CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

czwartek, 30 lipca 2015

94. Will She agree?!

Hejo :*
Wielkimi krokami zbliżamy się do.. Właśnie do czego!! Znając mnie to jeszcze bedzie sporo rozdziałów!! Ale nie wiem tylko czy wy tego chcecie!?

Objaśnienie:
J: - ja ( Niall ),
N: - Nathalie,
V: Viktor,
Lou: - Louis,
C: - Carl.

Przypomnienie: Midnight Memories - restauracja Nathalie
______________________

*Wciąż oczami Nialla*
N: A co Ty tu robisz? - zapytała zaskoczona stając koło nas.
V: To już was nie mogę odwiedzić? - zapytał z udawanym oburzeniem.
N: Jasne że możesz, ale ja mam sprawę do załatwienia.
V: Nic nie szkodzi.. - uśmiechnął się - A Nath, zmieniłaś coś w wyglądzie? Nie wiem, jakiś inny makijaż? Wyglądasz inaczej, twoje poliki nigdy nie były lekko różowe.. - zauważył zmiany
J: To z miłości Vik, z miłości.. - zaśmialiśmy się.
N: Wariaty, na razie. - zostawiła nas, a my skierowaliśmy się do salonu.
V: Więc, jaki masz plan?

J: Musisz mi dokładnie powiedzieć do jakiej restauracji ona wtedy odzie, co robi, jak się zachowuje tego dnia.. Dosłownie wszystko. - chłopak spojrzał na mnie zaciekawiony, sam jeszcze nie wiem jaki mam plan, ale musi sie udać.
V: Czeka nas dłuższa rozmowa.. - zaśmiał sie i usiadł wygodniej. Zaczął opowiadać mi o tym szczególnym dniu, Nathalie chodzi do swojej własnej konkurencji i myśli.. Tak, myśli nad swoim życiem, nad minionym rokiem i co w jej życiu uległo zmianie. Teraz będzie miała wiele myślenia! Po godzinie na stoliku przed nami było już kilka pustych butelek po piwie. Nasz temat zszedł na inny, bardziej luźny.
J: Ale wracając.. Musisz mi pomóc w Midnight Memories, trzeba zaprosić gości, nie wiem, masz może jakieś kontakty do jej znajomych? - zaciekawiłem sie.
V: Tak, patrzysz właśnie na niego.. - zmarszczyłem czoło, nie zrozumiałem go za bardzo - ..Chodzi mi o to że Nathalie nie ma znajomych, ona jest sama, ma tylko restauracje, mnie i od niedawna Ciebie. - wyjaśnił.

J: Żadnej rodziny? - zdziwiłem się, musi kogoś mieć.
V: Nie, jest sama jak palec jeśli chodź o rodzinę, zawsze była.. - przyznał ze smutkiem - Dlatego ona taka jest, nie przywiązuje się do ludzi, nie pozwala przebywać w swoim towarzystwie, ale Ty ja zmieniasz. Sprawiłeś że ona zaczęła się uśmiechać, jest szczęśliwa i widzę że jesteś dla niej kimś ważnym, więc jeśli ją zranisz, zabije Cie! - zagroził
J: Myślisz że jakbym miał ją skrzywdzić, planował bym to co planuje zrobić?! - chłopak pokiwał głową na 'nie' - Nie musisz się o to martwić, ale gości musimy mieć. Zaproś wszystkich z jej otoczenia, a ja zaproszę swoich znajomych.. - zarządziłem. - Tylko tajemnica. - powiedziałem ciszej gdy usłyszałem że drzwi sie otwierają. Po chwili pokazała się śliczna brunetka. Patrzała na nas wielkimi oczami, i na puste butelki koło nas.
N: Czyli zostajesz na noc? - zapytała Vika.
V: Nie jeśli mnie odwieziesz.. - zaśmiał się
N: Zapomnij! - teraz to ja sie zaśmiałem, dziewczyna poszła na górę, zostawiając nas z naszym bałaganem.
J: Chodź pokaże Ci twoją sypialnie.. - zaśmiałem sie i zacząłem zbierać butelki. Brunet pomógł mi posprzątać, zaprowadziłem go do mojej sypialni i podszedłem do szafy. - Chcesz jakiś t-shirt? - zaproponowałem.
V: Jasne i może majty też? - zaśmiał sie.
J: Jeśli chcesz.. - teraz spojrzał na mnie zaskoczony. Podałem mu koszulkę, wziąłem dla siebie bokserki i zacząłem wychodzić.
V: Do jutra.
J: Tak. - zostawiłem go tak i poszedłem do Nathalie. Nie było jej jeszcze w łóżku, usłyszałem że leje się woda w łazience wiec tam poszedłem. Ściągnąłem szybko z siebie ubrania i już miałem wchodzić do niej pod prysznic, kiedy one wyszła z kabiny. - A ja chciałem do Ciebie.. - uśmiechnąłem się do niej, brunetka nawet na mnie nie spojrzała. Zawinęła swoje ciało i wyszła z pomieszczenia. Szybko się wziąłem prysznic i w bieliźnie wyszedłem, nie miałem pojęcia co się jej stało, przecież jeszcze niedawno uśmiechała sie do nas.. - Coś sie stało? - położyłem sie koło niej.
N: Nie. - odpowiedziała krótko.
J: To czemu jesteś taka zła? - dopytywałem dalej.
N: Niall idź spać, jeśli będę miała ochotę to ci powiem. - odwróciła sie do mnie tyłem, niepewnie ale przytuliłem się do jej pleców i zasnąłem z mnóstwem pytań w głowie.. Rano gdy wstałem nie było jej już w łóżku, szybo wykonałem poranne czynności i poszedłem do siebie. Viktora tez nie było, ubrałem sie i wróciłem po swój telefon. Z komórką przy uchu wszedłem do kuchni, rozłączyłem się jednak gdy zauważyłem kartkę od Nathalie. 'Wrócę późno, nie czekaj!' Nie tylko liściki wróciły, oschła Nathalie też, miałem coraz większe wątpliwości co do tego czy się zgodzi, ale nie zamierzam odpuszczać. Zjadłem śniadanie i zacząłem mocno główkować, jak to wszystko zrobię, jak zadać to pytanie by nie było banalne.. Moje rozmyślenia przerwał telefon.
J: Halo? - odebrałem bez patrzenia na ekran.
Lou: Mam, kupiłem taki jak chciałeś.. - usłyszałem niezadowolonego Louisa, od razu się uśmiechnąłem.
J: Dzięki.. Jutro o około 8pm, przyjedź do jej restauracji..
Lou: Na pewno nie! - przerwał mi ze złością.


J: Louis kurwa! - warknąłem na niego - Ja tego chce, a nie ona! Masz przyjechać do lokalu, z pierścionkiem, swoją dziewczyną i macie ładnie wyglądać! - zarządziłem.
Lou: Chcesz żebyśmy byli na tych zaręczynach?! - prychnął
J: Tak, jesteś moim przyjacielem. - powiedziałem już spokojniej.
Lou: Nie spodziewaj się że będę dla niej miły. - westchnął
J: Masz po prostu tam być. - rozłączyłem sie i wykonałem kolejne telefony. Zayn się ucieszył, Liam też, a Hazz..?! On zastanawiał sie tylko kogo ze sobą zabierze.. Przez resztę dnia nie mogłem znaleźć sobie miejsca, łaziłem po pałacu zastanawiając się czy dobrze robię! Późnym wieczorem dopiero sie położyłem, ale już wiem że wszystko jest załatwione, Viktor się postarał i będzie idealnie. Gorzej jak Nath sie nie zgodzi! Usłyszałem jak brunetka wchodzi do sypialni, a zaraz potem weszła do łazienki, przez zaledwie kilkanaście minut tam była i wślizgnęła się pod pościel. - Jak minął Ci dzień? - szepnąłem przytulając ją do siebie.
N: Ciężko, miałeś nie czekać. - zauważyła
J: Nie czekałem. - uśmiechnąłem się. - Jutro będzie lżej?
N: Oby.. - mruknęła i wtuliła się we mnie. Cieszyłem się że wczorajszy humor zniknął.
    Wstałem ze świadomością, że to już dzisiaj. Ubrałem się w zwyczajne dresy i biały podkoszulek i zabierając bluzę wyszedłem z pałacu. Byłem zestresowany, pojechałem do Midnight Memories sprawdzić czy Vik sobie radzi i wywiązuje z obietnicy.
V: Niall? Ty tu? - zobaczył mnie od razu jak wszedłem. Każdy kelner zawieszał balony na ścianach, dekorował lokal w każdym odcieniu niebieskiego.
J: Tak, wiesz dobrze, że to ważny dzień i wszystko musi być idealnie. - spojrzałem nerwowo na wystrój, a jak się jej nie spodoba?!
V: Spokojnie, ale dobrze, że jesteś.. Chodź. - poszedłem za nim do kuchni - Carl? - zawołał jakiegoś kucharza. - Znasz pana Horana? - wskazał na mnie, owy Carl był taki jakby przestraszony.
C: Teraz już tak. - odpowiedział lekko drżącym głosem.
J: Jestem Niall. - uśmiechnąłem się do niego i wyciągnąłem dłoń w jego kierunku.
C: Carl.. - uścisnął ją niepewnie.
V: Carl zarządza dzisiaj w kuchni więc jeśli coś spieprzy będziesz mógł winić jego.. - Vik jest niemożliwy! Teraz to ten kucharz się trząsł.
J: Niee.. - zaprzeczyłem ze śmiechem - Ja będę miał pretensje do Ciebie bo zepsujesz najważniejszy dzień w moim życiu, a Ty co dalej zrobisz, to nie moja sprawa.. Ale to restauracja Nathalie, więc ona ma świetnych kucharzy to nie mamy się o co martwić, prawda? - spojrzałem na Carla.
C: Jasne że nie macie. - uśmiechnął się słabo - .. To jakie ma być danie główne? - zapytał mnie.
J: Najlepsze. - zaśmiałem sie - Nie znam się na tym, ja potrafię tylko naleśniki. - teraz to oni się zaśmieli - Zdam się na was. - wyszliśmy z Vikiem z kuchni.
V: Wiesz już jak to zrobisz? 
...
_______________
I jak?! Ogólnie nie wiem jeszcze jak to będzie i kiedy będzie kolejny post! Na pewno po 16 komach!!!!!!!!!!!!
A jeśli chcecie szybko, to spełniajcie warunek, bo aktualnie mam urlop!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 27 lipca 2015

93. You look differently.. But better..

Witam! xx
93 rozdział, moim zdaniem mało się dzieje :/ więc postanowiłam to zmienić.. :D
Tak ogólnie przez prace to dość że nie mam czasu to jeszcze wena ucieka.. :(
Przepraszam za to że tyle czekaliście i może dzięki temu mi wybaczycie :*
Ostrzegam ze czytacie na własną odpowiedzialność!

