: Co?! - był zaskoczony.
J: To co słyszysz.. Oczywiście będę sie tam pojawiać, ale od teraz formalnie jesteś kierownikiem, dalej kelnerem, ale kierownikiem.. - wzruszyłam ramionami sama do siebie.
V: Co ty wygadujesz?
J: Pogadamy o tym jutro, narazie! - rozłączyłam sie i otworzyłam teczkę Belli. Po kilku godzinach wiedziałam już o niej wszystko, nawet to że Bella pracuje dla Billa,to oznacza że mogę ją zastrzelić. Uzbroiłam sie po zęby bronią i jechałam do niej. Miała wynajęte mieszkanie blisko Nialla, czyli pożądanie sie za to wzięła, ale ze mną nie wygra. Zaparkowałam samochód przed jej domem, faktycznie mieszkała na przeciwko Horana, zauważyłam że pod jego domem stoi samochód Tomlinsona. Zignorowałam to i poszłam do mojej pracownicy, chwile czekałam zanim mi otworzy.
B: Co Ty tutaj robisz? - była zaskoczona.
Bella!
J: Nie spodziewałaś sie mnie? - weszłam do środka, dziewczyna była zdezorientowana moją wizytą.
B: Nie.. Ale mogłam.. - poszliśmy do salonu. - Czego chcesz?! - warknęła
J: Nie jesteś zbyt miła dla swoich szefów, co? - zaśmiałam sie.
B: Nie bardzo.. Nie lubię jak mną rządzą, więc Tobie też sie to nie uda.. - usiadła na kanapie.
J: Nawet nie będę próbować, nie ma to sensu.. - uśmiechnęłam sie do niej. To chyba będzie bardzo łatwe!
B: To po co przyszłaś?! - spojrzała na mnie.
J: Bill mnie wysłał.. - byłam ciekawa jej reakcji. Oczy zrobiły sie większe i nawet lekko rozchyliła usta w zaskoczeniu.
B: Zmieniłaś zdanie i zabijesz Nialla Horana? - szybko mi uwierzyła. - No, nie spodziewałam sie tego po Tobie.. - uśmiechnęła sie w przyjacielski sposób. To ma być morderca, tak łatwo ufa ludziom?! - Zaplanowałam już to.. - podniosła sie z miejsca i podeszła do okna. - Widzisz ten dom na przeciwko.. - podeszłam do niej i spojrzałam na domek blondyna - To tam mieszka, stwierdziłam że podpuszczę go na patent z pożyczeniem szklanki cukru, to będzie łatwe.. - zaczęła sie śmiać.
J: To będzie bardzo łatwe.. - zaśmiałam sie sztucznie, to ma być plan?! - Ile Bill Ci za to zlecenie da? - moja ciekawość nie zna granic.
B: Sporo, jakieś milion.. Musi mu nieźle przeszkadzać. - zamyśliła sie. Wyjęłam zza paska od spodni broń i chowałam ją za plecami.
J: Za to mi przeszkadzasz Ty! - powiedziałam już groźnie i wycelowałam w nią moją bronią. Dziewczyna na początku była zaskoczona, ale potem zaczęła sie śmiać.
B: Jednak sie w nim kochasz.. - śmiała sie jak jakaś wariatka.
J: Nie zakochałam sie! - krzyknęłam - Po prostu nie rozumiem jak można polować na niewinne osoby! - złość zaczęła się we mnie buzować.
B: Mnie sie tak łatwo nie zabije! - zanim sie spostrzegłam wybiegła z pokoju, poszłam w jej kierunku z wyciągnięta przed siebie bronią.
J: Bella przede mną nie uciekniesz.. - mówiłam wchodząc na górę.
B: Jak to nie?!! - usłyszałam a zaraz po tym odgłos wystrzału. Schowałam sie szybko za ścianką tak by pocisk mnie nie trafił. - Nie wiesz z kim zadarłaś! - kolejny raz strzeliła w moją stronę, a potem władowała w moją barykadę cały magazynek. Miałam szanse, wbiegłam do końca na górę i wleciałam do jej sypialni. Nie było jej tu, ale z okna miała dobry widok na dom Horana. Do tego ustawiona była snajperska broń przy nim, musiała już długo sie przymierzać.. Usłyszałam zatrzaskujące sie w głębi domu drzwi, wyszłam szybko z sypialni i poszłam w tamtym kierunku, dziewczyna weszła do kuchni, słyszałam jak czegoś szuka. Podeszłam cicho do niej i przyłożyłam jej zimna lufę do głowy. Blondynka znieruchomiała, to są jej ostatnie minuty.
J: Chyba ty nie wiesz z kim zadarłaś.. - zaśmiałam sie i odbezpieczyłam broń.
B: Pożałujesz! - krzyknęła i szybkim ruchem odskoczyła ode mnie, zauważyłam że ma nóż w ręku, cofnęłam sie tak szybko jak było to możliwe, ale poczułam jak końcówka ostrza rozcina moje ubranie, raniąc przy tym mój brzuch.

J: Suko! - warknęłam i złapałam sie za krwawiące miejsce. Dziewczyna zaczęła uciekać, ale zanim zniknęła za ścianą strzeliłam w nią, dostała w plecy, upadła na podłogę, ale usilnie starała sie podnieść. Podeszłam do niej i stanęłam nad nią. - Taki marny jest los
wszystkich Sokołów Billa.. - zaśmiałam sie.
B: Ty jesteś jedna, a nas?! Nie wygrasz.. - mówiła z trudem.
J: Jak na razie idzie mi świetnie i to wy jesteście na straconej pozycji! Milion pójdzie dla innego.. - kolejny pocisk wylądował w jej ciele, krew rozlewała sie pomału, a ja wystrzeliłam w nią jeszcze ze trzy pociski. Już miałam opatrzyć sobie u niej ranę na brzuchu, ale usłyszałam dźwięk syreny policyjnej. Szybko wybiegłam stamtąd mijając sie z Tomlinsonem.
Lou: Nathalie?!
...

______________
Co sądzicie o tej części?! Blog idzie jak burza i chyba będzie trzeba przystopować! Może 1 rozdział na tydzień?! Jak myślicie?!
Minimum 6 komów od różnych osób!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!




Naat

Nominacja do Liebster Award!! 2 już :D

Hejo!! <3
 
No, no, no.. <3 <3
Paula to kolejny raz od Ciebie, dziękuje !! :* :*

Ja nominuje!!
1. http://no-control-harry-styles-ff.blogspot.com/
2. http://one-direction-imaginy-naat-i-snickers.blogspot.com/

Pytania i odpowiedzi.. :
1.Dlaczego założyłaś bloga ?
Dlatego, że miałam pomysł na FF, i tak wyszło że założyłam :)

2.Ulubione blogi z ff ?

No Control.. :) 

3.LS czy ES ?

Żadne, szczęście chłopaków najważniejsze :)

4.Ulubiona piosenka chłopaków i nie chłopaków ?

Ulubiona piosenka 1D to, 'Little Things' i 'You & I' <3 A nie chłopaków to chyba 'Amnesia' - 5 Seconds of Summer.

5.Wierzysz w magię ?

Hmm.. Nie wiem.. Zależy o jaką magie chodzi.. :) 

6.Co myślisz o gejach, lesbijkach ? 

Nic, jestem tolerancyjna.. Nie ważne z kim człowiek jest szczęśliwy, ważne że w ogóle jest!

Moje pytania do nominowanych:
1. Skąd czerpiesz pomysły na imaginy/opowiadania?
2. Ile masz lat?
3. Ulubiona piosenka?
4. Twoje marzenia?
5. Masz TT? IG? SNAPA?
6. Inspirujący cytat?

...

Jeszcze raz dziekuje :* !!!!!!!!!!!!!



Naat

niedziela, 26 kwietnia 2015

42. I wish that I could wake up with amnesia ...

Hej :*
Było 7 więc jest 42 rozdział.. :)
ALE CO NAJWAŻNIEJSZE!!!!!!!!!1 BLOG MA JUŻ PONAD 10 000 WYŚWIETLEŃ!!!!!!!! DZIĘKUJE!!!

Objaśnienie:
J: - ja (Nath),
N: - Niall,
K: - Kami,
V: - Vik.