Objaśnienie:
J: - ja(Nathalie, potem Niall)
N: - Niall (potem Nath),
H: - Hazz,
Lou: - Louis,
V: - Viktor.
______________________

Musze poświęcić sie treningom, żeby być jeszcze lepsza niż Luke a nawet niż sam Bill, chociaż pewnie już od dawna jestem. Każdy Sokół jest nieobliczalny a jeszcze pewność siebie w głosie zabójcy była szczera. Nigdy go nie poznałam, więc Bill musi współpracować z nim od niedawna. Stary znajomy tworzy przeciwko mnie nową armie!
    Do późna strzelałam, ćwiczyłam i pociłam się na siłowni. Wzięłam prysznic i położyłam sie koło śpiącego chłopaka.
N: Gdzie byłaś? - a jednak nie spał.
J: W siłowni. - przytulił mnie do siebie.
N: Nie jesteś ranna? - odwzajemniłam jego uścisk.
J: Nie zabiłam dzisiaj nikogo. - zaśmiałam się cicho.
N: To dobrze, że nic Ci nie jest.. - odetchnął i poczułam buziaka na swoim czole. Zaraz potem zasnęłam.. Kolejne dni spędziłam na pamiętaniu o tabletkach i kontrolowaniu Billa i Luke'a. Nie wiem kiedy uderzą i jak.. Nie znam Luke'a, nie wiem jak walczy, jakie stosuje zasady, więc najbliższe dni poświęciłam na sprawdzaniu go, ćwiczyłam, trenowałam.. Przez to miałam znów mało czasu dla Nialla i przez moje nerwy wracały między nami sytuacje sprzed tej pięknej nocy. Bolało mnie to, a jak ja czułam ten ból, to nawet nie chce myśleć co Niall przeżywał. Odpuściłam sobie dzisiejszego wieczora trenowanie i poszłam pod prysznic. W miarę szybko wykonałam wszystkie wieczorne czynności i położyłam się w pustym jeszcze łóżku. Spojrzałam na zegarek: 9:36pm, więc pozostało mi czekać na blondyna. Zmęczenie tymi dniami sprawiły że odleciałam, rano też obudziłam sie bez Nialla w łóżku. Zastanawiałam się czemu, przecież zawsze spał do minimum 9am. Ubrałam sie, wykonałam poranne czynności i poszłam do kuchni, w której był Irlandczyk..

*Oczami Nialla*
    Nathalie nie miała najlepszej miny gdy tylko weszła do pomieszczenia. I nie wiem czy to jest ze zmęczenia czy po prostu taki humor miała. Wróciło niemal to co było wcześniej, nie jest tak odczuwalna ta miłość. Jednak zdziwienie ogarnęło moim ciałem kiedy przywitała mnie czułym buziakiem.
J: Cześć Słońce.. - uśmiechnąłem się do niej szeroko.
N: Hej.. - mruknęła ciszej i nalała sobie kawy.
J: Będziesz dzisiaj w domu? - spytałem z ciekawości, ostatnio rzadko ma wolne, ciągle coś robi. Ale przez to ż ei ona jest zajęta to ja moje wcielać w życie swój plan i wszystko jest prawie gotowe, a zostało tylko trzy dni..
N: Tak.. Ale później muszę wyjść. - zdradziła, jeszcze bardziej sie cieszyłem, bo powiedziała mi o swoich planach. Nigdy tego nie robiła!
J: Ale nie..?
N: Nie.. - przerwała mi szybko, nigdy nie lubiłem kiedy polowała. Co jeśli kiedyś jej sie coś stanie?! Co jeśli zostanie ciężko ranna a ja nie będę mógł nic zrobić?! - Idziesz? - wyrwała mnie ze swoich myśli, uśmiechnąłem się i poszedłem za nią. Wyszła na taras i usiadła wygodnie na kanapie. Przysiadłem się do niej, słońce jeszcze było nisko nad horyzontem, a atmosfera między nami była niesamowita. Od tygodnia takiej nie czułem, przybliżyłem się do niej i odgarnąłem włosy na jedną strona. Zacząłem składać na jej szyi czułe i drobne buziaki, nie sprzeciwiała się, a nawet pozwoliła odchylając głowę. Miałem większe pole do popisu, przyssałem się do jej szyi.. - Jeśli będzie widoczna ta malinka odstrzelę ci jaja.. - powiedziała groźnie ale i z rozbawieniem. Wiem, że nie zrobiłaby tego, więc nie odsunąłem się, chwile jeszcze ssałem jej ciało i sprawdziłem jak wygląda moje dzieło. Czerwona plamka została na szyi, dmuchnąłem na to miejsce i widziałem jak na jej ciele pojawia się gęsia skórka.
J: Teraz każdy będzie wiedział, że sama nie jesteś. - powiedziałem zadowolony z siebie i nie czekając na jej odzew wpiłem się w jej usta. Odwzajemniła od razu, myślałem że się pogniewa przez to naznaczenie, ale nie zrobiła tego. Przekręciła się tak by było nam obu wygodniej, ale po chwili i tak wciągnąłem ją na swoje kolana. Całowaliśmy się coraz szybciej, agresywniej i pragnąłem znacznie więcej. Nath widocznie też bo jej zimne dłonie znalazły sie pod moją koszulką, uśmiechnąłem się przez pocałunek. - Chcesz tego tu, czy.. ? - spytałem odrywając się od niej, dziewczyna uśmiechnęła się znacząco. Czyli tu.. Zrzuciłem z niej sweterek i dalej pocałunkami pieściłem jej ciało. Ściągnęła ze mnie t-shirt i palcem zaczęła po nim jeździć. Podniecające.. Podczas gdy ona bawiła się paluszkami, ja zacząłem rozpinać jej spodnie. Podniosłem sie, i dzięki temu ona tez musiała, zsunąłem z niej jeansy i stała przede mną w majteczkach i luźnej koszuleczce. Ona rozwiązała moje dresy i same spadły do kostek. Zaśmiałem się cicho i przyciągnąłem do siebie.
N: Uwielbiam to jak na mnie patrzysz.. - wyznała, położyłem dłoń na jej poliku i delikatnie potarłem kciukiem.
J: Ja kocham w to jak na mnie patrzysz. - pocałowałem ją. Po krótkiej chwili zjechałem na szyję, jej koszuleczka zaczynała mi przeszkadzać, więc pozbyłem się jej.. Nathalie pozwalała mi na wszystko, rozpiąłem jej stanik i położyłem ją na ogrodowej kanapie.

Wisiałem nad nią pieszcząc ją, jej dłonie błądziły po moich plecach, moja zaś zjechała znacznie niżej. Doprowadzałem ją do szaleństwa przez cienki materiał majteczek. Co chwile wbijała we mnie swoje paznokcie wyginając się. Jej oddech był szybki, sapała gdy wsunąłem palce pod bieliznę. Podrażniałem jej najczulszy punkt, w pewnym momencie wsunąłem w nią jednego palca a z jej gardła wydobył się głośniejszy jęk. Ściągnąłem z niej majtki i dalej pieściłem, moje szybkie ruchy sprawiały że wiła się na kanapie, oddychała głośniej, zaciskała pięści na materiale materaca. Była blisko, ale nie chciałem by tak doszła. Pozbyłem się swojej bielizny i moja twarz znalazła się nad jej twarzyczką. - Możemy bez? - spytałem cicho. Skinęła głową, uśmiechnąłem się tylko i powoli się w niej zagłębiłem. Znów zacisnęła pięści na materacu, wszedłem w nią całą swoją długością i widziałem jak głęboko oddycha. Poruszałem się w niej powoli, chociaż chciałem by było bardzo szybko, ale nie chciałem by ta chwila się zaraz skończyła.
N: Niall.. - wysapała - ..Szybciej. - zaśmiałem się cicho, też tego chciała. Jej słowa były dla mnie rozkazem, przyspieszyłem wbijając się w nią do samego końca, czułem że jeszcze kilka pchnięć i dotrę na sam szczyt. Widziałem po Nath że i jej dużo nie trzeba. Jedno, drugie i trzecie pchnięcie i kobieta wygięła się w łuk, ja po następnym czułem ogromną ekstazę w sobie. Wyszedłem z niej i opadłem obok jej nagiego ciała. Czułem się spełniony i wiem że ona też.
N: Jesteś najlepszy.. - zaśmiała się i spojrzała na mnie. Wsparłem głowę na łokciu i drugą ręką odgarnąłem z jej twarz kosmyk włosów.
J: Nie będzie konsekwencji z braku.. - zaciąłem się, a brunetka zmarszczyła czoło - ..no wiesz, gumki? - zachichotała, rzadkość!
N: Nie, biorę tabletki.. - oznajmiła - ..Nie chciałam byś musiał je zakładać. - podniosła się do pozycji siedzącej i założyła majteczki, a potem resztę garderoby.
J: To miłe. - zrobiłem to samo co ona i gdy mieliśmy już na sobie ubrania wróciliśmy do pałacu.. Nathalie zajęła się czymś w kuchni a ja poszedłem do swojej sypialni. Musze spotkać sie z Viktorem i ustalić już wszystko, zaraz będzie ten dzień, a tu prawie nic nie jest załatwione. Wykonałem do niego telefon i zgodził się przyjechać o 5pm. Przesiedziałem w swoim pokoju dobre pół dnia, myślałem jak ja ją zapytam, jak to wszystko wyjdzie i w głowie pojawiały mi się te nieszczęsne myśli. Jeśli się nie zgodzi?!
N: NIALL!! - usłyszałem jej krzyk, zerwałem sie z miejsca i poszedłem do jadalni gdzie właśnie stawiała dwa talerze. - Smacznego.. - uśmiechnęła się i usiadła. Sam zająłem miejsce i z bananem na twarzy zacząłem konsumować.
J: O której musisz to coś załatwić? - spojrzała na zegarek.
N: Jakoś koło 5pm. - idealnie. Nie odzywaliśmy się już podczas posiłku, spoglądaliśmy tylko na siebie, obdarzając się uśmiechem. Nathalie po obiedzie zniknęła w swoim biurze a ja rozleniwiłem się na kanapie. Pierścionek!! Zapomniałbym o najważniejszym! Szybko zadzwoniłem do Stylesa.
H: Niall? Ty jeszcze żyjesz? - zaśmiał się.
J: Ciebie też miło słyszeć. - powiedziałem znacząco
H: Dawno sie nie widzieliśmy. - zauważył
J: Spokojnie, zobaczymy się po jutrze. Masz czas?
H: Nie bardzo, mam dzisiaj i jutro dużo transakcji, roboty w brut.. - mruknął.
J: A który z was ma?
H: Louis..
J: Dobra, dzięki i jeszcze zadzwonię. - rozłączyłem sie i od razu zadzwoniłem do Louisa. - Cześć Tommo.. - powiedziałem od razu gdy odebrał.
Lou: Siemka Horan. - jego głos był nadzwyczaj szczęśliwy.
J: Co u Ciebie? - chciałem wiedzieć co było tego powodem.
Lou: Cieszę się że mój kumpel w końcu zadzwonił. Uwolniłeś sie od panny Wrednej? - zapytał złośliwie.
J: Nie, i nie zamierzam. Mam do Ciebie sprawę, a wiem, że tylko Ty możesz mi teraz pomóc. - nie odpowiedział więc kontynuowałem - Chodzi mi o kupienie czegoś.. - sprawdziłem czy aby na pewno Nathalie nie będzie słyszeć
Lou: Czego dokładnie? - zaciekawił się.
J: Pierścionka..
Lou: Co?!
J: Zaręczynowego.. - dodałem, przyjaciel się przez dłuższy czas nie odzywał, więc sprawdziłem czy może połączanie nie zostało przerwane, ale nie. - Louis?
Lou: Mówisz poważnie? - zapytał jakby nie chciał by to była prawda.
J: Tak i chciałbym żebyś Ty, jako mój przyjaciel to zaakceptował.
Lou: Przecież ona jest nieprzewidywalna, niebezpieczna i zimna dla otoczenia.
J: Mylisz się Tommo, nie znasz jej tak jak ja. Pewnie nigdy nie poznasz, ale wiem, że to co między nami jest, jest prawdziwe.. Załatwisz to? - poprosiłem
Lou: Dla Ciebie to zrobię. - uśmiechnąłem sie sam do siebie. - Masz jakąś specjalną wizję?
J: Tak, najlepiej srebrny z niebieskim diamencikiem.. Dasz rade.. - zaśmiałem sie i usłyszałem dzwonek do drzwi, spojrzałem na zegarek i było przed 5pm. Musze kończyć, zadzwonię jutro. - wpuściłem Vika do środka i przywitałem się z nim uściskiem dłoni. -

Dzięki że potraktowałeś mnie poważnie - uśmiechnąłem się i zauważyliśmy że schodzi uśmiechnięta i zdziwiona Nathalie.
N: A co Ty tu robisz? - zapytała zaskoczona stając koło nas.
V: To już was nie mogę odwiedzić? - zapytał z udawanym oburzeniem.
N: Jasne że możesz, ale ja mam sprawę do załatwienia.
V: Nic nie szkodzi.. - powiedział szybko - A Nath, zmieniłaś coś w wyglądzie? Nie wiem, jakiś inny makijaż? Wyglądasz inaczej, twoje poliki nigdy nie były lekko różowe.. - zauważył zmiany
J: To z miłości Vik, z miłości.. - zaśmialiśmy się.
N: Wariaty, na razie. - zostawiła nas, a my skierowaliśmy się do salonu.
V: Więc, jaki masz plan?

...
__________________
Przepraszam jeszcze raz!! I za to że ta scena +18 jest taka a nie inna, pierwszy raz pisałam coś takiego oczami mężczyzny!!
Ale myśle że chociaż 15 komów będzie!!!!!!!!!!!
CZYTASZ - KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 19 lipca 2015

92. You'll probably not be able to have children Nathalie..

WoW! <3
Szybcy jesteście więc i ja się zmobilizowałam i dodaje 92 rozdział!!
Do tego muszę wam powiedzieć że to już jest 100 post na blogu, jest na nim około 30 000 wyświetleń, za co niesamowicie dziękuje!! Fabułę bloga wymyśliłam dokładnie rok temu w wakacje, założyłam go w lutym tego roku i proszę, blog ma już ponad 5 miesięcy..!!
Dziękuje że tu jesteście i że czytacie, komentujecie i że wam się to podoba!! Miałam ostatnio wątpliwości co do zawieszenia mojej twórczości i ci co czytają też mojego bloga z imaginami wiedzą o tym.. :/

Objaśnienie:
J: - ja (Niall, potem Nathalie),
N: - Nath, (potem Niall),
D: - doktor,
B: - Bill,
L: - Luke.
____________________

N: Niall przestań.. - jej melodyjny głos to taka rzadkość w tym domu. Zbliżyła sie do mojej twarzy i połączyła nasze usta, jej delikatne dłonie raz były na policzkach a raz na torsie.. Naszą długą namiętność przerwał jej telefon, westchnęła i odsunęła się ode mnie. Sięgnęła komórkę nie schodząc z mojego ciała i odebrała patrząc na mnie. - Tak? ..Za jakieś 30 minut.. Dobra jadę.. - rozłączyła się i odłożyła sprzęt.
J: Coś sie stało? - nie chciałem by gdzieś jechała.
N: Musze jechać..
J: I masz tylko 30 minut? - uśmiechnąłem sie zadziornie.
N: Nie, jak wezmę motor. - odwzajemniła z tą samą cechą. Znów połączyła nasze wargi, chwile sie całowaliśmy, ale przerwała to układając swoje czoło na moim. - Nie mogę dzisiaj.. - westchnęła i zeszła ze mnie. Ubrała sie szybko, związała włosy i zabrała wszystko co jej potrzebne.
J: O której wrócisz? - spytałem podnosząc się. Brunetka chwile myślała nad odpowiedzią.
N: Nie wiem ile mi zejdzie.. - stwierdziła i już chyba wiedziałem czemu musi jechać.. Zeszliśmy na dół i odprowadziłem ja do drzwi.
J: Uważaj na siebie.. - powiedziałem z troską.
N: Spokojnie, nie martw się. - uśmiechnęła się i zbliżyła do mnie, zakładając jakąś przepaskę na głowę. Dzięki niej wyglądała niesamowicie uroczo, pojedyncze kosmki włosów spadały na jej twarz.

http://media.tumblr.com/5ab20bad21eba9b9661185fb7d852d06/tumblr_inline_mrtb17Bj6i1qz4rgp.gif 
J: Daj, pomogę Ci.. - wyciągnąłem ręce i odgarnąłem je, po czym ułożyłem dłonie na jej policzkach i delikatnie musnąłem jej wargi. Kochałem to uczucie gdy odwzajemniała moje gesty! Wyszła z pałacu a ja nie miałem pojęcia co ze sobą zrobić..

*Oczami Nathalie*
    Jeszcze nigdy tak się nie czułam, taka kochana!!Nawet z Tommi'm tak nie było. Jeszcze takiej miłości we mnie nie było! Nie doświadczyłam nigdy tego, co z Niallem! Szybko dojechałam na miejsce, wysiadłam z auta i podeszłam do drzwi. Nie zdążyłam nawet zadzwonić a mój lekarz już otworzył.
D: Miło Cie widzieć.. - uśmiechnął się co odwzajemniłam.
J: Ciebie również. - weszliśmy do środka i znaleźliśmy sie w jego gabinecie.
D: Taka nowość że nie przychodzisz do mnie ranna.. - zaśmiał się.
J: Masz to o co Cię prosiłam? - przeszłam od razu do rzeczy. Ten wyciągnął z szuflady mały kartonik i podał mi go.
D: Musisz koniecznie stosować się do moich zaleceń.. - doktor zaczął mi wyjaśniać jak mam brać te tabletki, niby moglibyśmy z Niallem używać zwykłej prezerwatywy, ale to będzie o wiele wygodniejsze. Nie chce ryzykować ciążą, ani stratą kolejnego maluszka. - Myślę że Twój organizm będzie pokazywał różne skutki uboczne tych leków, ale to powinno być normalne przy twoim trybie życia. Niektóre twoje wewnętrzne obrażenia, mogą się jeszcze goić, także uważaj podczas sexu. - widziałam cień uśmiechu na jego twarzy.
J: Tak.. Ym, jakie jest prawdopodobieństwo, że mogę zajść w ciążę? - mężczyzna zaczął intensywnie myśleć.
D: Po tym wszystkim to teraz myślę że bardzo małe, jesteś jedyną kobietą która ma tak poranione podbrzusze, więc obawiam się że możesz być bezpłodna. - co?!
J: Ale na sto procent nie jesteś tego pewny?
D: Nie i będziesz wielką szczęściarą jeśli się mylę i naprawdę chciałbym być w błędzie. - uśmiechnął się pocieszająco - Przyjedź do mnie za półtora tygodnia, zrobię Ci wszystkie badania, sprawdzimy też czy po tabletkach twoje ciało dobrze funkcjonuje a w razie jakichkolwiek groźniejszych objawów zadzwoń do mnie. - wstałam z miejsca, zabrałam leki i wyszłam. Jak to mogę nie mieć dzieci?! Ale z drugiej strony jeśli nawet urodziłabym dziecko, moje przestępcze życie musiałoby być od maluszka z dala, a nie sądzę żeby kiedykolwiek się ono skończyło! Jest wielu, wielu ludzi na świecie którzy pragną mojej śmierci! Gdy tylko wsiadłam w samochód dostałam powiadomienie, że Luke właśnie spotkał sie z Billem. Przeprowadzali jakąś transakcje internetową o wartości jednego miliona funtów.. Mafioza płacił już taką kwotę innym Sokołom za zabicie Horana, więc Luke może mieć właśnie takie zadanie. Wróciłam do pałacu i bez informowania Nialla o tym że jestem zaszyłam się w biurze. Sokół dzisiaj nie będzie polował na blondyna, pewnie musi ustalić plan i doskonale wie, ze ja go bronie. Bill na pewno mi powiedział, że ciężko ze mną będzie. Po kilkudziesięciu minutach mój telefon zabrzmiał, połączenie przekierowujące, właśnie Luke z Billem. Odebrałam i wsłuchiwałam się w ich dialog.
B: Wiesz już jak to zrobić? - zapytał stary mafioza.
L: Tak, ale muszę to dopracować. - po jego głosie wywnioskowałam że jest zadowolony.
B: Nathalie jest najlepsza.. - ten natomiast w głosie miał dumę powiązaną ze złością. To dzięki niemu taka jestem! On mnie wszystkiego nauczył!
L: Ale nie da sie jej nie zabić. - stwierdził, chwile później połączenie zostało przerwane. Nie mam pojęcia co kombinuje Luke, ale na pewno nie uda mu sie mnie zabić! Szybko znalazłam się w sypialni, przebrałam się w dresy i ukryta windą zjechałam do zbrojowni. Wybrałam jakąkolwiek broń i mogłam zacząć mój trening. Nie mogę teraz myśleć o uczuciach, Niallu, muszę skupić się na treningu, na chronieniu go! A to wszystko co towarzyszy mi gdy jestem przy nim w niczym mi nie pomoże.. Musze poświęcić sie treningom, żeby być jeszcze lepsza niż Luke a nawet niz sam Bill, chociaż pewnie już od dawna jestem. Każdy Sokół jest nieobliczalny a jeszcze pewność siebie w głosie zabójcy była szczera. Nigdy go nie poznałam, więc Bill musi współpracować z nim od niedawna. Stary znajomy tworzy przeciwko mnie nową armie! 