Przypomnienie:
Midnight Memories - restauracja Nathalie.
___________________________

http://i2.pinger.pl/pgr34/1db34d6c000530105335b496 Wpadliśmy do tego pomieszczenia, leżąc na samym środku pokoju i zaśmialiśmy sie głośno.
J: Może na łóżku? - spytałam gdy zaczął odpinać moją sukienkę, podniósł mnie z podłogi i zsunął ją ze mnie. Stałam przez nim w samej skąpej bieliźnie i widziałam jak pożera mnie wzrokiem. Podeszłam do niego i zdjęłam z niego t-shirt, sam pozbył sie swoich spodni.
N: Masz ochotę na szampana? - podszedł do szafki i wyjął musujący trunek, nalał do kieliszka i podał mi go. Czułam jak bąbelki pękają w moich ustach.
J: Chcesz?
- podniosłam lekko swój kieliszek. Blondyn skinął głową na 'tak', nabrałam w usta alkoholu i pocałowałam go wlewając mu szampana ze swoich ust. Chłopak oblizał swoje wargi i odstawił mój kieliszek, przyciągnął mnie do siebie i tym razem całował mnie agresywniej i pewniej. Poczułam jak kladzie mnie na łóżku, Niall zjeżdżał coraz niżej z pocałunkami, wiedziałam że przeszkadza mu moja bielizna. Odpiął delikatnie stanik i

rzucił go gdzieś na podłogę, blondyn bawił sie moimi piersiami, ssał je, podgryzał.. Czułam jak ciarki przechodzą przez moje ciało. Byłam świadoma że mogę tego żałować, ale dałam ponieść sie chwili i zamknęłam oczu czując jak jego przyjemne pocałunku powodują tą całą rozkosz. - Niall? - zapytałam cicho po jakimś czasie.
N: Hmm? - mruknął i przyssał sie do mojej szyi.
J: Nie będziesz żałował? - chłopak spojrzał w moje oczy.
N: Nigdy w życiu.. - przewróciłam go na plecy i usiadłam na niego okrakiem.
J: Obyć mówił prawdę.. - złączyłam nasze usta, dłońmi błądziłam po jego torsie...
    Obudziłam sie z niezłym bólem głowy. Podniosłam sie do pozycji siedzącej i złapałam sie za czoło, które mocno pulsowało. - Gdzie ja jestem? - spytałam szeptem sama siebie, zaczęłam sie rozglądać. Moje ubrania leżały na podłodze, do tego były tam też jakieś męskie ciuchy. - O nie.. - wyskoczyłam z łóżka, miałam na sobie koszulkę blondyna. Błyskawicznie ubrałam sie w swoją sukienkę, zabrałam torebkę i telefon i wyszłam stamtąd. To nie mogło sie stać! Musze coś wykombinować by zapomniał że to byłam ja.. Na dole zauważyłam jakąś całkiem ładną brunetkę. - Cześć.. Mogę z tobą porozmawiać? - podeszłam do niej.
Dz: Jasne.. - uśmiechnęła sie.
J: Jestem Nathalie.. Mam dla Ciebie propozycje nie do odrzucenia. - dziewczyna spojrzała
na mnie dziwnie.
Dz: A ja Kami.. - uścisnęła moją dłoń - Co to za propozycja?
J: Znasz Nialla Horana? - spojrzałam na nią
https://p.gr-assets.com/540x540/fit/hostedimages/1380222758/566910.gif 

K: Taak! - odpowiedziała radośnie. - Ale on nie zwraca na mnie uwagi.. - powiedziała smutniej.
J: Możemy to zmienić, jeśli chcesz, tylko zależy mi na czasie i musisz sie zgodzić..
K: Ale na co?
J: Dam Ci jakieś 50 tysięcy funtów jeśli pójdziesz do pokoju na górze i położysz sie koło niego w jego koszulce.. - bałam sie jej reakcji, musi być niesamowicie odważna jeśli sie zgodzi. Mam nadzieje że to zrobi!!
K: Co?! - była zaskoczona - Oszalałaś!
J: Proszę Cie.. On musi być przekonany że to z tobą spędził noc.. Przecież nic cie to nie kosztuje.. - namawiałam ją
K: No nie wiem.. - świetnie! Waha sie a to dobry znak!
J: Kami, nie daj sie prosić. Będziesz do przodu o 50 kawałków, a do tego Niall będzie myślał ze to z tobą spał.. Może coś z tego wyjdzie.. - zachęcałam.
K: Dobra.. - zgodziła sie z małym uśmiechem.
J: Dzięki, masz u mnie dług.. Drugi pokój po lewej, tylko pamiętaj bądź w jego koszulce! - odchodziłam od niej.
K: Jak dasz mi hajs?! - zawołała
J: Nie martw sie.. Wystarczy że znam Twoje imię.. - uśmiechnęłam sie i już mnie tam nie było. Na parkingu zauważyłam moje BMW, nie mam pojęcia jak Vik wrócił do domu, ale ciesze sie że auto tu jest. Szybko podeszłam do mojego cacka i wsiadłam za kierownice, po chwili pędziłam już do pałacu. Coś nie dawało mi spokoju, czułam jakbym nie była sama. Spojrzałam na tył samochodu, i prawie zaczęłam sie na głos śmiać. Viktor spał na tylnych siedzeniach. Nie budziłam go, niech alkohol z niego wyparuje, zaparkowałam pod domem i poszłam do łazienki. Ból głowy dalej był, ale przez to wszystko nawet o nim zapomniałam, jak ja mogłam spędzić z nim noc?! To.. to.. to było wspaniałe!! Ale nie!! Niebezpieczne, jeśli on będzie pamiętał, że to ja i nie uwierzy że spał z Kami, to będę miała przejebane! Wyszłam spod prysznica, owinęłam sie w ręcznik i poszłam do sypialni. Ubrałam sie w dresy i poszłam do kuchni, mój brzuch domagał sie jedzenia. Zrobiłam sobie szybko jakieś naleśniki i usłyszałam jak drzwi frontowe sie otwierają.
V: Ale mnie boli.. - marudził, zaśmiałam sie cicho i wyjęłam z szafki leki. Chłopak wszedł do pomieszczenia i usiadł przy stole.
J: Masz. - podałam mu tabletkę i wodę. Nałożyłam nam po kilka naleśników i usiadłam na przeciwko niego.
V: Gdzie byłaś? - zapytał po jakimś czasie.
J: Nie ważne.. - uśmiechnęłam sie, co było niekontrolowane.
V: Widziałem jak tańczyłaś z tym Niallem.. - na jego twarzy pojawił sie zadziorny uśmiech.
J: Tylko tańczyłam. Nie powinno cie to interesować! - robiłam sie już zła. Nikt nie może o tym wiedzieć, nawet Viktor!
V: Dobra, dobra.. - zaśmiał sie. - Ja i tak wiem swoje.
J: Nic nie wiesz.. - mruknęłam
V: Mała spokojnie.. Nikomu nic nie powiem.. Przecież jesteś dorosła, nie masz żadnego partnera, wiec czemu sie tak boisz do tego przyznać? - mówił łagodnie, co rozzłościło mnie jeszcze mocniej.
J: Nie jesteś moją matką! - krzyknęłam i wstałam od stołu. - Jadę do restauracji! - wyszłam z kuchni i poszłam do sypialni sie przebrać. Pomalowałam sie szybko, ubrałam bardziej eleganckie ubrania i zabrałam potrzebne mi dokumenty.
V: Nath.. - spojrzał na mnie jak zakładałam w przedpokoju kurtkę - Nie chciałem, przepraszam.. - tłumaczył sie.
J: Nie ważne! Co ty tu jeszcze robisz?! - warknęłam, chłopak spuścił głowę i zabrał swoje kluczyki. Chwile później wyjechaliśmy z mojej posiadłości. Wyprzedziłam go przy pierwszej możliwej okazji, miałam gdzieś co o tym wszystkim myśli.. Dojechałam do Midnight Memories i mogłam wpaść w swój własny świat. Nie rozmawiałam z nikim, przyjmowałam tylko zamówienia i gotowałam. Na szczęście ani Vik ani ta Bella nie pokazywali mi sie dzisiaj na oczy. Pod koniec mojej pracy poszłam do biura i musiałam uregulować rachunek z Kami, skoro Niall nie dzwonił, ani sie nie pokazał to znaczy że jej uwierzył, ale ja i tak muszę sie upewnić. Nie trudno było znaleźć jej numer, jak i wszystkie informacje na jej temat. Ta moja propozycja to była dla niej jak gwiazdka z nieba, nie miała cudownego życia, ledwo wiązała koniec z końcem. Nie dziwię sie że ją przyjęła.
K: Halo? - odebrała z niepewnością w głowie.
J: Cześć, pamiętasz mnie, Nathalie z tej strony. - powiedziałam łagodnie.
K: Tak pamiętam.. - chyba zadowolona nie była.
J: Udało sie? - zapytałam z nadzieją
K: Chyba tak, wiesz jaki był niezadowolony.. Mamrotał coś że to z Tobą był, ale jakoś udało mi sie go przekonać.. Gdybyś widziała jak na mnie patrzył, z jakim odrzuceniem.. - głos jej sie załamywał, było mi jej żal. Horan ty skurwielu! Jak ty ją potraktowałeś?!
J: Chyba muszę cie przeprosić.. Naprawdę mi przykro i dziękuje ci.. Zaraz na koncie będziesz miała swoje pieniądze.. I najlepiej wyjedź z Londynu gdzieś daleko, zacznij nowe życie.. Nie przejmuj sie nim.. - skąd we mnie tyle dobroci?! Ale ona pomogła mi wiec i ja jej pomogę.
K: Co?! Czemu? - zdziwiła sie
J: Nie myślałaś kiedyś by wyjechać gdzieś gdzie nikt cie nie zna i zacząć od nowa? - czułam że sie ze mną zgadza. - Jeszcze raz dzięki i zapomnij o mnie..
K: To ja dziękuje.. - rozłączyłam sie, cieszyłam sie że i mi sie udało i jej. Szybko zrobiłam internetowy przelew, ja nie poczuje a ona zyska.. Wysłałam jej wyznaczoną kwotę i mogłam jechać do domu. Już żadnego pracownika nie było, zamknęłam lokal i ruszyłam do domu. Po drodze minęłam sie z Tomlinsonem, miał dziwny wyraz twarzy, jakby zaskoczony.. Dawno sie z nim nie sprzeczałam, ale niech żyje własnym życiem..