...
_______________________
Co myślicie? Zadowalający rozdział? Powoli zmierzamy do końca.. 
A co do warunku to 20 komów!! I wiem że dacie rade!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

piątek, 17 lipca 2015

91. My secret plan..

Hej!! xx
Prosze oto napisany 91 rozdział!!! Ciężko pisać jeśli jest się w pracy po 14h, ale napisałam jakoś.. Oby tylko sie spodobał..

Objaśnienie:
J: - ja ( Niall)
N: - Nathalie, 
V: - Viktor.

Przypomnienie: Midnight Memories: restauracja Nath
__________________

*Wciąż oczami Nialla*
J: Nie wiesz może kiedy Nathalie ma taki dobry dzień? - był zdziwiony moim pytaniem
V: Nie znasz jej? Ona takich nie miewa.. - zaśmiał sie.
J: Tak, ale mi chodzi o taki w którym jakby jej życie.. Yym, no wiesz które, nie miało znaczenia. - wyjaśniłem, i chyba zrozumiał bo zaczął sie zastanawiać.
V: Jest taki dzień..
Dokładnie to wypada on za dwa tygodnie.. - uśmiechnął sie, odwzajemniłem to. - Nathalie wtedy odzie do konkurencyjnej restauracji i siedzi tam niemal cały dzień, nic nie robiąc.. - mówiąc to patrzeliśmy na nią, dziewczyna musiała to wyczuć i spojrzała najpierw na mnie, a potem na Vika. Posłała nam niezrozumiałe spojrzenie, jakby niemo pytała czemu sie tak patrzymy.
J: Planuje coś zrobić i potrzebuje twojej pomocy.. Ale musisz mi powiedzieć czy tego dnia Nath jest naprawdę miła, zgadza sie na wszystko i czy jej tu cały dzień nie ma.. - brunet kolejny raz sięgnął do swojej pamięci. Po chwili wiedziałem już wszystko, wtajemniczyłem go w swój plan i wydawał sie być zaskoczony, ale i pełen podziwu.
V: No Niall, szczerze mówiąc nie spodziewałbym sie że ktoś kiedyś odważy sie na to.. - zaśmiał sie. - Dobra, nie chce być odstrzelony, muszę wracać do pracy, a Ty zabierz ją już stad.. - skinąłem głową i z uśmiechem zacząłem odchodzić. - Bawcie sie dobrze! - krzyknął za mną. Zaśmiałem sie sam do siebie i podszedłem do mojej piękności.
N: Co byś chciał? - uśmiechnęła sie, jej uśmiech jest taki inny niż jeszcze wczoraj..

J: Ciebie. - dziewczyna lekko sie zaróżowiła, to nowość. - Chodźmy już. - nie odpowiadając mi, spojrzała na zegarek, zrobiłem to samo i wskazywał już 4pm. Ściągnęła swój fartuch i skierowaliśmy sie w stronę wyjścia. - Rządzisz Vik! - powiedziała mu gdy sie z nim mijaliśmy. Ten tylko sie uśmiechnął.. Kilkanaście minut później byliśmy w pałacu, Nathalie zniknęła w sypialni a ja postanowiłem zrobić dla niej małą niespodziankę. Znalazłem w łazience w szafce mnóstwo świeczek i poustawiałem je dosłownie wszędzie. Odkręciłem kurki z wodą i nalałem do wanny pachnących płynów. Atmosfera robiła sie niesamowicie romantyczna w łazience, pachnące świeczki, gorąca woda z pianą.. Spodoba jej sie. - Nath?!! - zawołałem gdy nie zauważyłem jej w sypialni.
N: Co? - krzyknęła z dołu.
J: Możesz przyjść? - czemu na mojej twarzy pojawił sie cwaniacki uśmiech gdy przyszła?! Podszedłem do niej zdecydowanym krokiem i zacząłem ściągać z niej koszule. Stała w bezruchu pozwalając mi na to. Ściągając z niej ubrania składałem od czasu do czasu drobne pocałunki na jej ciele, rozebrałem ją do bielizny i spojrzałem prosto w oczy. - Zamknij oczy. - poprosiłem
N: Po co? - zdziwiła sie.
J: Po prostu je zamknij.. - uśmiechnąłem sie i ująłem jej dłoń. - Teraz będę Cię prowadził, więc nie podglądaj. - ścisnąłem mocniej jej rękę i pociągnąłem do łazienki, co chwile odwracałem sie do niej i patrzałem czy nie aby na pewno nie podgląda. Stanęliśmy na środku tego pachnącego raju, ustawiłem ją tak, żeby stała przodem do wanny, a sam stanąłem za nią, nie puszczając jej dłoni. - Możesz otworzyć.. - szepnąłem jej na ucho, dziewczyna zrobiła to i z delikatnym uśmiechem rozglądała sie po pomieszczeniu.
N: Zostajesz ze mną? - odwróciła się powoli w moją stronę. Nie spodziewałem się takiego pytania.
J: Chciałbym, ale nie.. - położyłem dłoń na jej policzku - ..Przyda Ci się trochę relaksu. - cmoknąłem jej usta i wyszedłem. Musze zaplanować wszystko, mam niecałe dwa tygodnie a jeszcze nie wiem jak to zrobić! Wziąłem telefon i wybrałem numer do Viktora. - Pomożesz mi? - spytałem gdy tylko odebrał.
V: Osobie która w końcu uszczęśliwia moją Nath, zawsze! - zaśmiał się
J: Twoją?! - zmarszczyłem do siebie brwi - To moja Nathalie. - zawtórowałem mu.
V: Tak wiem.. O co chodzi?
J: Przygotujesz Midnight Memories na ten wieczór?
V: Jasne, podasz mi tylko szczegóły, takie jak ilość gości i godzina. - uśmiechnąłem się.
J: W porządku, ale spotkamy sie w pałacu, dam Ci znać kiedy. - usiadłem w swojej sypialni i odpaliłem komputer.
V: Dobra, do zobaczenia.. - rozłączyliśmy się i zająłem się szukaniem tego małego przedmiotu. Musze jakoś przekonać Nath żebym mógł to załatwić, spotkać się z chłopakami. Jednak świadomość że może odmówić, jest przerażająca. Nie wiem co wtedy z sobą zrobię, ale jestem pewny że chce ją o to poprosić.. Po jakiś dwóch godzinach wróciłem do jej sypialni, słyszałem suszarkę do włosów, więc już kończy. Ułożyłem sie na łóżku i wpatrywałem sie niecierpliwie w drzwi od łazienki. Po jakiś 15 minutach otworzyły sie i wyszła z nich Nathalie w majteczkach i koszulce. Wyglądała tak świeżo i pociągająco!
N: To było bardzo miłe z twojej strony.. - uśmiechnęła się i położyła się koło mnie. Głowę ułożyła na moim ramieniu i wpatrywała się w sufit. Zmieniłem jednak swoja pozycję i znalazłem się nad nią.


J: To dla mnie czysta przyjemność.. - zachichotała, schyliłem się i złączyłem nasze wargi w jedność. Nie czułem odrzucenia, oddała go niemal od razu kładąc swoją małą dłoń na moim policzku. Zjechałem z całusami na jej szyję, obcałowywałem linie szczęki, płatek ucha i widziałem ten dreszcz który przeszedł przez jej ciało. Przeszedłem z pocałunkami na drugą stronę i pokonałem tą samą ścieżkę, kolejny dreszcz! Byłem zadowolony że tak na nią działam!
N: Musisz mi to robić? - przekręciła nas tak że leżałem na plecach a ona siedziała ma moim podbrzuszu.
J: Ale co? - zaśmiałem się i przejechałem palcem po jej nagim udzie.
N: Niall przestań.. - jej melodyjny głos to taka rzadkość w tym domu. Zbliżyła sie do mojej twarzy i połączyła nasze usta, jej delikatne dłonie raz były na policzkach a raz na torsie.. Naszą długą namiętność przerwał jej telefon, westchnęła i odsunęła się ode mnie. Sięgnęła komórkę nie schodząc z mojego ciała i odebrała patrząc na mnie. - Tak?
...
_______________________
Cieszycie się że Nath w końcu otwarcie kocha Nialla? I co najważniejsze, pokazuje mu to?! Myślicie że mogą wrócić jeszcze relacje takie jak między nimi były?
Komentujcie!!!!!!!! 20 komów i kolejny rozdział!!!!!!!! A że weekend już jutro to postarajcie się żebym w niedziele coś jeszcze dodała bo w tygodniu będzie ciężko!!.. :/
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

wtorek, 14 lipca 2015

90. Beautiful night!!

Hej! xx
Widziecie która godzina? Jest 10pm. a ja godzinę temu wróciłam z pracy.. 
Jestem w pracy po 14h i aż dziwne że coś dodaje albo napisze.. Przepraszam że czekacie ale nie jest to moją winą.. :/
Niemniej jednaj miło że było aż tyle komentarzy pod poprzednim postem. Licze na równie dużo!!!!!

Objaśnienie:
J: - ja (Nath, potem Niall),
N: - Niall,
V: - Vik.
___________________________

Zasnęliśmy w swoich ramionach czując że nie potrzebujemy niczego więcej..
    Wstałam gdy tylko słonce wychyliło sie za horyzont, podniosłam sie po pozycji siedzącej i zauważyłam dookoła nas porozwalane nasze ubrania. Spojrzałam na blondyna obok siebie, leżał na brzuchu, a pościel ledwo zakrywała jego pośladki. Przejechałam dłonią wzdłuż jego kręgosłupa i widziałam jak tworzy sie na jego ciele gęsia skórka, nie obudził sie jednak. Wyszłam z łóżka owinięta delikatną pościelą. Podeszłam do okien i

wpatrywałam sie w wschodzące słońce, wracałam myślami do minionej nocy. Drobne całusy Nialla dalej czułam na swojej skórze, dotknęłam ręką ust przypominając sobie nasze pełne namiętności pocałunki.. W pewnym momencie poczułam soczystego buziaka na moim nagim ramieniu i otulające mnie ramiona. Chłopak oparł brodę o moje ramie i tak jak ja, podziwiał piękny wschód. Mimo wszystko to co sie miedzy nami wydarzyło nie powinno mieć miejsca, w środku pragnę go i chce by był zawsze blisko, ale to zbyt ryzykowne. Naraża to Nialla na wielkie niebezpieczeństwo, a nie wybaczyłabym sobie gdyby mu sie coś stało i będę bronić go do końca, choćbym miała przypłacić życiem.
J: Niall? - szepnęłam
N: Hmm? - odwróciłam sie w jego stronę i spojrzałam w oczy. Widziałam w nich szczęście, radość i miłość.
J: Wiesz że to nie powinno sie wydarzyć?!
N: Dlaczego?! Przecież..
J: Niall zrozum! - wyrwałam sie z jego objęć. - To może mieć poważne konsekwencje! Nie chce by coś ci sie przeze mnie stało, a wiele razy już mogło.. - usiadłam na łóżku i podparłam głowę na łokciach zakrywając twarz dłońmi.
N: Czemu po prostu nie możemy być razem?! Jak normalna para? - uklęknął przede mną i położył dłonie na moich kolanach. Odsłoniłam twarz i spojrzałam na niego.
J: Jeżeli to wyjdzie na jaw, to.. - zamilkłam - .. Bez tego już mamy przejebane, na ciebie poluje mnóstwo osób, tylko po to by zemści sie na mnie.. A jak dowiedzą sie że jesteś dla mnie niesamowicie ważny, to ci wszyscy, którym zaszłam w przeszłości za skórę, nie odpuszczą dopóki mi ciebie nie odbiorą. Nie mogę do tego dopuścić, niczym nie zawiniłeś.. - mówiłam cicho
N: To co sie wydarzyło.. W nocy.. Chciałaś tego tak samo jak ja? Nie zaprzeczysz, czujesz to samo co ja i nie wyprzesz sie. - jego głos przepełniony był pewnością. On dobrze wiedział co czuje.
J: Nie żałujesz że mnie poznałeś?
N: Nie, czasami miałem wątpliwości, ale wiem że to jedyna możliwość, by z tobą być. To co mówiłem kiedyś było pod wpływem złości i strachu. Ale przestaje sie bać, widząc jak ty zjadasz go na śniadanie.. - wyznał.
J: A więc siedzimy w tym razem, będziesz stał ze mną ramie w ramie..? - chłopak skinął głową, w niepewności i strachu, ale zgodził sie. Podniósł sie lekko i złączył nasze usta. Ułożyłam dłoń na jego policzku chcąc przyciągnąć go bliżej siebie. Czuje że każdy pocałunek teraz będzie czymś uzależniającym.
N: Apropo śniadania.. - oderwał sie ode mnie - ..Głodny jestem.. - zaśmiał sie i wstał łapiąc mnie za rękę. Zeszliśmy na dół śmiejąc sie na głos, bardzo dawno tak sie nie czułam, tak beztrosko i o dziwo bezpiecznie. Myślę, że ktoś w końcu mógłby zaopiekować sie moim sercem, ale za jaką stawkę?! Nie poświęcę Nialla.. Nigdy w życiu!
J: Wiesz że czasami może być źle, albo jeszcze gorzej? - zapytałam zajadając specjał blondyna. Widziałam że kolejny raz strach przebiegł przez jego oczy, ale uśmiechnął sie.
N: Wiem, ale chce spróbować.. Pomóc ci..
J: To musi zostać w tajemnicy.. Nic poza mury tego budynku nie może wyjść.. - mój głos był o wiele poważniejszy.

N: Rozumiem.. - jego słaby uśmiech nie przekonywał.
J: Chcesz dzisiaj jechać ze mną do Midnight Memories? - może jakoś sie rozweseli
N: Jasne.. - ucieszył sie, jemu więcej do szczęścia chyba nie potrzeba.
J: To zbieraj sie. - wstaliśmy i każde z nas poszło do swojej sypialni, wybrałam odpowiednie ubrania i zabrałam je do łazienki. Szybki, orzeźwiający prysznic, wysuszyłam włosy i ubrana już stanęłam przed lustrem. Pomalowałam sie i ułożyłam włosy i można było jechać. Schodząc na dół, pakowałam do torebki broń i telefon.
N: Niezbędne przedmioty, co? - usłyszałam koło siebie.
J: Tak.. - mruknęłam cicho, zabrałam kluczyki i pojechaliśmy do restauracji.
N: Jak mogę Ci pomóc? - uśmiechnął sie gdy znaleźliśmy się w moim biurze.
J: Nie wiem, ja na razie muszę sprawy papierkowe załatwić, możesz pozwiedzać.. - uśmiechnęłam sie i chłopak od razu zaczął wychodzić. - A Niall.. - zatrzymałam go, ten spojrzał na mnie - ..Nie opuszczaj restauracji. - zarządziłam. Chłopak prawie niewidocznie skinął głową i opuścił moje biuro..

*Oczami Nialla*
    Ta noc! To coś wspaniałego, niepowtarzanego i tak długo na nią czekałem, tak długo czekałem na odwzajemnienie moich uczuć! Wyszedłem z jej biura i zacząłem szwendać sie po lokalu, z czasem było coraz więcej gości, coraz więcej potraw i coraz więcej pracy. Jednak porozmawiałem z kim chciałem, nie bali sie mnie, ale tylko niektórzy. Widziałem za pierwszym razem jak tu byłem, co Nath potrafi z ich psychiką zrobić, ale gdy widzieli mnie nie mieli tego strachu w oczach. Po południu Nathalie zeszła do kuchni i przygotowywała z resztą kucharzy dania. Siedziałem obok niej i z zaciekawieniem patrzałem na to co robi. Jej ręce tak zwinnie wszystko przygotowywały, a co spojrzałem na jej twarz miała mały, uroczy uśmiech. Widać po niej że ta noc też miała na nią pozytywny wpływ.. Znów zacząłem chodzić po restauracji, co jakiś czas czułem na sobie wzrok Nath, pilnowała mnie. Zagadałem sie o głupotach z Viktorem, to w porządku koleś.
J: Nie wiesz może kiedy Nathalie ma taki dobry dzień? - był zdziwiony moim pytaniem
V: Nie znasz jej? Ona takich nie miewa.. - zaśmiał sie.
J: Tak, ale mi chodzi o taki w którym jakby jej życie.. Yym, no wiesz które, nie miało znaczenia. - wyjaśniłem, i chyba zrozumiał bo zaczął sie zastanawiać.
V: Jest taki dzień.. 

...
________________
I co sądzicie?! Ja wiem! Że warunkiem jest 18 komentarzy!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 12 lipca 2015

89. I really love You.. Niall/Nath..! (+18)

Hej! xx
 Dziękuje kochani za życzenia!! :D :* I komentarze i to że czytacie i niecierpliwie czekacie!! 
+ nadszedł ten wyczekiwany rozdział moje zboczuszki!! ^^

KAŻDY NIEPEŁNOLETNI CZYTA NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!

Objaśnienie:
J: - ja (Nath)
N: - Niall,
M: - Matt. 

ps. podkreśleniem jest fragment poprzedniego rozdziału :*

________________________

M: Jak łatwo poszło.. - powiedział z szyderczym uśmieszkiem.
J: Jak mogłeś?! - wysyczałam przez zęby.
M: Oj naiwna ty.. Myślałaś że jak zmienisz miasto i adres zamieszkania to odpuścimy ci to?! Z tym nie da sie skończyć!  - w jego glosie nie było krzty pozytywnych uczuć.
J: Dlaczego on?! Przecież polujecie na mnie!! - warknęłam.
M: Grzeczniej! A odpowiadając na twoje pytanie, to przez utratę osób które kochamy, cierpimy najbardziej.. Ale jeszcze nie skończyłem z Tobą. - dodał ze złowieszczym uśmiechem.
J: Co masz na mysi?!
- nic nie odpowiedział, tylko spojrzał znacząco na chłopaka który mnie unieruchomił. Ten zabrał pistolet od mojej głowy i skierował ją nieco niżej. Przyglądałam sie ruchom jego ręki i zatrzymała sie na moim brzuchu. Dopiero teraz poczułam strach. - Nie zrobisz tego! - głos mi sie załamał.
M: Hahaha.. Nie znasz mnie!? Przecież nie stosuje litości!
J: Nie odebrałam ci dziecka! - krzyknęłam, a po moich policzkach spłynęły łzy.
M: Ale ja odbiorę tobie! Zobaczysz jak to jest gdy ginie nic nie winna osoba. Będziesz wiedzieć jak to jest stracić kogoś kogo kochasz! - teraz była w nim wściekłość.
J: Nie! Proszę nie rób tego! - błagałam. Matt nie zmienił wyrazu twarzy.
M: Ja tego nie zrobię! - gdy to powiedział usłyszałam odgłos wystrzału, a po chwili przerażający ból. Dotknęłam brzucha, a na moich palcach została ciepła krew. Upadlam na ziemie tuż przy łóżku. - Nie ja pociągnąłem za spust! - zaśmiał sie i wyszli. Z moich oczu lały sie łzy, czułam że coraz bardziej słabnę. Resztkami sił zadzwoniłam po swojego lekarza..
Podniosłam sie szybko do pozycji siedzącej, cała zalana potem i łzami. Mój oddech był strasznie szybki, a ręka powędrowała na brzuch. Minęło już od tego czasu 2 lata, i jakiś miesiąc od mojej kolejnej tragedii. Nigdy chyba sie z tym nie pogodzę! Wstałam z ciepłego łóżka zapalając małą lampkę. Stanęłam przed dużym lustrem i podniosłam koszulkę, po dwóch stronach brzucha miałam dwie małe, okrągłe blizny, a ta świeższa nieco nad pępkiem. Przestrzelili mi dwa lata temu brzuch na wylot zabijając moje dziecko. Ja przeżyłam, ale ono niestety nie. Nie było nawet szans, a to że ja żyje było cudem. Dokładnie jak teraz!