...
_________________
Spodziewaliście sie takiego przekrętu ze strony Nath?!
Ja tak :D Ale liczę że wy nie będziecie sie wymigać od komentowania i będzie uch tu 7 :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 25 kwietnia 2015

41. You here?

Hej :*
Widze że spełniacie warunek!! :D Cieszem się <3
Za 10 dni mam matury, więc będzie mnie tu mniej.. Ale możecie dalej komentować!!! <3
_______________________

J: ...Przywiozłeś mnie do klubu Stylesa?! - zapytałam zszokowana widząc gdzie jesteśmy. Chłopak wzruszył ramionami i wysiedliśmy. - Dobra, zapominamy o wszystkim.. Dzisiaj tylko pijemy, tańczymy i bawimy sie.. - uśmiechnęłam sie zadziornie i weszliśmy do klubu, od razu uderzył nas zapach alkoholu, papierosów i tańczących ludzi.
V: Co ci zamówić? - uśmiechnął sie.
J: Coś mocnego, na rozluźnienie.. - odwzajemniłam jego uśmiech i czekałam na zamówiony alkohol. - Kamikadze.. Zaszalałeś.. - zaśmiałam sie
V: Dzisiaj bez umiaru! - krzyknął i podniósł jeden w czterech kieliszków niebieskiego trunku. Zrobiłam to samo i wypijałam jeden za drugim. Czułam jak mocny płyn rozlewa sie w moim wnętrzu i jak fala gorąca uderza w moją głowę.. Ruszyliśmy na parkiet i zaczęliśmy nasz szalony wieczór. Z Vikim bawiłam sie świetnie, on tańczył z jakimiś dziewczynami, a ja z chłopakami i nie tylko, co chwile z dużym uśmiechem na siebie spoglądaliśmy. - To może teraz razem? - zapytał gdy piliśmy wódkę.
J: Co razem?! - krzyknęłam, biorąc kieliszek do ręki.
V: No zatańczymy razem! - przekrzyknął muzykę, Przechyliliśmy wódkę i poszliśmy na parkiet, czułam sie świetnie, alkohol spowodował że zapomniałam o złym i bawiłam sie jak kiedyś. Viktor jest świetnym tancerzem, nie pozwalał mi usiąść przez kolejne godziny, nogi mi odpadały.
J: Przerwa czubku! - zaśmiałam sie i poszliśmy usiąść.
V: Już zmęczona? - zapytał z udawanym zaskoczeniem.
J: Ej! Jesteś niemądry?! - zaśmiałam sie
V: Dobra, to ja lecę tam i idę sie bawić, a Ty odpoczywaj.. - wskazał na łazienki i z uśmiechem odszedł. Zamówiłam sobie czerwonego drinka i patrzałam na tłum bawiących sie ludzi.
N: Ty tutaj?!! - usłyszałam koło siebie znajomy głos. Spojrzałam na niego, szczerzył sie jak wariat, był już równie mocno pijany co reszta obecnych tutaj. Skinęłam głową i upiłam łyk swojego trunku.
J: Nie tańczysz? - spojrzałam na Nialla.

N: Na razie nie! - zaśmiałam sie widząc jak stara sie przekrzyczeć dudniącą muzykę. Wypiłam drinka i złapałam go za rękę.
J: Chodź! - ruszyliśmy na parkiet, przecisnęłam sie z nim na sam środek i zaczęliśmy sie bawić. Co chwile wybuchaliśmy śmiechem, było zabawnie i nie mogłam przestać na niego patrzeć. Wyglądał na szczęśliwego i śmiem podejrzewać że to przeze mnie. Niektóre dziewczyny chciały mi go w tańcu odbić, ale ja byłam tą lepszą i nie dał im sie, został mi wierny.
N: Chodź postawie ci drinka.. - złapał mnie za dłoń i pociągnął w stronę baru po długim czasie szaleństwa. Po drodze złączyłam nasze palce, czułam że dzisiaj nie będę mieć żadnych zahamować. - Proszę.. - podał mi kolorowego drinka z wielkim uśmiechem. Po jego oczach widziałam że jest już mocno pijany z resztą tak jak ja. Vik już dawno zniknął mi z oczu, a ja nie miałam zamiaru go szukać, pobawię sie z Horanem. Szybko wypiliśmy po trzy drinki i wróciliśmy na parkiet. Zmysłowe tance, przypadkowe lub całkowicie specjalne dotykanie sie naszych ciał powodowało że w blondyna oczach pojawiało sie pożądanie, sama miałam coraz większą ochotę wpić sie w jego usta.
N: Wiesz co.. - powiedział mi na ucho tak bym usłyszała.
J: Słucham! - wykrzyknęłam
N: Przez to do głowy przyszło mi pewne powiedzenie. - zaśmiał sie, a ja dopiero teraz skojarzyłam co powiedziałam.
J: To odpowiedz mi na to.. - uśmiechnęłam sie zadziornie zjeżdżając dłonią na jego biodra.
N: Nie mogę! - krzyknął
J: Dlaczego? - zdziwiłam sie
N: Bo z Tobą sie nie rucha.. Z tobą sie kocha.. - powiedział do mojego ucha i zaczął składać drobne pocałunki na mojej szyi.
J: To było słabe, ale.. - spojrzał w moje oczy - Kupuje to.. - przysunęłam sie do niego i złączyłam nasze wargi. Jego dłonie z talii zjechały na moją pupę i przycisnął mnie bardziej do siebie. Odwzajemniał pocałunek z wielkim pożądaniem. Po jakimś czasie jednak oderwał sie ode mnie.
N: Chodźmy w cichsze miejsce. - zaproponował i bez czekania na moją odpowiedz ruszyliśmy w stronę schodów. Domyślam sie że tam są jakieś pokoje, nasz pijany krok był tak zabawny że śmiałam sie po drodze, Niall tak samo. Gdy dotarliśmy do drzwi, blondyn już całował moją szyje i dekolt. Wpadliśmy do tego pomieszczenia, leżąc na samym środku pokoju i zaśmialiśmy sie głośno.
J: Może na łóżku? - spytałam gdy zaczął odpinać moją sukienkę, podniósł mnie z podłogi i zsunął ją ze mnie. Stałam przez nim w samej skąpej bieliźnie i widziałam jak pożera mnie wzrokiem. Podeszłam do niego i zdjęłam z niego t-shirt, sam pozbył sie swoich spodni.
N: Masz ochotę na szampana? - podszedł do szafki i wyjął musujący trunek, nalał do kieliszka i podał mi go. Czułam jak bąbelki pękają w moich ustach.
J: Chcesz? 
...
________________
I co sądzicie?! Myślicie, że skończy sie..... ?!
Zobaczycie jak spełnicie warunek, i czas podnieść poprzeczkę, 7 komów!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!