N: Czemu nie spisz?! - usłyszałam zaspany głos Niall, starłam szybko łzy i spojrzałam na niego
J: Jakoś nie mogę. - powiedziałam szeptem i opuściłam koszulkę. Nie położyłam sie spać, zeszłam na dół i usiadłam w salonie. Co jakiś czas wraca przeszłość do mnie, a wtedy już nie mogę zasnąć. Kocham moje małe aniołki których nawet nie mogłam zobaczyć..
N: Nathalie coś sie stało? - poczułam dłonie Niallera na swoich ramionach. Chłopak usiadł obok mnie i spojrzał troskliwie w moje oczy.
J: Niee.. Już jest dobrze.. - próbowałam przekonać go słabym uśmiechem.
N: Mi możesz zaufać.. - zapewnił
J: Wiem Niall, pracuje nad tym. Wiesz że z takim życiem jak moje jest ciężko to zrobić.. - wyraz twarzy chłopaka zmienił sie na bardziej smutną.
N: Jak będziesz gotowa to mi o tym powiesz.. - westchnął.
J: Wiesz że to niebezpieczne?
N: Jak wszystko. - zaśmiałam sie cicho.
J: Na razie mogę ci tylko powiedzieć, że sie na nim zemszczę i to będzie o wiele gorsze co on mi zrobił. - powiedziałam ze wściekłością w głosie. Blondyn lekko sie przestraszył, ale nie skomentował tego. Przybliżył sie i złożył krótki pocałunek na moich ustach. Nie odwzajemniłam, niestety. Świadomość że przez to mogę go stracić blokuje moje wszystkie ruchy, ale ile on może czekać?!
N: Chciałbym żebyś w końcu oddawała moje pocałunki.. - wyszeptał
J: Nie mogę.
N: Dlaczego?! - podniósł lekko głos. Widziałam że jest już zły.
J: Jeżeli zacznę to robić, przyczyni sie to jeszcze bardziej do zakochania sie w Tobie. Nie chce tego, a wiesz dlaczego? - chłopak w ciszy i ze łzami w oczach zaprzeczył ruchem głowy. - Dlatego że już straciłam osoby które kocham nad życie. Nie chce przezywać tego drugi raz i chce żebyś żył. - blondyn spuścił głowę, widziałam jak jego słone łzy skapują na jego kolana. Nie mogłam patrzeć jak cierpi, to nie jest tak że nic do niego nie czuje. Kocham go i to bardzo mocno, ale nie mogę pokazać tego nikomu. Ranie go, a tego nie
Dach! *-*
chce.. Podniosłam jego twarz, tak by na mnie spojrzał. - Jeżeli w jakiś sposób wyjdzie na jaw to co sie zaraz wydarzy, zabije cie. Pomimo tego wszystkiego.. - chłopak patrzył na mnie niezrozumiale. Przysunęłam sie do niego i musnęłam jego wargi. Teraz w jego oczach były iskierki radości. Na twarzy pojawił sie wspaniały uśmiech. Chłopak nie czekał na pozwolenie i wpił sie w moje usta. Odwzajemniłam od razu i poczułam jak Niall uśmiecha sie przez pocałunek. To było cudowne uczucie, moje serce biło jak oszalałe, a w brzuchu latało stado motyli. Teraz wiedziałam że miłość do niego rozsadza mnie od środka. Kocham go i może mieć to poważne konsekwencje, ale dałam sie ponieść chwili. Usiadłam okrakiem na jego kolanach i włożyłam palce w jego miękkie włosy. Niall położył swoje dłonie na moich biodrach, ściskając je lekko. Poczułam jak wstaje, zacisnęłam mocniej nogi wokół niego i dalej go całowałam. Dało sie odczuć że wchodzimy po schodach, blondyn starał sie nie przerywać pocałunku, ale wiedziałam że sie męczy. Oderwałam sie od jego ust i zaczęłam obcałowywać jego szyje. Chwile później leżałam już na dachu na miękkim łóżko. Dzisiejsza noc była piękna, a gwiazdy świeciły całym swoim blaskiem. Teraz Niall całował moją szyje i dekolt, ja w tym czasie pozbywałam sie jego koszulki. Podciągnęłam ją tak by chłopak tylko przełożył ją przez głowę. Rzucił ją gdzieś koło łóżka i ściągnął z siebie spodenki. Gdy to zrobił zabrał sie za moje ubrania. Miałam na sobie tylko koszulkę, i to w dodatku jego, więc nie miał wielkich trudności. Leżałam pod nim tylko w majteczkach. Chłopak z uroczym uśmiechem znów zaczął składać czułe pocałunki na moim ciele zaczynając od kącika ust, poprzez piersi, a kończąc na podbrzuszu. Ucałował nawet te trzy, wiele znaczące dla mnie, blizny. Podciągnęłam go by jego twarz była nad moją, złączyłam nasze usta i odwróciłam nas tak że górowałam nad nim. Zajęłam sie nim tak jak on mną wkładając w to jak najwięcej uczucia. Naprawdę go kocham! Po kilku minutach pieszczenia jego ciała, zsunęłam z niego bokserki. Moim oczom ukazał sie pokaźnych rozmiarów sprzęt Niallera. Wracając do ust blondyna zaczęłam wykonywać ruchy dłonią po jego członku. Chłopak cicho pojękiwał, z czego byłam zadowolona. Moje ruchy stały sie coraz szybsze i pewniejsze, a jęki Nialla coraz głośniejsze. Doprowadzałam go do szału,  raz przyspieszałam i raz zwalniałam, do tego jeszcze zaczęłam delikatnie ssać główkę jego członka. Blondyn był już na skraju wytrzymałości, czułam to. Nie chciałam jednak żeby doszedł, więc wyjęłam jego penisa z ust i wróciłam do jego soczystych warg. Chłopak ciężko oddychał, wracając do normalnego stanu. Chwile później przewrócił nas tak że teraz to ja leżałam pod nim.
N: Naprawdę Cie kocham.. - wyszeptał i przywarł do moich warg, zjeżdżając przez szyje do moich obojczyków i dekoltu. Znów bawił sie moimi piersiami, a kilka sekund po tym poczułam jak ściąga ze mnie majtki. Najpierw całował wewnętrzna stronę moich ud, drocząc sie ze mną tak jak to robiłam ja.. Uśmiechnęłam sie sama do siebie czując te przyjemne dreszcze. Moja kobiecość aż prosiła sie o jego dotyk, ale nie doczekałam sie go. Irlandczyk podniósł sie, namiętnie i gwałtownie mnie całując. W pewnym momencie i bez żadnego ostrzeżenia Horan wszedł we mnie, jęknęłam mu w usta, ale on nie

przestawał sie we mnie poruszać. Przyzwyczaiłam sie do jego wielkości i nie odczuwałam już żadnego bólu, tylko samą przyjemność i rozkosz wypełniająca mnie od środka. Chłopak nie przestawał bawić sie ze mną.. Raz poruszał sie szybko, a raz wolno..
J: Niall! Kurwa! - warknęłam zasapana na niego. - Nie drocz sie ze mną..! - usłyszałam tylko jak sie śmieje. Nie rozłączając sie, podniosłam sie tak, ze siedziałam na nim, czułam jego wielkość w całej sobie. Teraz zaczął powoli ruszać biodrami, a ja raz sie podnosiłam, ram opadałam na niego. Zagłębiał sie we mnie bardzo mocno. Miałam wrażenie że jeszcze chwila i będziemy blisko końca tej wspanialej rozkoszy. Blondyn chyba też to czul, bo z powrotem ułożył mnie na łóżku i zaczął wchodzić we mnie zdecydowanie szybciej. Tym razem nie zwolnił po kilku sekundach, tylko wbijał sie we mnie coraz mocniej, uderzając o mój najczulszy punkt. Niall przyspieszył do granic możliwości i niecałą minute później wygięłam sie w łuk niczym kot. Horan opadł bezwładnie na mnie ciężko oddychając. Ja sama nie mogłam przez jakiś czas unormować swoich wdechów. Chłopak wyszedł ze mnie i ułożył sie obok, okrywając nas delikatną pościelą. Zasnęliśmy w swoich ramionach czując że nie potrzebujemy niczego więcej.. 
...
__________________
W końcu sie doczekaliście zboczuchy moje!!
Wiec chce za to 16 komów do następnej części!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

czwartek, 9 lipca 2015

88. Next horrifying sleep.. :/

Hejo!!
Wiecie że chciałabym tu dodawać rozdziały codziennie!?
Ale nie moge! Nie spełniacie w ciągu niecałych 24h warunków i nie mogę.. :( xx
i.. Mam jutro urodziny!! :D <3 Tak jak Perrie <3 ^^

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie),
N: - Niall,
M: - Matt
_________________________

J: Naleśniki? - blondasek tylko na mnie spojrzał.
N: A chcesz coś innego?
J: Niee.. To twój specjał. Chyba zatrudnię cie w Midnight Memories do smażenia naleśników. - zaśmiał sie.. Zjedliśmy i usiedliśmy w salonie pogrążając sie w rozmowie. O czym?! O wszystkim po kolei, to było coś czego już od bardzo dawna potrzebowałam..
N: Jest coś takiego, co jeszcze nikomu nie pokazałaś? - zapytał z ciekawością, zmieniając nasz temat o jego wcześniejszym życiu.
J: Taak.. - uśmiechnęłam sie - Jest wiele rzeczy.
N: A taka którą możesz pokazać.. Bo domyślam sie że większość z nich jest tajna..
J: Babcia pisząc mi list myślała że spodoba mi sie dach..
N: Ale tam byłem, czyli to nie jest to.. - zaśmiałam sie.
J: Chodź.. - poszłam w stronę schodów prowadzących do piwnicy. Schodziliśmy powoli, Niall rozglądał sie po ścianach, na których wisiały różne zdjęcia, obrazy. Z piętra gdzie był pokój w którym wcześniej graliśmy zeszliśmy jeszcze niżej, aż do poziomu -3, najniżej położony w całym pałacu. Jest tam tylko jeden pokój, ale za to jaki. Niall schodził po schodach jak zaczarowany, rozglądał sie dookoła siebie podziwiając wszystko co tu jest.

Stanęłam na samym środku pomieszczenia i czekałam aż blondyn stanie na tej cudownej podłodze. Chyba bał sie zejść z ostatniego schodka schodów. Ja na początku też sie bałam, ale byłam tak oczarowana tym miejscem że nie wahałam sie stanąć na tym. To nieziemskie miejsce i każdy na pewno by o takim marzył.
N: Wow.. - powiedział cicho, a ja zaczęłam chichotać.
J: Robi wrażenie, nie.. - spojrzał na mnie i powoli podszedł.
N: Chyba tu znikasz co? - rozejrzał sie po pokoju, zatrzymał wzrok na stercie książek.
J: Tak, czasami tak.. Tu sie czuje jakby nic mnie nie goniło, jakby wszystkie problemy zostawały na górze. - wyznałam i usiadłam na podłodze, zagarniając jedną z niedokończonych książek. Blondyn zajął miejsce obok mnie i czułam jak wpatruje sie we mnie. Aż wypalał mi dziury na twarzy. - Możesz przestać? - uśmiechnęłam sie pod nosem, nie patrząc na niego.
N: Ale co? - udał że nie wie.
J: Gapić sie.. - jego oczy błyszczały od radości, a na twarzy był wielki i szczery uśmiech.
N: Rozpraszam Cie? - zaśmiał sie.
J: Trochę.. - przyznałam. Kątem oka widziałam jak blondyn sie przybliża, nie reagowałam, chciałam zobaczyć jak daleko sie posunie. Odgarnął moje włosy na drugą stronę i powoli, bardzo delikatnie przysuwa swoją twarz. Czułam jak jego oddech otula moją szyje i obojczyki, a zaraz potem drobne pocałunki na ciele. Przyprawiały mnie o dreszcze, ale nie mogę odwzajemnić, mimo że tak wiele dla mnie znaczy, tak bardzo go pragnę.. - Niall przestań.. - mruknęłam cicho odkładając książkę.
N: Masz jakąś broń przy sobie? - spojrzał w moje oczy.
J: Niee.. A czemu?  - byłam zaskoczona jego pytaniem.
N: Do dobrze, nie będziesz mogła mnie zastrzelić.. - uśmiechnął sie i znów przywarł do mojej szyi i małymi całusami zmierzał do ust.
J: Przestań i mogę zrobić ci krzywdę bez broni.. - kolejny raz go upomniałam, złapałam za jego ramiona i starałam sie go odsunąć. Nie chciał sie oderwać, naciskał na mnie wręcz, przez co leżałam na plecach. Dotarł do moich warg i usilnie starał sie bym odwzajemniła pocałunek. Nath nie możesz!! Nath nie możesz!! Powtarzałam w głowie jak modlitwę.. Zrezygnował po chwili gdy nie oddawałam pocałunku.

N: Przepraszam.. - mruknął cicho i wstał ze mnie a potem wyszedł z pomieszczenia.
J: Idiotka! - powiedziałam do siebie gdy zniknął za drzwiami.. Podniosłam sie leniwie z magicznej tu podłogi i powędrowałam do łazienki. Musze pomyśleć, a myślenie pod prysznicem jest najlepsze.. Rozebrałam się i stanęłam pod gorącym strumieniem wody. Czemu nie mogę okazać mu swojej miłości?! On zasługuje na szczęście, zasługuje na miłość! Ale może ja nie jestem mu jej w stanie dać!? Wyszłam z łazienki owinięta w ręcznik, w mojej sypialni jeszcze Nialla nie było i w głowie głośno wołałam by sie tu zjawił! Wybrałam koszulkę Nialla i krótkie spodenki. Ubrałam sie w to i położyłam na łóżku, już zasypiałam kiedy poczułam jak wciska sie pod kołdrę i przytula mnie do siebie. Od razu czułam sie w wiele lepiej i mimo swojej siły, bezpieczniej..

N: Czemu miłość do Ciebie musi być taka bolesna? - zapytał jakby sam siebie, poczułam jak serce mi pęka, on cierpi będąc przy mnie.
J: Przepraszam. - szepnęłam cicho wtulając sie w niego bardziej. Nie odpowiedział mi, oddychał spokojnie, jego serce biło swoim własnym rytmem.. Nie zasługuje na jego miłość! 

             Szłam późną nocą do domu. Mój chłopak już pewnie śpi, a my dopiero wracamy. My? No tak, pod sercem nosze owoc naszej miłości. Położyłam dłoń na moim wielkim już brzuchu i uśmiechnęłam sie pod nosem. Weszłam po cichu do małego domku i zapaliłam światło w salonie.
J: Skarbie już jestem! - krzyknęłam na cały dom. Odpowiedziała mi cisza więc poszłam w stronę naszej sypialni. Jak najciszej sie dało weszłam do pokoju i podeszłam do śpiącego bruneta. - Tommi, wróciłam.. - złapałam go za ramie i odwróciłam delikatnie w moją stronę. Chłopak bez problemu przekręcił sie tak bym go widziała, gdy tylko zobaczyłam jego twarz, jak poparzona odskoczyłam od łóżka i chciałam sięgnąć po małą broń w szufladzie. Nie udało mi sie to, bo ktoś złapał mnie od tyłu za rękę, uniemożliwiając mi jakikolwiek ruch. Drugą swoją rękom przyłożył mi zimną lufę do skroni. Usłyszałam ironiczny śmiech któregoś z nich. Odwrócili mnie tak bym patrzała na Matta.
M: Jak łatwo poszło.. - powiedział z szyderczym uśmieszkiem.
J: Jak mogłeś?! - wysyczałam przez zęby.
M: Oj naiwna ty.. Myślałaś, że jak zmienisz miasto i adres zamieszkania to odpuścimy ci to?! Z tym nie da sie skończyć!  - w jego glosie nie było krzty pozytywnych uczuć.
J: Dlaczego on?! Przecież polujecie na mnie!! - warknęłam.
M: Grzeczniej! A odpowiadając na twoje pytanie, to przez utratę osób które kochamy, cierpimy najbardziej.. Ale jeszcze nie skończyłem z Tobą. - dodał ze złowieszczym uśmiechem.
J: Co masz na mysi?! ...

...
_____________________
I jest już 88 rozdział!!!!!!!!!! Myśle że wam sie spodoba na tyle by było tu 14 komów!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!



Naat

środa, 8 lipca 2015

87. The heart full of love..

Hej!
Wiem, późno, ale niedawno z pracy wróciłam.. I tak że dodaje w moare regularnie na bloga.. :)
Odpowiem tu na pytania, będą sceny +18 i zastanawiam sie nad tym blogiem.. Nie wiem czy wy jeszcze chcecie żeby było sporo czy tak jak myślałam mam zakończyć.. Piszcie mi!!

Objaśnienie:
J: - ja ( Niall, potem Nath)
N: - Nathalie (potem Niall),
V: - Vik.

 Przypomnienie:
Nidnight Memories - restauracja Nathalie.
___________________________

*Wciąż oczami Nialla*
J: ..To wiele dla mnie znaczy.. - wyszedłem z jej pokoju pogrążony we własnych myślach.. Musze jakoś zabrać z Irlandii to zdjęcie dziewczynki, moją miłość.. Wykąpałem sie i wróciłem do Nath, leżała na łóżku a w dłoniach trzymała jakieś zdjęcie. Podszedłem do niej i zająłem swoje stałe miejsce, brunetka spojrzała na mnie.
N: To był on..
- pokazała mi fotkę, przyjrzałem sie i zamarłem! Moje serce waliło szybciej niż gdy strzelałem do tego typa.
J: Jesteś pewna? - zapytałem dla pewności.
N: Tak.. Czemu myślisz że nie? - podniosła sie lekko.
J: Bo.. - przełknąłem głośniej ślinę - ..Bo to ja.. - spojrzałem na nią, jej oczy były przerażająco wielkie.
N: Ty? - pytała cicho jakby nie dowierzała. Wyszła spod pościeli i podeszła do okna, był piękny zachód..
J: Czułem gdzieś w sobie, że jesteś mi bliska, ale nie sądziłem że to Ty byłaś tą dziewczynką.. - podszedłem do niej. - To niesamowite.. - uśmiechnąłem sie do niej i przytuliłem ją do siebie, nie protestowała, zacisnęła pięści na mojej koszulce wtulając sie bardziej. Oddychała niespokojnie, nie odzywała sie tylko stała tak wtulona we mnie. - Mam coś dla Ciebie, ale poczekaj tu.. - odsunąłem ją lekko od siebie i wyszedłem z sypialni, szybko znalazłem sie u siebie i z szuflady wyjąłem małe pudełeczko. Wróciłem do niej, siedziała na łóżku i miała taki nieobecny wzrok. Usiadłem przy Nathalie i bawiłem sie kartonikiem. - To dla Ciebie.. - wyciągnąłem małe pudełeczko przed siebie. Spojrzała podejrzanie na to, a potem uniosła swoje zielonkawe tęczówki na mnie..

*Oczami Nath*
J: Co to? - zamrugałam kilka razy, w jego błękitnych oczach były iskierki pełne miłości?!
N: Prezent.. Otwórz. - nalegał i wcisnął w moje dłonie ten podejrzany kartonik. Otworzyłam je i moim oczom ukazał sie wisiorek z dwoma serduszkami, jedno pełne, całe zapełnione srebrem.. A drugie puste, wysadzane diamencikami dookoła.. Spojrzałam na niego wyczekująco, chciałam wyjaśnień. Dlaczego serca?!
J: Serca? - zapytałam cicho..
N: Tak.. Wyglądają jak nasze. - odparł z nieśmiałym uśmiechem.
J: Co?! - mój szept rozniósł sie po pomieszczeniu.
N: Spójrz, jedno jest pełne, jednolite, zupełnie jak moje. Pełne miłości do Ciebie.. - jego oczy błysły, kolejne wyznanie miłości. - A drugie, to z diamencikami. To jakby twoje serce, zupełna pustka, bez uczucia do mnie, ale za to piękne, szczere i mam nadzieje, że uda mi sie je w końcu napełnić miłością.. - jego głos, oczy, samo istnienie sprawia, że chce by tu był.. Po tym wszystkim co przeżyliśmy razem mogłabym okazać mu choć uczucia, tym bardziej teraz. To nie jest tak, że jest mi obojętny, że nic nie czuje. Cholernie mocno go kocham, ale okazanie tego zgubi jego i mnie, a na to pozwolić sobie nie mogę!
J: Dziękuje.. - uśmiechnęłam sie i zamknęłam pudełeczko by już na tą ozdobę nie patrzeć. Było mi przykro, że on już wiele razy wyznał mi co czuje, a ja nie potrafię tego zrobić.. Położyliśmy sie spać, długo myślałam o naszej całej dzisiejszej rozmowie, o całym tym dniu. Pierwszy raz w życiu ktoś uratował mi życie i ciesze sie że to był właśnie Niall. Do tego ten chłopczyk z Irlandii. TO ON! Chłopczyk który był mi najbliższy, okazał sie być mężczyzną którego tak bardzo teraz kocham! I którego tak bardzo kochać nie mogę!
    Pojechałam z samego rana do restauracji, trzeba sprawdzić jak Vik sobie radzi..
V: Nathalie?! Nie spodziewałem sie Ciebie.. - powiedział udawanym, zaskoczonym głosem gdy weszłam do biura.