Naat

piątek, 24 kwietnia 2015

40. Party!!!

Witam!! <3
To dzisiaj!! Dzisiaj skończony pewien rozdział w moim życiu!! Jak myslicie, chodzi o blogowanie?!

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie),
B: - Bella,
V: - Viktor.
__________________


Vik wyszedł na sale i po chwili wrócił z ładną blondynką, już wiedziałam dlaczego ją przyjął, wyglądała niewinnie i na pewno jej wygląd przekonywał o tym.
V: To jest nasza nowa kelnerka. - stanęli przede mną.
B: Kto to jest?! - zapytała z oburzeniem?! Czy ciekawością?! Widziałam zaskoczenie na twarzach innych pracowników, żaden tu nawet nie próbuje sie przy mnie odzywać.
V: To Twoja szefowa, odnoś sie z szacunkiem! - skarcił ją, ale ona sie jakoś nie przejęła.
B: Szefowa?!
Widzę ją pierwszy raz, przecież to Ty mnie przyjąłeś!
J: Viktor załatwia takie sprawy. - odezwałam sie łagodnie, jeszcze! - Jestem Nathalie Horan,  dzięki mnie najlepsi kucharze w Londynie mają prace, a Ty pracujesz w najlepszej restauracji w całym kraju. Masz jeszcze jakieś  wątpliwości do tego kim jestem?! - podeszłam krok w jej stronę, Vik sie za to cofnął.
B: Moje stanowisko i tak nie jest zadowalające.. - mruknęła i zaczęła oglądać swoje paznokcie. Zaczęło sie we mnie gotować, co za bezczelna panna!
J: Wcale sie nie dziwie.. Gdybym ja cie przyjmowała nie dostałabyś tej pracy! - uśmiechnęłam sie sztucznie. - A teraz zniknij mi z oczu! - gdybym potrafiła zabijać wzrokiem, zrobiłabym to. - Ktoś ma jeszcze jakieś problemy?! - spojrzałam na każdego po kolei, blondynka odeszła sprzed moich oczu i stanęła z resztą kucharzy. - Ciesze sie! - powiedziałam gdy nikt sie nie odezwał.
B: Zobaczymy jaka będziesz mądra gdy Twój kochaś zniknie.. - powiedziała sobie pod nosem, byłam już niemal pewna że planuje coś na Nialla. Musze opracować plan zamordowania jej, taka lalunia nie może być wielkim wyzwaniem. Razem z Viktorem wróciłam do swojego gabinetu, usiadłam za biurkiem i zaczęłam grzebać w komputerze.
J: Daj mi jej dokumenty. - nawet na niego nie spojrzałam, położył przede mną teczkę z jej imieniem i nazwiskiem: Bella Mars. Mówi mi coś to nazwisko, ale teraz za cholerę nie mogę sobie przypomnieć.
V: Wiesz jak mi z tym źle.. - mówił cicho - Chciałem żeby było lepiej, a narażam Twoje życie..
J: Przestań, dobrze wiesz że nikt mi nie zagraża.. - spojrzałam na niego - ..Ja sie tym zajmę, możesz wrócić do pracy.. - uśmiechnęłam sie słabo do niego, nie odwzajemnił i wyszedł z mojego biura. Bella Mars, Bella Mars.. Mars, poznałam kiedyś jakiegoś Marsa, był całkiem w porządku i pomógł mi w jakiejś sprawie, ale nie przypominam sobie na razie żeby on miał jakąś rodzinę.. Przeglądałam jej dokumenty do 4pm, nie mogę jej bez żadnej podstawy zwolnić, a tym bardziej zabić. Musze mieć niezbite dowody! Przebrałam sie w fartuch i poszłam zając sie gotowaniem. Na Viktora twarzy dalej był smutek, ale grał przed innymi ze wszystko w porządku. Wpadłam na pomysł i wiedziałam ze to poprawi mu humor. - Vik! - zawołałam go gdy danie było gotowe.
V: Tak? - spojrzał na mnie smutniej. 

J: Mam ochotę poszaleć.. Organizuj jakiś wypad.. - powiedziałam z uśmiechem do chłopaka.
V: Nareszcie.. - ucieszył sie i zaczął grzebać w telefonie, jak ręką odjął. Po tym wielkim smutku nie było ani śladu. Wróciłam do pracy i zajęłam sie daniami. Widziałam co jakiś czas że szczerzy sie do mnie gdy odbierał gotowe posiłki. Jemu szybko można poprawić humor.
V: Nath, dzisiaj przyjadę po Ciebie o 10pm, więc bądź gotowa.. - podszedł do mnie jakiś czas  później. Automatycznie spojrzałam na zegarek, była 8pm.
J: Czyli zaraz zamykamy..
V: Ja zamknę, a Ty już jedz.. - uśmiechnął sie tak jak tylko on potrafi.
J: Na pewno? - spojrzałam na niego znacząco.
V: Na pewno! Jedź. - pchnął mnie lekko w stronę mojego gabinetu, ściągnęłam fartuch i przebrałam sie. Zgarnęłam potrzebne dokumentu i jej teczkę i pojechałam do domu. Miałam zamiar dzisiaj wybawić sie za wszystkie czasy, a Belle ogarnę jutro. W pałacu byłam chwile później, od razu powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wytarłam sie i podkręciłam włosy. Założyłam seksowną bieliznę i wybrałam sobie strój na imprezę, wróciłam do łazienki i zrobiłam sobie mocniejszy makijaż. Nim sie spostrzegłam po domu rozległ sie dzwonek domofonu, wcisnęłam guzik i odebrałam.
V: Już jestem.. - bez odpowiedzi otworzyłam mu bramę i dalej sie szykowałam. Zostało mi tylko założyć drobiazgi, spryskać sie perfumami i założyć szpilki. Usłyszałam jak Vik wchodzi do domu, przeszłam przez tajne przejście i znalazłam sie w salonie gdzie on właśnie był. - Woow.  - mruknął, spojrzałam z uśmiechem na niego. Sam wyglądał niesamowicie i pewnie gdybym sobą nie była, pociągał by mnie.. - Wiesz tak sobie

pomyślałem, że może pojechali byśmy Twoim autem.. - zaproponował nieśmiało.
J: Którym.. ? - uśmiechnęłam sie i zeszliśmy do garażu. Chłopak wybrał  BMW i ruszyliśmy. Droga minęła nam szybko i wesoło. - Przywiozłeś mnie do klubu Stylesa?! - zapytałam zaskoczona widząc gdzie jesteśmy. Chłopak wzruszył ramionami i wysiedliśmy. - Dobra, zapominamy o wszystkim.. Dzisiaj tylko pijemy, tańczymy i bawimy sie.. - uśmiechnęłam sie zadziornie i weszliśmy do klubu, od razu uderzył nas zapach alkoholu, papierosów i tańczących ludzi.
V: Co ci zamówić? - uśmiechnął sie.
J: Coś mocnego, na rozluźnienie.. - odwzajemniłam jego uśmiech i czekałam na zamówiony alkohol. - Kamikadze.. Zaszalałeś.. - zaśmiałam sie
V: Dzisiaj bez umiaru!
...

___________________
Pisajcie co sądzicie.. :D
Minimum 6 komów!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!


Nath na impreze!




Naat

środa, 22 kwietnia 2015

39. I'm sorry, Nathalie..

Hej!! <3
Jutro mam zakończenie roku szkolnego!! A tym samym, zakończenie mojej przymusowej edukacji!! :D :D
Kto sie cieszy ze mną?!

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie),
V: - Viktor,
M: - morderca,
C: - Carl,
B: Bella.
__________________________

V: ..Aż tak mi nie ufasz?! - spojrzał prosto w moje oczy, widziałam w nich zawód i ból. Nie czekałam dłużej, podeszłam do niego i przytuliłam sie do niego. Chłopak odwzajemnił od razu przyciskając mnie bardziej. Robił to z tą naszą przyjacielską miłością.
J: Przepraszam.. - wyszeptałam, żałowałam tych oskarżeń.
V: On naprawdę Cie zmienił.. - odsunęłam sie od niego, Vik patrzał mi z niesamowitą troską w oczy. - Wcześniej nawet nie chciałaś bym ja cie przytulił a teraz robisz to sama.. Co sie z Tobą dzieje!?
J: Vik.. Ja..
Ja sie chyba.. - nie potrafiłam nawet tego powiedzieć, te słowa nigdy nie przejdą mi przez gardło.
V: Zakochałaś sie w nim.. - bardziej stwierdził, niż zapytał. Czułam jak łzy zbierają sie w moich oczach. Brunet znów przytulił mnie do siebie, wiedziałam że mocze łzami jego koszulkę.
J: Dobra.. - odsunęłam sie od niego - ..Wiem co trzeba zrobić by zapomnieć. - uśmiechnęłam sie i starłam resztki łez.
V: Impreza? - zapytał z nadzieją.
J: Nie, na razie nie.. - zaprzeczyłam i usiadłam na fotelu. - Praca, treningi, siłownia, zabijanie.. - zaczęłam wymieniać. Widziałam jak z Viktora twarzy uśmiech znika.
V: Wróciłaś.. - powiedział znacząco i podniósł sie z miejsca. - Musze iść, ciesze sie że ci sie spodobało.. - pochylił sie nade mną i złożył małego buziaka na moim poliku, zgromiłam go za to wzrokiem i wyszedł. Ja nie miałam zamiaru opuszczać tego wspaniałego miejsca, postarał sie i nawet jeśli odkryłam to za szybko to niespodzianka i tak sie udała. Po jakimś czasie stwierdziłam że bezczynnie siedzieć nie mogę, Bill nie próżnuje. Weszłam do biura i odpaliłam komputer, mafioza wysłał kolejną turę Sokołów i normalnych zabójców. Namierzyłam pierwszego z nich i nie minęło nawet 15 minut a ja już z najlepszą bronią jechałam w miejsce gdzie on jest. Szybko odnalazłam podejrzanego typa, to był ten sam co znalazł nas w Miami. Weszłam na szczyt budynku, na przeciwko domu Tomlinsona.
J: Możesz mi coś wyjaśnić?! - podeszłam do niego, Niall może tam być jeśli on tu jest. Mężczyzna odwrócił sie w moją stronę i spojrzał swoimi ciemnymi oczami na mnie.
M: Chyba nie mamy sobie nic do powiedzenia.. - jego broń lekko drgnęła, wściekł sie.
J: A jednak mam pytanie.. - uśmiechnęłam sie na swój złowieszczy sposób i wyjęłam broń. Mężczyzna spodziewał sie jej, bo nawet nie mrugnął gdy ja zobaczył. - Co z tego masz? Co Bill Ci daje w zamian za jego śmierć? - był zaskoczony, chyba sie tego nie spodziewał. Zaczął sie zastanawiać, a ja nakręciłam tłumik na swój pistolet.
M: Nie powinno cie to interesować! - warknął, wkurzył sie. Połowa sukcesu za mną!
J: A jednak chce wiedzieć.. Nie mów że nic z tego nie masz.. - zaśmiałam sie
M: Kupe forsy i.. - nie zdążył dokończyć bo strzeliłam mu w sam środek klatki piersiowej. Przewrócił sie, podeszłam do niego i uklęknęłam przed nim. Jego ciało dostało dreszczy i nogi latały na wszystkie strony, powili życie z niego uchodziło.
J: Nie jest to już ważne, nie wiem tylko dlatego tak sie go słuchacie, skoro idziecie na pewną śmierć.. - pociągnęłam drugi raz za spust i zeszłam stamtąd. Może nie powinnam jego ciała tam zostawiać, ale zajmą sie nim ludzie Billa, niech pochowają sami swojego kumpla. Pojechałam do domu i stwierdziłam że muszę sie zrelaksować. Powędrowałam do łazienki i napełniłam wannę po brzegi gorącą wodą. Ustawiłam kilka zapachowych świeczek i dodałam olejków do wody. Ułożyłam sie wygodnie w niej i chcąc nie chcąc wracałam myślami do wakacji, to był najwspanialszy czas mojego życia. Samo to, że on był blisko było wszystkim czego potrzebowałam. Nienawidziłam sie za to że moje serce zaczęło wariować na jego widok, na samą myśl o nim, to naraża go na wielkie niebezpieczeństwo, a mafioza nie odpuści dopóki nie będzie miał tego czego chce, czyli naszej śmierci. Musze sie od blondyna całkowicie odizolować, a to chyba proste nie będzie, chociaż od powrotu z Miami, Horan sie nie odezwał, może odpuści.. Moje głębokie przemyślenia przerwał dźwięk telefonu, wytarłam dłonie i spojrzałam na wyświetlacz. To Vik, przyłożyłam komórkę do ucha.
J: Ważne?!
V: Chyba powinnaś kogoś dla przykładu zwolnić! - powiedział wściekły, od razu wyszłam z wanny i owinęłam sie ręcznikiem.
J: Co sie dzieje?! - zdenerwowałam sie, jakoś wcześniej sie nie skarżył.

V: Nie wiem, prawie cała kuchnia ma jakieś ale do tego że Ciebie nie ma i ja żądze.. - usłyszałam ze zamyka za sobą jakieś drzwi.
J: Za pół godziny będę! - rozłączyłam sie. Nie może tak być, trzeba przyprowadzić mój lokal do porządku, może faktycznie zaniedbałam go ostatnio, ale Viktor zawsze umiał prowadzić tą restaurację. Ubrałam sie, związałam włosy w kitka i pomalowałam sie, włożyłam wygodne buty i mogłam jechać. Wsiadłam do auta w którym miałam najważniejsze rzeczy, wyrobiłam sie w czasie i wściekła weszłam do restauracji. Goście, kelnerzy i kucharze patrzeli na mnie z lekiem w oczach, uśmiechnęłam sie lekko do siebie i weszłam do swojego biura. Za biurkiem siedział Vik, głowę miał opartą na dłoniach i patrzał w podłogę. - Gadaj! - podniósł głowę i spojrzał na mnie ze smutkiem. Już dawno go takiego nie widziałam, chłopak wstał z miejsca i podszedł do mnie.
V: Nie radze sobie.. Ona..
J: Kto?! - przerwałam mu
V: Poczekaj.. - złapał mnie za ramiona. - Nie mówiłem Ci, ale ostatnio przyjąłem do pracy jeszcze jedną kelnerkę, bo Samanta jest chora. Potrzebowaliśmy jej.. - usiadł na kanapie
J: Do czego zmierzasz? - ponaglałam go.
V: Ma na imię Bella, na początku, przez te kilka dni, było dobrze.. Ale ona coś knuje, słyszałem jak rozmawia przez telefon, mówiła coś o Tobie, Niallu.. - oblał mnie zimny pot,
Viktor!
raz byłam wściekła a raz przerażona. Jestem pewna że Bill za tym stoi.
J: Pokaż mi która to.. - wstał z miejsca, miał niesamowite poczucie winy w oczach. - Viktor.. - złapałam go za ramie - Uspokój sie, to nie Twoja wina. Nie wiedziałeś.. - chłopak skinął głową i wziął głęboki wdech. - Ja wiem jak to rozegrać.. - uśmiechnęłam sie do niego i wyszliśmy. Gdy tylko znaleźliśmy sie w kuchni każdy kucharz na nas spojrzał, bali sie! I dobrze!! - Carl! - zawołałam go, stanął przede mną z trzęsącymi sie kolanami.
C: T-tak? - zająknął sie.
J: Miałeś jakieś kłopoty gdy mnie i Viktora nie było?! - widziałam ze sie zastanawia, zaprzeczył przestraszony głową i już chciał odejść. - Poczekaj! Nie skończyłam! - powiedziałam głośniej. - Stań tu.. - wskazałam mu miejsce za Vikim. - Viktor chciałabym poznać nowych pracowników, jeśli tacy są.. - powiedziałam do przyjaciela, chłopak wyszedł przede mnie i poszukał w tłumie owej Belli.
V: Gdzie jest Bella?! - zapytał patrząc na kelnerów.
K1: Chyba na sali, miała zanieść dania. - Vik wyszedł na sale i po chwili wrócił z ładną blondynką, już wiedziałam dlaczego ją przyjął, wyglądała niewinnie i na pewno jej wygląd przekonywał o tym.
V: To jest nasza nowa kelnerka. - stanęli przede mną.
B: Kto to jest?! - zapytała z oburzeniem?! Czy ciekawością?! Widziałam zaskoczenie na twarzach innych pracowników, żaden tu nawet nie próbuje sie przy mnie odzywać.
V: To Twoja szefowa, odnoś sie z szacunkiem! - skarcił ją, ale ona sie jakoś nie przejęła.
B: Szefowa?! ...

...
______________________
Hmm.. Myślicie że Bella będzie zagrażać? 
Dowiecie sie po 6 komach!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

38. You must forget!!

Hej :*
Nie spełniacie warunków.. :(

Objaśnienie:
J: - ja( Nath ),
V: Viktor,
C: - Carl.
___________________

Widzimy sie jutro w Midnight Memories.. - odprowadziłam go do drzwi.
V: Na pewno? - spojrzał na mnie znacząco.
J: Tak, ale nie wiem o której będę.. Musze kilka spraw posprawdzać.. Między innymi Ciebie.. - uśmiechnęłam sie zadziornie. Odpowiedział podobnym uśmiechem i wyszedł. Przez okno widziałam że z powrotem wsiada do mojego auta, wygodny jest.. Wsiadłam do ukrytej windy i po chwili byłam w swoim gabinecie, odpaliłam komputer, monitoring i już wiem że nocka zawalona. Przejrzałam szybko nagrania z kamer, tylko Vik sie tu kręcił, chociaż nie kazałam mu tego.. Co on tu robił?!
Chyba muszę być bardziej ostrożniejsza i traktować go jak dawniej. Nic sie nie może zmienić, nikt z mojego towarzystwa nie może poznać mojej słabej strony, dalej trzeba być zimną suką.. Dowiedziałam sie w jakich interesach Bill pojechał do Rosji, między innymi chce tam otworzyć jakieś kasyna, ale głównie po to by zawrzeć układ. Chce sie mnie pozbyć! Ale skoro to juz o mnie chodzi to dlaczego polują na Nialla?! Dopiero nad ranem położyłam sie spać, byłam zmęczona, mimo że wstałam po 12. Ogarnęłam swój poranny wygląd, pomalowałam sie, uczesałam i ubrałam. Kilkanaście minut później byłam już pod swoim lokalem. Gdy tylko weszłam na kuchnie, każdy pracownik patrzał na mnie z przerażeniem, moja kamienna mina nie mówiła im niczego, przeszłam przez pomieszczenie nie witając sie z nikim, poszłam do swojego biura i zastałam tam Vikiego.
V: Hej Nath.. - uśmiechnął sie i wstał z mojego fotela.
J: Wyjdź. - powiedziałam bez żadnego uśmiechu, chłopak był zdezorientowany moim zachowaniem.
V: Wszystko w porządku? - zapytał po chwili.
J: Wracaj do pracy! - powiedziałam już głośniej, nie chciałam by mieszał sie w moje sprawy, a przynajmniej nie teraz gdy nie wiem w co on właściwie gra. Odpaliłam komputer i zaczęłam sprawdzać finanse restauracji, przez ten czas sporo zarobiliśmy. Nie narozrabiał, nie było żadnych szkód.. Tylko wciąż ciekawiło mnie co on robił u mnie w pałacu?! Wzięłam telefon i napisałam do niego sms. ' Masz 30 sekund i widzę Cie w moim gabinecie!'. Oczywiste było to, że czekałam dłużej na bruneta, wpadł do mojego gabinetu i patrzał na mnie ze smutkiem. - Siadaj! - rozkazałam i sama rozłożyłam sie wygodnie na swoim fotelu.
V: Po co mnie wezwałaś? - zapytał przestraszony?! Hmm.. Czyżby coś ukrywał?!
J: Chyba musimy poważnie porozmawiać. - skrzyżowałam ręce na piersi. Vik sie nie odezwał wiec kontynuowałam. - Jak sytuacja w restauracji? - chłopak naprawdę nie wiedział o co mi chodzi.
V: Dobrze, nie wiesz jeszcze? Aż dziwne że pytasz mnie o to.. - zaśmiał sie ironicznie.
J: Pytam Ciebie! - zdenerwowałam sie
V: Było spokojnie! - uniósł sie lekko - Nie owijaj w bawełnę tylko mów o co Ci chodzi.
J: Co robiłeś w moim pałacu?! - pochyliłam sie lekko w jego stronę - Nie prosiłam cie o podlewanie kwiatków! - warknęłam.
V: Nie mogę Ci powiedzieć.. - spuścił głowę, czyli coś ukrywa!
J: Viktor jeżeli dowiem sie że coś kombinujesz za moimi plecami..
V: Nic nie kombinuje.. - przerwał mi - ..Chcesz to Ci pokaże! - wstał z miejsca i podszedł do mojego biurka wyciągając w moją stronę swoją dłoń. Nie złapałam za nią, wstałam i wyszliśmy z gabinetu.
J: Carl! - zawołałam jednego z kucharzy, mężczyzna ze strachem w oczach podszedł do nas.
C: Tak proszę Pani?
J: Rządzisz! - odwróciłam sie na piecie i zaczęłam odchodzić.
C: Ja?!
V: Dasz rade.. - usłyszałam Vikiego i po chwili jechaliśmy już do pałacu. Chłopak prowadził moje auto, wjechał na teren mojej posiadłości i zatrzymał sie przed wejściem. - Chodź! - wysiedliśmy i szłam za nim. - To miała być niespodzianka, wiem jak zaprasowana jesteś i postanowiłem coś zrobić.. - mówił co jakiś czas odwracając sie do

mnie. Szliśmy przez cały pałac, aż na drugą stronę posesji. Chwile później stałam już na tarasie, nie było tu tak wcześniej, była tu wielka ruina, ja nigdy nie miałam czasu sprzątnąć całego syfu.. A teraz, pięknie urządzony taras, aż chciałoby sie tu zostać już do końca dnia.. Spojrzałam zaskoczona na Vikiego, uśmiechał sie, wiedział że mu to świetnie wyszło.
J: To ty? - zapytałam dla pewności.
V: A niby kto?! Chciałem byś miała gdzie spędzać miło czas.. Pracujesz strasznie dużo, uganiasz sie za mordercami i bandytami, mogłabyś mieć gdzie odpoczywać.. - uśmiechnął sie i podszedł do mnie. - A Ty myślałaś że co?!
J: Jaa.. Nie wiem co myślałam. Wiesz jaka jestem podejrzliwa. - zaczęłam wszystko dokładnie oglądać.
V: Myślałaś że spiskuje przeciwko Tobie?! Oszalałaś?! - podniósł głos, chyba sie zdenerwował. - Jesteś najgroźniejszą osobą jaką kiedykolwiek w życiu spotkałem, jak mógłbym to zrobić?! Tak wiele tobie zawdzięczam! Aż tak mi nie ufasz?! - spojrzał prosto w moje oczy, widziałam w nich zawód i ból. Nie czekałam dłużej, podeszłam do niego i przytuliłam sie do niego. Chłopak odwzajemnił od razu przyciskając mnie bardziej. Robił to z tą naszą przyjacielską miłością.
J: Przepraszam.. - wyszeptałam, żałowałam tych oskarżeń.
V: On naprawdę Cie zmienił.. - odsunęłam sie od niego, Vik patrzał mi z niesamowitą troską w oczy. - Wcześniej nawet nie chciałaś bym ja cie przytulił a teraz robisz to sama.. Co sie z Tobą dzieje!?
J: Vik.. Ja..
...

__________________
To jak?! Podoba sie?!
Zasługuje chociaż na 5 komów??! Mam nadzieję, że tak!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 18 kwietnia 2015

37. We must come back!!!

Cześć!!
Postanowiłam coś!! A mianowicie, jeśli będzie dalej taka mała WASZA frekwencja to moja także będzie sie pomniejszać.. Nie rozumiem, czemu taka nagła zmiana w was, wcześniej nie było problemu ze spełnianiem warunku, a teraz?! 

Objaśnienie:
J: - ja(Nath),
N: - Niall,
V: Vik.

Przypomnienie: 
Midnight Memories - restauracja Nathalie. 
___________________________

N: Pomóż mi.. - wyciągnął rękę, podeszłam do niego i złapałam za nią, chłopak zamiast skorzystać z mojej pomocy wciągnął mnie do wody.
J: Oszalałeś?! - krzyknęłam, teraz nie było mi tak do śmiechu.
N: Dałaś sie nabrać jak małe dziecko.. Hahaha !!! - teraz to on sie śmiał. Podpłynęłam do niego, oparłam dłonie o jego ramiona i zanurzyłam go w basenie. Chwile później siedziałam już na brzegu i moczyłam nogi. Niall dalej był w wodzie, ale trzymał sie moich kolan. Buzia mu sie nie zamykała, przez co czas leciał bardzo szybko i miło..

            Do czasu obiadu siedzieliśmy nad basenem. - Idziemy jeść.. Umieram z głodu! - wyszedł z wody i wytarł sie ręcznikiem. Wyglądał świetnie w samych spodenkach i roztrzepanych włosach. Szybko znaleźliśmy sie w kuchni, robiliśmy obiad ciągle sie śmiejąc. Coś czuje, że nigdy nie zapomnę tych wakacji! Cały dzień był wspaniały, Niall zaskakuje mnie na każdym kroku, ale niestety muszę go na dzisiaj pożegnać. Wyszliśmy na ulice przed moim domem i chwile staliśmy patrząc na siebie. - Dziękuje.. - uśmiechnął sie i zbliżył do mnie. Wiedziałam co chce zrobić, ale w porę zauważyłam za nami podejrzane auto. Wcześniej go tu nie było! Chłopak chciał mnie pocałować ,ale odsunęłam sie tak, że przytulił mnie do siebie. Słyszałam jak wzdycha z niezadowolenia, ale nie było to teraz ważne. Odsunął sie ode mnie, w oczach miał zaskoczenie.
J: Wracamy do domu.. - powiedziałam gdy zauważyłam ze kierowca na nas patrzy. - Już! - krzyknęłam i zaciągnęłam go z powrotem do domu.
N: Co sie dzieje..? - zapytał przestraszony.

J: Tu nie jest już bezpiecznie, jak mogłam być tak nieostrożna.. - łaziłam w kółko i gadałam sama do siebie.
N: O co chodzi? - pytał, ale ja go ignorowałam, wzięłam telefon i zaczęłam wpisywać odpowiednie hasła by wejść w komputer Billa. Jak mogłam tak to zaniedbać! - Nathalie!! Powiedz mi o co chodzi!! - krzyknął, spojrzałam na niego, wiedziałam ze nie możemy tu dłużej zostać.
J: Wracamy do Londynu. - wstałam z miejsca i z komody wyjęłam małą broń. Blondyn był przerażony widząc pistolet. Schowałam go za pasek od spodni na plecach i weszliśmy do garażu. - Zabierzesz szybko swoje rzeczy z hotelu i lecimy do domu! - mówiłam rozkazująco. Niall nic sie nie odezwał podczas drogi, widziałam jaki jest przestraszony. Na szczęście ten koleś nas nie śledził i mam nadzieje że nie będzie tego robił. Chwile później byliśmy już w jego hotelu, z prędkością świata znaleźliśmy sie w jego pokoju, dopakował swoja walizkę i mogliśmy wracać.
N: Ja nic nie rozumiem.. - mówił cicho gdy byliśmy już w drodze powrotnej.
J: Nie musisz.. Wystarczy że ja wiem o co chodzi.. - nawet na niego nie spojrzałam. Chłopak nie skomentował, zaparkowałam pod swoja posiadłością i ten koleś dalej siedział w tym samochodzie. Nie przypominał mi nikogo, a to oznacza ze Bill współpracuje z jakąś mafią. Moje życie komplikuje sie z każdą chwilą.. Weszliśmy do domu, pobiegłam szybko do sypialni i spakowałam swoje rzeczy, niecałe 15 minut później prowadziłam Nialla na lądowisko. - Irish Nathalie prosi o pozwolenie startu. - powiedziałam do kontrolera. Chwile później pozwolił na start i mogliśmy wracać do domu.
N: Ty potrafisz latać? - słyszałam w słuchawkach jego głos. Był zaskoczony, przerażony i zdziwiony.
J: Potrafię wiele rzeczy. - uśmiechnęłam sie słabo.
N: to jest takie popieprzone! - zezłościł sie, nie rozumiałam o co mu dokładnie chodzi - Jeszcze niecałe dwie godziny temu byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, myślałem że między nami będzie już tak zawsze.. A teraz przed kimś uciekamy.. - był rozżalony.
J: Nie zmuszałam cie do wejścia w moje życie! Sam sie w nie wepchałeś! - byłam zła, dość że chronię mu tyłek to jeszcze ma wyrzuty.
N: Kto to był?! I czego od nas chciał?! - spojrzałam na niego, co mam mu odpowiedzieć?! To był twój morderca?!
J: Nie wiem, musisz mi zaufać.. - powiedziałam ciszej. Przez resztę lotu Niall sie nie odezwał, w między czasie zadzwoniłam do Vikiego że ma podstawić moje auto na lotnisko główne w Londynie. Był zaskoczony ze wracam tak szybko, ale też szczęśliwy, on przez moje wybryki ma na głowie dużo obowiązków. Po 4 godzinach znów prosiłam wierze kontrolną Londynu o pozwolenie na lądowanie. Tym razem nie lądowałam u siebie w pałacu, Niall nie może wiedzieć że tu właśnie mieszkam. Wylądowaliśmy na lotnisku,

wysiedliśmy i na całe szczęście moje Camaro już tam stało. Zostawiłam śmigłowiec i wsiedliśmy do auta, widziałam że blondyn bije sie z własnymi myślami.
N: Rozumiem, że to co w Miami, to w Miami? - zapytał niepewnie.
J: Tak, nikt nie może sie dowiedzieć co sie wydarzyło, najlepiej będzie jak sam zapomnisz.. - nie spojrzałam na niego, nie chciałam widzieć tego smutku w jego oczach. One wyrażają zawsze tak dużo emocji.. Podjechaliśmy pod jego dom, blondyn nawet sie ze mną nie pożegnał, miał do tego pełne prawo! Zraniłam go, ale tak będzie lepiej, pokazałam mu swoje słabości, on jeden miał ze mną taki kontakt od bardzo długiego czasu.. Zgarnęłam po drodze Vikiego i wróciłam po śmigłowiec, chłopakowi cisnęło sie wiele pytań na język, ale nie odezwał sie ani razu. On zabrał mój samochód a ja poleciałam śmigłowcem do pałacu, chwile później siedziałam już w swoim salonie i czekałam na przyjaciela. W pewnym sensie brakowało mi go.
V: Nawet nie wiesz jak tęskniłem!! - usłyszałam jego głos, a potem on sam wszedł do salonu. Uśmiechnęłam sie do niego, co chłopak odwzajemnił dwa razy mocniej.
J: Ja też, ale zdecydowanie mniej.. - zaśmiałam sie, wstałam z miejsca i podeszłam do niego. Vik nie wiedział co chce zrobić, ale ja przylgnęłam do niego wtulając sie w jego ciało. Odwzajemnił od razy przyciskając mnie mocniej, czułam sie jak wrak człowieka. Miałam ochotę sie rozpłakać..
V: Co sie stało że tak szybko wróciliście? - zapytał gdy siedzieliśmy już na kanapie.
J: Byłam nieostrożna.. - położyłam swoja broń, którą dalej miałam za plecami, na stół przed nami.
V: Postrzelili was? - zapytał przerażony.
J: Niee.. - zaprzeczyłam od razu - Pozwoliłam mu wejść w moje życie, zatraciłam sie i nawet nie wiedziałam kiedy Bill nas namierzył. - mój głos łamał sie z każdym słowem.
V: Ale w porę zadziałałaś.. Nic sie na pewno nie stało, teraz Niall pewnie będzie trzymał sie z daleka i wrócisz do swojej normy i serca z kamienia. - uśmiechnął sie słabo, on miał racje. Po tym co powiedziałam blondynowi pewnie już nie będzie chciał mnie znać, wiec mam wolną rękę i dalej mogę wyłapywać polujących na niego sokołów.. Moja rozmowa z Viktorem zeszła już na luźniejsze tematy, opowiadał co działo sie w restauracji przez ten niecały tydzień, jak mu szło i jak pracownicy sie go boją.. On powoli zamienia sie we mnie!!
J: Dobra Vik, wypad.. - wstaliśmy z wygodnej kanapy - Widzimy sie jutro w Midnight Memories.. - odprowadziłam go do drzwi.
V: Na pewno? - spojrzał na mnie znacząco.
J: Tak, ale nie wiem o której będę.. Musze kilka spraw posprawdzać.. Między innymi Ciebie.. - uśmiechnęłam sie zadziornie. Odpowiedział podobnym uśmiechem i wyszedł. Przez okno widziałam że z powrotem wsiada do mojego auta, wygodny jest.. Wsiadłam do ukrytej windy i po chwili byłam w swoim gabinecie, odpaliłam komputer, monitoring i już wiem że nocka zawalona. Przejrzałam szybko nagrania z kamer, tylko Vik sie tu kręcił, chociaż nie kazałam mu tego.. Co on tu robił?!
...
_______________________

Pomyślcie nag moimi słowami na początku posta!!
Warunek?! Myślę żeby zacząć od 6.. Dacie rade, 12 dawaliście, a 6 nie dacie!!?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!





Naat

wtorek, 14 kwietnia 2015

36. You make me happy!!

Kotki!!
Może nie było 10, ale dwa mniej!!
Macie kolejny i myślę że za niedługo jakaś akcja będzie sie dziać, w końcu wakacje nie mogą trwać wiecznie!!!
Apropo wakacji, mam je za 2 tygodnie!!! :D :D

Po prawej stronie bloga pojawiła sie informacja z kontaktem do mnie :) Wiem, ze wiekszość ze mną pisze na FB, ale gdyby ktoś chciał mieć ze mna jakiś kontakt :) 
Mile widziane także Follow :D Okay! Bez przesady, to wasza sprawa :* 
_____________________

Niall patrzał mi w oczy i był niebezpiecznie blisko mnie, budziło sie coś we mnie, coś co może być moim przekleństwem, a jednocześnie wszystkim czego potrzebuje. Chłopak zmniejszał powoli dziejącą nas odległość, aż w końcu poczułam jego wargi na swoich, na początku muskał je bardzo delikatnie, ale kiedy moje usta zaczęła również to robić, stał sie pewniejszy. Całował mnie tak jak jeszcze nikt, nawet wtedy na balu było inaczej..
Odsunęłam sie jednak od niego, nie może to iść w tym kierunku co idzie. Wiem, że gdy wrócimy do Londynu wszystko wróci do mojej 'normy' i dalej będę musiała trzymać go z daleka od siebie. - Późno już.. Pójdę.. - uśmiechnął sie słabo. Wstaliśmy z kanapy i odprowadziłam go do drzwi.
J: Nie musisz iść.. - powiedziałam gdy staliśmy w drzwiach. Przyzwyczaiłam sie do jego obecności i wiem że tu mogę sobie na to pozwolić. Jak dotąd Bill nie wykazał żadnej chęci szukania mnie a tym bardziej jego.
N: A chcesz tego? - podszedł do mnie tak że czułam jego zapach.
J: Myślisz że gdybym nie chciała, zaproponowałabym ci to? - uśmiechnęłam sie. Chłopak odwzajemnił dwa razy mocniej i wszedł z powrotem do środka. - To rozgość sie a ja idę sie przebrać w coś wygodniejszego.. - powiedziałam i pobiegłam do sypialni. Założyłam szybko leginsy i bokserkę, włożyłam swoje vansy i związując włosy zeszłam na dół. Blondyn siedział na kanapie i nic nie robił, zaśmiałam sie cicho i podeszłam do niego. - Pokaże ci coś.. - wyciągnęłam rękę w jego stronę i wyszliśmy na taras. Było już bardzo ciemno i każda gwiazda świeciła swoim pełnym blaskiem. Usiedliśmy na leżaku i spojrzałam w niebo, Niall zrobił to samo. - Widziałeś kiedyś coś tak pięknego? - szepnęłam i spojrzałam na niego, chłopak zamiast w gwiazdy wpatrywał sie we mnie.
N: Uwierz że tak.. - nie skomentowałam, tylko znów spojrzałam w lśniące plamki. Po jakimś czasie leżeliśmy na leżaku i wpatrywaliśmy sie w ciszy we wszystko po kolei. Przez takie chwile spędzone z nim zapominam co tak naprawdę jest w moim życiu.. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale gdy przebudziłam sie w nocy, do byliśmy w sypialni. Niall


niesamowicie mocno tulił mnie do siebie, ale nie przeszkadzało mi to. Cieszyłam sie że tu jest i pomimo tego że wiem jakie mogą być tego konsekwencje chce choć na chwile żyć jak każdy inny, cieszyć sie obecnością drugiej osoby, móc przez chwile bez żadnych obaw kochać kogoś..
Rano nawet nie miałam jak wyjść z łóżka, Niall dosłownie leżał na mnie. Udało mi sie jakoś przekręcić i mogłam już swobodnie oddychać.
J: Sprawiasz że jestem szczęśliwa.. - szepnęłam do siebie. Horan zamruczał coś przez sen i ułożył sie tak że już na mnie nie leżał. Wyszłam z ciepłego wyrka, poszłam do łazienki, wykonałam poranne czynności i przebrałam sie. Gdy wyszłam blondyn jeszcze spał, wpadłam na znakomity pomysł i wzięłam poduszkę. Zamachnęłam sie i uderzyłam go nią, chłopak z przerażeniem otworzył oczy a ja zaczęłam sie śmiać.
N: Co sie stało? - przeczesał włosy i usiadł zaspany.
J: Nie ma spania.. Bo kto rano wstaje..
N: Tego nikt wczoraj na imprezę nie zaprosił.. - dokończył za mnie. Normalnie leżałam ze śmiechu. - No co?! - zaśmiał sie - Taka prawda.. - wyszedł z łóżka i poszedł do łazienki. Ja zeszłam na dół i zabrałam sie za robienie nam śniadania. Sobie zrobiłam sałatkę a on to raczej jakieś bardziej pełnowartościowe śniadanie, wiec zrobiłam dla niego jajecznice z bekonem. - Rozpieszczasz mnie.. - usłyszałam jego głos za sobą. Podałam mu śniadanie i

zaczęliśmy zajadać. Znów rozmawialiśmy o wszystkim po kolei, Niall usilnie wypytywał mnie o moje życie, ale ja musiałam odpowiadać wymijająco. Im mniej wie, tym lepiej śpi.
J: Co dzisiaj robimy? - zapytałam z uśmiechem.
N: Chciałbym z Tobą spędzić taki beztroski dzień.. Na wygłupach, żartach.. - zaproponował, w jego oczach błyskały takie wspaniałe iskierki.
J: Okay! - zgodziłam sie - Ale ty sprzątasz po śniadaniu.. - wskazałam na pełen zlew naczyń i garnków.
N: Jesteś aż taką bałaganiarą? - spytał spoglądając na mnie.
J: Coo?! Jak śmiesz.. I lepiej sie bój, bo jak cie dorwę to nie ręczę za siebie.. - uśmiechnęłam sie zadziornie, Niall rzucił sie biegiem na taras. Nie śpieszyłam sie, nie mógł nigdzie sie schować wiec znajdę go i nakopie do tyłka. Wyszłam za nim na ogród i zaczęłam sie rozglądać. - Gdzie sie schowałeś? - zapytałam gdy go nie widziałam, usłyszałam jak sie za mną skrada.
N: Mam cie!! - krzyknął i gdy tylko sie odwróciłam zobaczyłam ze biegł na mnie, odskoczyłam szybko na bok tak że Niall nie zdążył wyhamować i wpadł do basenu. Zaczęłam sie śmiać, tak że zaczął boleć mnie brzuch. - To nie jest śmieszne..
J: Wiesz, to ułatwiło mi sprawę.. Sama chciałam tam cie wrzucić.. - znów sie zaśmiałam
N: Pomóż mi.. - wyciągnął rękę, podeszłam do niego i złapałam za nią, chłopak zamiast skorzystać z mojej pomocy wciągnął mnie do wody.
J: Oszalałeś?! - krzyknęłam, teraz nie było mi tak do śmiechu.
N: Dałaś sie nabrać jak małe dziecko.. Hahaha !!! - teraz to on sie śmiał. Podpłynęłam do niego, oparłam dłonie o jego ramiona i zanurzyłam go w basenie. Chwile później siedziałam już na brzegu i moczyłam nogi. Niall dalej był w wodzie, ale trzymał sie moich kolan. Buzia mu sie nie zamykała, przez co czas leciał bardzo szybko i miło..
...
___________________
Co sądzicie?! Spodziewaliście sie, że Nathalie zaproponuje mu żeby został?
Dowiecie sie jak będzie dalej po 8 komentarzach!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!




Naat