J: Ależ ty dowcipny.. - uśmiechnęłam sie ironicznie. - Jak sytuacja? - wygoniłam go z mojego fotela i zajęłam miejsce przed komputerem. Pokaźna suma na koncie sie pojawiła, albo zrobił jakiś przekręt, albo dobrze prowadzi działalność. Pewniejsze to drugie, bo adwokaci by sie ze mną kontaktowali.
V: W porządku.. Radze sobie, a jak ty sie czujesz? Niall ochłonął? - uśmiechnął sie słabo.
J: Tak, w porządku jest.. Dobra, do roboty panie kierowniku.. - zaśmiałam sie. Vik mi zawtórował i wyszedł z pomieszczenia. Posprawdzałam wszystko i poszłam na kuchnie. Gotowałam zaledwie do 4pm, stwierdziłam że spędzę trochę czasu z Horanem, tak na spokojnie.. Aż sama nie wierze że tak myślę, ale czas najwyższy pokazać mu, choć w najmniejszym stopniu, że on też jest dla mnie ważny! W pałacu byłam już po 20 minutach, wykąpałam sie i poszukałam blondyna. Siedział w pokoju gier i wpatrywał sie w wielki ekran telewizora. - Cały dzień tu siedzisz? - lekko podskoczył na dźwięk mojego głosu.
N: Matko kochana.. Nathalie! - złapał sie za serce - Nie strasz mnie.. - zaśmiałam sie cicho i usiadłam obok niego.
J: Chcesz przegrać? - spojrzałam na jego rozbawiona minę.
N: Nie masz szans.. Ja jestem mistrzem! - poruszał zabawnie brwiami i podał mi drugiego pada. Nasza gra była zacięta, pierwsze okrążenia zwyciężałam, ale potem mnie wyprzedził i wygrał. - Wygrałem!! - prawie spadł ze szczęścia z kanapy
J: Rewanż! - zarządziłam i włączyłam od nowa. Znów przegrałam i nie wiem czy to było z jego doświadczenia czy dlatego że zaczynałam uzależniać sie od jego szczęścia i uśmiechu.
N: Mówiłem że jestem mistrzem.. - szturchnął mnie łokciem kiedy po raz kolejny wygrał, dżojstik wypadł mi z rąk.
J: Kiedyś wygram.. - zaśmiałam sie cicho.
N: Chodźmy jeść. - wstał i podał mi dłoń, złapałam za nią i w tym samym czasie przez moje plecy przeszły ciarki. Splótł nasze palce i zaprowadził do kuchni.
J: Naleśniki? - blondasek tylko na mnie spojrzał.
N: A chcesz coś innego?
J: Niee.. To twój specjał. Chyba zatrudnię cie w Midnight Memories do smażenia naleśników. - zaśmiał sie.. Zjedliśmy i usiedliśmy w salonie pogrążając sie w rozmowie. O czym?! O wszystkim po kolei, to było coś czego już od bardzo dawna potrzebowałam.. 

N: Jest coś takiego, co jeszcze nikomu nie pokazałaś? 
...
__________________________
I jak?! xx Dacie rade 15 komów?! :* Na pewno!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





Naat

Ps. Pamiętajcie o odpowiedzi na moje pytania przed rozdziałem :*

wtorek, 7 lipca 2015

86. Who are YOU Nathalie!?

Hejo hej!!
Poznałam w pracy sis Directioner!!! :D :D Nigdy bym sie tego nie spodziewała!! A co najlepsze ona jest starsza ode mnie o rok!! A ja za 3 dni mam 20 LAT!!!!!

Objaśnienie: raczej znane :)
_____________________

*Wciąż oczami Nialla*
J: Nath musimy w końcu porozmawiać! - powiedziałem szybko i stanowczo. Dziewczyna siedziała w salonie i oglądała tv, na moje słowa wyłączyła czarne pudło i spojrzała na mnie. Usiadłem na przeciwko niej i wziąłem kilka głębokich oddechów.
N: No więc?
- podniosła sie lekko, zbliżając sie, tym samym, do mnie.
J: Możesz mi powiedzieć dlaczego tak narażasz własne życie żeby mnie chronić!? - patrzałem prosto w jej zielone oczy, widziałem jak jej odczucia sie zmieniają, a mięśnie szczęki napinają.
N: Już sobie odpowiedziałeś.. - rzuciła od niechcenia.

J: Dlaczego to robisz?! - nawet ja w moim głosie słyszałem złość. Wcześniejsza panika mnie opuściła!
N: Tak wyszło.. - mruknęła i zaczęła wstawać, na jej twarzy wymalował sie grymas. Pewnie była już dzisiaj strasznie zmęczona, ale nie odpuszczę!
J: Nie tak wyszło! Masz mi w końcu powiedzieć! - krzyknąłem - Ile razu już chroniąc mnie zostałaś postrzelona?! - wstałem z miejsca - Nie może tak być!
N: Nie drzyj sie! - warknęła
J: Wkurwia mnie ta niewiedza! Nikt na świecie nie zachowuje sie tak jak ty.. !! - mój podniesiony ton nie ustępował - Haha, a może ty wymyśliłaś sobie że będziesz mnie chronić?! Może jesteś jakaś psychicznie chora?! - zaśmiałem sie ironicznie. W Nathalii oczach była wściekłość i mordowała mnie wzrokiem.
N: Przesadziłeś! - powiedziała i wyszła. Znów niczego sie nie dowiedziałem, tylko pogorszyłem jeszcze sytuacje miedzy nami. Miałem ochotę coś rozwalić! Wyszedłem na podwórko, zacząłem biec w stronę lasku na drugim końcu posiadłości. Stanąłem miedzy drzwiami i spojrzałem w niebo. Oddychałem szybko, głośno i głęboko.
J: DLACZEGO?! DLACZEGO KURWA?! - bylem bezsilny, upadłem na kolana i zakryłem twarz w dłoniach. Nathalie, ona nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo jest dla mnie ważna. Cały czas mam wrażenie że już kiedyś ją spotkałem, że była mi bliska, tylko nie mogę sobie przypomnieć skąd mam to wrażenie. To dziewczyna z dziwnym charakterem, takim niespotykanym, wyjątkowym.. Jest miła, kochana, a za chwile zmienia sie o 180°, nagle staje sie zimna, bezuczuciowa jakby bała sie że za bardzo sie do siebie zbliżymy.. Wróciłem do domu i poszedłem do niej, ona musi mi powiedzieć. Miałem w nosie grzeczne wychowanie i bez pukania wszedłem do jej sypialni, siedziała na parapecie i wpatrywała sie w podwórko. Rozejrzałem sie dookoła, nie było ani śladu po tym syfie.
J: Ja chce wiedzieć. - powiedziałem spokojnie. Dziewczyna spojrzała na mnie, widziałem że ma zaszklone oczy, płakała?! Wstała z miejsca i usiadła na łóżku, gestem reki pokazała że mam usiąść koło niej. - Powiesz mi? - spytałem.
N: Nie możesz żyć bez tego? - zapytała szeptem
J: Nie..

N: Więc pytaj, a ja postaram sie odpowiedzieć.. - chwile sie zastanowiłem i już wiedziałem o co najpierw chce zapytać.
J: Kim ty jesteś? - chyba nie spodziewała sie takiego pytania.
N: Nathalie Horan, szef kuchni najlepszej restauracji w Londynie.. - odpowiedziała, tylko że, ja to wiem..
J: Inaczej.. - westchnąłem - Kim byłaś? I dlaczego to znów cie dopadło?! - sprecyzowałem sie.
N: Czeka nas długa noc.. - mruknęła jakby do siebie i spojrzała na mnie - Przecież dobrze wiesz dlaczego mnie przeszłość dopadła.. - powiedziała z oczywistością.
J: No najwidoczniej nie..
N: Dobrze, tylko potem nie wyobrażaj sobie za dużo.. To że ci o sobie opowiem nie znaczy, że coś się między nami zmieni.. - ostrzegła, ale ja chciałem wiedzieć pomimo tego..
J: Domyślam sie.. - dziewczyna wzięła głęboki wdech i spojrzała na mnie.
N: A więc tak.. Nie pamiętam za dobrze swojego dzieciństwa.. Pamiętam jedynie, że uczestniczył w nim mały chłopczyk. Potem pamiętam same treningi sztuk walki, naukę posługiwania sie bronią, różne akcje.. - zaczęła
J: Rodzice cie tak szkolili? - zapytałem zaciekawiony i usiadłem przodem do niej.
N: Niee.. moi rodzice nie żyją.. A z tego co wiem, to w wieku 4 lat zostałam porwana, wtedy o tym nie wiedziałam i myślałam że to jest właśnie moja rodzina. Różne akcje, morderstwa, zabójstwa i inne gangsterskie sprawy mam wyuczone od przedszkola.. W wieku 15 lat zabiłam pierwszą osobę, potem już było z górki.. - jestem pewien że w moich oczach było przerażenie. Nathalie opowiedziała mi całą swoją historie aż do dnia w którym sie poznaliśmy. Nie wiem czy teraz będę mógł zasnąć, ta dziewczyna w swoim życiu wymordowała kilkaset osób.. Zastanawiało mnie jeszcze jedno..
J: A dlaczego masz tak samo na nazwisko jak ja? - brunetka na to pytanie sie uśmiechnęła.
N: Jak wspomniałam ci wcześniej, pamiętam że zanim mnie porwali to przyjaźniłam sie z uroczym chłopczykiem, nie pamiętam jak miał na imię, od tamtej pory nawet nie miałam z nim kontaktu, nie mam pojęcia co u niego słychać, ale wiem że miał na nazwisko Horan.. Zmieniłam swoje na to, bo to przypominało mi spokojne czasu.. Chciałam zacząć życie od nowa, bez okrucieństwa i tego wszystkiego.. A on mi sie właśnie z tym kojarzył.. - mówiąc mi to uśmiechała sie cały czas, ten chłopak to szczęściarz..
J: A skąd pochodzisz?
N: Ogólnie to z Londynu.. ale korzenie mam Irlandzkie.. - moje serce zabiło szybciej. To nie może być ona! Mam w Mullingar zdjęcie pewnej dziewczynki, ona była moją najlepszą przyjaciółką, a potem tak nagle zniknęła.. To była Nathalie? Czy tylko zbieg okoliczności? Pewnie to drugie.. Nie powiedziałem jej o swoich wątpliwościach..
J: Mam jeszcze jedno pytanie.. Dlaczego narażasz dla mnie własne życie ? - widziałem jak sie zastanawia.
N: Bo jeżeli zabiliby ciebie, byłaby to moja wina. Wlazłeś do mojego życia, chcąc zdobył moje serce, być blisko mnie, a ja widząc to nie mogę tak po prostu pozwolić im cie zabić.. - ona mówiła szczerze. Z jednej strony przerażało mnie to , ale z drugiej, ciesze sie że zależy jej na mnie. - Do tego nazywasz sie Horan, a Horan Horanowi nie może pozwolić umrzeć.. - zaśmiała sie, przez co i ja sie uśmiechnąłem.
J: Dzięki.. - wstałem z jej łóżka - To wiele dla mnie znaczy.. - wyszedłem z jej pokoju pogrążony we własnych myślach.. Musze jakoś zabrać z Irlandii to zdjęcie dziewczynki, moją miłość.. Wykąpałem sie i wróciłem do Nath, leżała na łóżku a w dłoniach trzymała jakieś zdjęcie. Podszedłem do niej i zająłem swoje stałe miejsce, brunetka spojrzała na mnie.
N: To był on..
...
_______________________
I jak kochani?! Podoba wam sie? Wyjaśnia sie?! Myślicie że Nathalie sie zmieni?!

Dowiecie sie po 13 komach!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat