CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

niedziela, 27 września 2015

105. Happy time..

Hejka!!
Warunek nie spełniony, ale dodaj rozdział, bo pewnie w tygodniu nie będzie czasu.. :/
A i myślę, że FanFiction zmierza ku końcowi.. :*

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie),
N: - Niall,
Z: - Zayn, 
V: - Viktor.

Przypomnienie: Midnight Memories - restauracja Nathalie.
__________________

J: Na przykład? - położyliśmy się na łóżku.
N: Na przykład wygłupiać się, chodzić razem na spacery, jeść razem romantyczne kolacje, przeżywać takie chwile że gdy będziemy opowiadać to przyjaciele będą zazdrościć.. - rozkręcał się.
J: Ja nie mam przyjaciół.. A Vik, on nawet dziewczyny nie ma.. - zaśmiałam się, blondasek mi zawtórował.
N: Ale najpierw chce cieszyć się twoją obecnością.. - położył się przodem do mnie. Dotknął delikatnie dłonią mojego polika i głaskał go kciukiem. Powodował, że przez moje ciało przechodziły rozkoszne mrowienia. - Tak bardzo Cię kocham..
- szepnął. Nie odpowiedziałam mu, przybliżyłam się i cmoknęłam go w usta, mój buziak przerodził się w delikatny, pełny namiętności pocałunek.. Z każdym kolejnym muskaniem miałam ochotę na więcej, pragnęłam go bardziej, uzależniałam się bez końca. Teraz wiem, że ta moja przerwa w życiu, była wielkim błędem, brakowało mi go jak cholera, jak ja mogłam pozwolić na takie rozstanie. Aż dziwne że nie przestał mnie kochać.. Przekręciłam nas tak, że Nialler leżał na plecach, a ja siedziałam na nim okrakiem. Nasze usta dalej tańczyły w namiętności. Podwinęłam jego koszulkę i dłońmi błądziłam po jego torsie. Czułam jak drży! Podobał mi się ten stan, i wpadłam na genialny pomysł.. Ściągnęłam z niego t-shirt i zjechałam z pocałunkami na szyję, potem obojczyki i tors. Moje ręce jeździły po żebrach blondyna.
J: Too.. - zaczęłam z buziakami wracać do jego ust - ..Na co masz najpierw ochotę? - zawisłam nad nim i patrzałam mu prosto w oczy. Horan był jakby zagubiony, rozpalony.
N: Na.. na.. - nie mógł wydusić słowa - ..Na Ciebie. - upił sie w moje usta, odwzajemniłam od razu, ale po chwili znów sie odsunęłam.
J: Nie dobrze, ja mam ochotę na coś do jedzenia. - stwierdziłam i zeszłam z niego. Poprawiłam zalotnie włosy i zaczęłam wychodzić z sypialni. Byłam z siebie zadowolona, droczę sie z nim i nie zamierzam tak szybko przestać. Weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki, mam ochotę na..
N: Może moje naleśniki? - jakby czytał mi w myślach i dokończył za mnie zdanie. On jest idealny pod każdym względem! 

J: Idealnie.. Zawołaj Kotku jak zrobisz.. - zaśmiałam sie i mijając się z nim dałam mu całusa w polik. To że tak świetnie się bawię z Niallem, nie znaczy że nie pamiętam o niebezpieczeństwie, Bill wysłał kolejną armie na mnie, a ja nie mam jak tego rozwiązać. Horan mnie szybko nie wypości! Znalazłam sie w biurze i odpaliłam komputer, gdy zobaczyłam co Bill pisał do Sokołów, rosyjskich morderców, i innych gangsterów, przeraziłam się. Zginę szybciej niż myślę! To co było wcześniej to tylko bitwy, teraz będzie wojna! Jeśli Bill nie zniknie z tego świata w najbliższych dniach, będzie po nas.. Wpatrywałam sie w te wszystkie wiadomości, maile, nawet nie zauważyłam że dzwoni mój telefon. - Halo? - odebrałam po czasie.
Z: W końcu.. Jak się trzymasz? - jego głos nie świadczył o tym, że chce pogadać o moich odczuciach.
J: Co się dzieje? - zmieniłam od razu temat
Z: pamiętasz tą kuzynkę Nialla? - skinęłam sama do siebie głową - Okazuje się że jednak taka święta nie jest, co prawda to rodzina naszego Horana, ale miała kiedyś kontakt z Maxem, a on jest pracownikiem innego gangstera, który pracuje dla Billa.
J: Wiedziałam kurwa, że coś z nią nie tak! - przerwałam mu - A to Styles ją znalazł.. - westchnęłam
Z: Tak, ale Hazz nic o tym nie wie.. Co zamierzasz?
J: Przychodzi mi do głowy tylko likwidacja, ale to kuzynka Nialla.. Może.. ymm.. - myśl, szybko! - Może niech Harry ją odwoła, żeby zniknęła, wyparowała. Tak będzie najlepiej, a ja nie musiała zabijać rodziny twojego przyjaciela. - to musiało być najlepsze rozwiązanie.
Z: Niech i tak będzie. - rozłączył się, odłożyłam telefon i odwróciłam się do drzwi. Niall stał w nich i patrzał na mnie ze smutkiem w oczach.
J: Niall.. - szepnęłam, chłopak bez słowa wyszedł, poderwałam sie z miejsca i pobiegłam za nim. - Niall. - wołałam, ale on nie reagował - Horan! Do cholery! - wrzasnęłam, zatrzymał sie i spojrzał na mnie. - Słyszałeś że nie chce jej skrzywdzić. - tłumaczyłam.
N: Słyszałem. - powiedział krótko i znów zaczął ode mnie odchodzić. Znaleźliśmy się w salonie, usiadłam blisko niego i wpatrywałam sie w jego twarz. Musi zrozumieć! - Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? - odezwał się po kilku minutach i spojrzał na mnie, w ciszy pokiwałam głową na 'nie'. - To, że nie wiesz komu możesz ufać, okazuje się że nawet rodzina ma interes w tym, że możesz zginąć. - jego głos cichł, łamał się z każdym słowem. Usiadłam mu na kolanach i spojrzałam prosto w jego oczy.
J: Wiem jak to jest. Żyłam tak od samego początku, a teraz mam Ciebie.. Zmieniłeś moje życie, dziękuje Ci za to. Przysięgam Ci że nikt Cię nie skrzywdzi. - zapewniłam go, złapałam jego poliki i pocałowałam czule.
N: Chodź, naleśniki stygną.. - zmienił temat, zeszłam z niego i trzymając się za ręce przeszliśmy do jadalni. Blondyn ustawił nasze talerze na przeciwko siebie, a przez to będzie dzieliło nas jakieś półtora metra, to zdecydowanie za dużo. Przestawiłam swój posiłek obok niego i zaczęłam jeść. Takie jakie je zapamiętałam..
    Kolejne dni?! Były niesamowite, Paula Jonson zniknęła, na szczęście się posłuchała! Ja i Niall, żyliśmy tak beztrosko jak jeszcze nigdy, nawet zaczęła mnie kręcić myśl, że za niedługo będzie moim mężem.
J: Niall, pojedziemy dzisiaj do Midnight Memories? - spojrzałam na chłopaka który właśnie zakładał swoją koszulę. To była cudowna noc!

http://img1.stylowi.pl//images/items/o/201304/stylowi_pl_inne_6391647.gif 

N: Możemy.. - złapał mnie za dłonie i przyciągnął do siebie. Zamknął mnie w szczelnym uścisku i nie zapowiadało się żeby puścił. - Kocham Cię i nawet nie wiesz jak sie cieszę że Cię mam. - szeptał do mojego ucha.
J: Ja też się ciesze, że mnie masz.. - zaśmialiśmy się i ściągnęłam jego koszulę i ubrałam się w swoje ubrania. Pojechaliśmy bez śniadania, w końcu to moja restauracja, tam zjemy. Z resztą nie było mnie tak ponad półtora miesiąca, wiem, że Vik sobie radzi, ale i tak przyda mi się z powrotem pomoc. - Oni wszyscy myślą że nie żyje.. Powiemy im, że byłam ciężko chora i musiałam wyjechać z kraju, dobrze? - spojrzałam na narzeczonego kiedy szliśmy już przez parking. Blondyn skinął głową i po chwili byliśmy już w środku. Jeszcze mało gości, się nie dziwie, jest przedpołudnie. - Możesz iść na kuchnie, ja idę do biura.. - cmoknęłam go i poszłam. Oby Viktor był w środku.
V: Nie mam teraz czasu, musisz poradzić sobie sam Carl.. - nawet na mnie nie spojrzał gdy to mówił, ale to też o czymś świadczy. Ma prawą rękę, zmienia się we mnie..
J: Jednak przyzwyczaiłeś się do mojego fotela.. - stwierdziłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Brunet spojrzał na mnie z niedowierzaniem, wydawało się jakby nie oddychał..
V: Nathalie? 

...
________________

I jak?! Dłuższy co?! C; 
Oby się tylko spodobał! I żeby było 15 komów tym razem!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 21 września 2015

104. Little surprise.. :)

Hejo! xx
Od razu muszę was przeprosić! Wiem, że zawiodłam! Rozdziały są coraz rzadziej.. Ale naprawdę, mi brakuje czasu.. Jade rano do pracy, a wieczorem wracam.. Przykro mi ze was zaniedbuje, serce mi się kraja.. 

Objaśnienie:
J: - Ja (Nath)
N: - Niall.
________________

N: Ale dzisiaj zostaniesz? - ułożył swoje dłonie na moich nagich jeszcze biodrach.
J: Nie mogę, dużo Sokołów chc.
N: Wiesz gdzie mam tych Sokołów?! - przerwał mi ze złością, odszedł ode mnie na kilka kroków. - Nie było Cie tak długo, przez ten czas żyłem w świadomości że nie żyjesz! A teraz gdy znów mam Cie przy sobie chcesz iść znów narażać życie?! - był wściekły.
J: Niall ale..

N: Nie! - warknął - Nic chce Cie znów stracić.. - złagodniał, znów był blisko mnie. - Kocham Cię i boję się że kolejny raz możesz po takiej akcji nie wrócić do domu.. - miał strach w oczach.
J: Wrócę, przysięgam..
N: Zostań dzisiaj.. - poprosił i przytulił mnie mocno do siebie. - Proszę.. - jego ciepły oddech otulił moją szyję. Nie mogę patrzeć jak cierpi, też chce z nim być do końca życia, też chce mieć go ciągle przy sobie..
J: Dobrze. - powiedziałam zanim mój rozum mi tego zabronił.
N: Chce wziąć z Tobą ślub już w przyszłym miesiącu. - odsunął sie tak, że widziałam jego oczy. Radość i szczęście go przepełniało..
J: Tak szybko? - byłam zaskoczona.
N: Tak, nie chce zwlekać wiec chce już zacząć to planować.. - cieszył sie - ..Ubierz się, coś ci pokaże. - cmoknął moje usta i wyszedł. Wybrałam szybko jakieś ciuchy i zeszłam do salonu.
J: Jestem. - uśmiechnęłam się.
N: Najpierw śniadanie. - zarządził i łapiąc mnie za dłoń zaprowadził do jadalni. Zjedliśmy posiłek śmiejąc się, ciesząc się swoją obecnością..
J: To co chciałeś mi pokazać? - zaciekawiłam się.
N: Niespodzianka, chodź.. - znów złączył nasze palce i wyszliśmy z pałacu, przeszliśmy przez ogród i weszliśmy w lasek po drugiej stronie posiadłości.
J: Gdzie Ty mnie prowadzisz? - niecierpliwiłam sie już. Niall tylko na mnie spojrzał i sie uśmiechnął, chwile później między drzewami pokazał się jakiś budynek. Może zabrzmieć to dziwnie ale jeszcze tu nie byłam.. - Co to? Skąd? - blondyn dalej nic nie mówił, czułam małe podekscytowanie. Z każdym krokiem chciałam coraz bardziej tam wejść. Nie mogłam się na to cudo napatrzeć, Nialler się postarał.. W końcu znaleźliśmy się w środku, piękna drewniana podłoga, pod jedną ścianą kanapa, pod następną regał z książkami, na środku stół.. Ściany z desek, wszystko ma taki piękny naturalny kolor.. Przy suficie lampki choinkowe.. Magicznie!! - Tu.. tu jest pięknie.. - spojrzałam na blondyna za mną. Horan cały czas się we mnie wpatrywał.
N: Cieszę się że ci się podoba.. - uśmiechnął się, zbliżyłam się do niego tak że stykaliśmy się ciałami, zarzuciłam ręce na jego ramiona i wpiłam się w jego usta. Pocałunek był bardzo szybki, pełen pożądania, miłości.. Traciłam już dech w piersiach, ale nie chciałam jeszcze tego kończyć. Zwolniliśmy, teraz to było coś wspaniałego, namiętnego.. Usiedliśmy po naszym pocałunku na tej kanapie wtuleni w siebie. Rozkoszowałam się tą ciszą jaka między nami była.. Przez jakiś czas wpatrywałam się w jakąś skrzynie, widziałam już podobną.
J: Co to jest? - podeszłam do niej i uklęknęłam, chciałam otworzyć, ale była zamknięta.
N: Proszę.. - wyciągnął w moja stronę mały kluczyk, odebrałam go i zaczęłam przekręcać zamek. Niall usiadł obok mnie i z ciekawością wpatrywał się w zawartość. Było w niej dość sporo gotówki, jakieś klejnoty, naszyjniki z pereł. Jakieś pudełko, to ono najbardziej mnie zaciekawiło, wyjęłam je i usiadłam z powrotem na kanapie. - Mogę? - spojrzałam na niego, wskazywał na skrzynie.
J: Możesz.. - uśmiechnęłam się i narzeczony zaczął ją przeszukiwać. Ja zaś otworzyłam swoje pudełko, na samej górze był list, odłożyłam wszystko i zaczęłam czytać..
    


Nathalie.. 
     Pewnie nie spodziewałaś się od nas już żadnej wiadomości.. A jednak musimy Ci powiedzieć jeszcze kilka ważnych spraw.
    Po pierwsze, cieszymy się, że znalazłaś ten list, były małe szanse że to znajdziesz, że znajdziesz klucz do skrzyni.. Że znajdziesz tajemnicze pomieszczenie w pałacu. Cieszę się że budynek Ci służy. Dalsza sprawa to zawartość pudełka. Pewnie nie pamiętasz niczego ze swojego dzieciństwa, postanowiliśmy Ci przypomnieć chwile jak jeszcze byłaś z rodziną, prawdziwą rodziną. Zostawiliśmy Ci zdjęcia Twoich rodziców, nas, najlepszego przyjaciela w tamtych czasach. Znając Twoje życie, to był pewnie Twój jedyny przyjaciel. Wiemy jak uwielbiałaś sie z nim bawić..  Kolejną sprawą jest Twoja przyszłość. Nie wiem czy pałac będzie wystarczającym schronieniem do końca Twojego życia. Chciałbym wierzyć, że tak, ale mamy z babcią dla Ciebie jeszcze jeden prezent. Pamiętasz nasz wiek?! Na pewno tak, więc to są współrzędne wyspy na której jest Twój dom. Jednak musisz pokombinować i do moich lat dodać swój wiek.. A jeśli pamiętasz ile lat ma Niall Horan, a wiem, że tak, to dodaj jego lata do wieku babci. Znajdziesz na pewno, ciężko nie będzie.
    Tak więc kochamy Cię, mam nadzieję, że Twoje życie będzie już tylko lepsze..
Dziadkowie..

PS. Nie mieliśmy pojęcia kiedy znajdziesz ten list i czy w ogóle, ale jeśli kiedykolwiek będziesz chciała się jeszcze z nami zobaczyć, czekamy właśnie na tej wyspie. Obyśmy zdążyli.. 



Że co?! Babcia i dziadek czekają na mnie na tej wyspie?!
N: Wszystko w porządku? - usłyszałam jego głos przy sobie. Zamrugałam kilkakrotnie i spojrzałam na niego.
J: Tak.. - szepnęłam. Blondyn trzymał moje pudełeczko,i przeglądał zdjęcia.
N: Pamiętam to.. - ucieszył się - ..Skąd je masz?
J: Babcia i dziadek o to zadbali.. Musze do nich lecieć. - zerwałam sie z miejsca i wybiegłam z domku. Biegiem puściłam sie przez lasek, całe podwórze.. Nawet w pałacu nie odczuwałam zmęczenia, serce waliło mi jak oszalałe i to chyba z ekscytacji albo strachu.. Strachu przed tym, że mogłam nie zdążyć, ze mogło im sie coś stać.. A to moja jedyna rodzina!
N: Nathalie co ty robisz?! - uniósł głos, spojrzałam na niego i nie przestawałam pakować torby.
J: Musze ich znaleźć.. - dalej się pakowałam. Słyszałam jak Nialler coś odstawia i podchodzi do mnie. Złapał mnie za dłonie tak bym przerwała te paniczne pakowanie.
N: Nic im nie jest.. Zostań ze mną, wiem, że oni są dla Ciebie niesamowicie ważni, ale pomyśl o mnie, o nas.. Nie sądzisz że nad naszym związkiem też trzeba popracować? Chce żebyś została moją żoną, a nawet nie zachowujemy się jak para.. Ymm.. Znaczy nie ma w naszym związku tych wszystkich prostych, beztroskich rzeczy.. Brakuje mi Ciebie, tyle

czasu nie miałem Cię przy sobie, a Ty teraz chcesz lecieć nie wiadomo gdzie.. Proszę Cię.. - czemu on mi to robi?! Czemu powoduje, że mam pierdolone wyrzuty sumienia!?
J: Sprawiasz, że mięknę.. - wyszeptałam i wtuliłam się w niego. - Co chciałbyś robić? Tak jak para?
N: No wszystko..
J: Na przykład? - położyliśmy się na łóżku.
N: Na przykład wygłupiać się, chodzić razem na spacery, jeść razem romantyczne kolacje, przeżywać takie chwile że gdy będziemy opowiadać to przyjaciele będą zazdrościć.. - rozkręcał się.
J: Ja nie mam przyjaciół.. A Vik, on nawet dziewczyny nie ma.. - zaśmiałam się, blondasek mi zawtórował.
N: Ale najpierw chce cieszyć się twoją obecnością.. - położył się przodem do mnie. Dotknął delikatnie dłonią mojego polika i głaskał go kciukiem. Powodował, że przez moje ciało przechodziły rozkoszne mrowienia. - Tak bardzo Cię kocham.. 

...
_______________________
Obym, po tak długim czasie, nie zawiodła.. :*
A warunkiem będzie 17 komów!!!!!!!!!!!!!
+ dziękuje jeszcze raz za nominacje!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 19 września 2015

Liebsten Awards.. :3

Aloha x
Dziękuje za nominacje temu blogowi <3 http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.nl/
TO 3 JUŻ!! <3 Dziękuje!! Dziękuje !!! Kocham Was!! <3 xxx
______________


Moje odpowiedzi.. 

1. Co sprawia , że jesteś szczęśliwa/y ?
Tak najbardziej to One Direction, wiem, może banalne i jak na mój wiek dziwne, ale to prawda!! Kocham też pisać i to jest jednym z powodów mojego szczęścia.. Mili ludzie też sprawiają że jestem szczęśliwa, a tak z powodu ludzi to przez was, moich czytelników, czytając wasze komy, szczerze się jak głupia do monitora!!
2. Do kogo możesz iść, by porozmawiać z nim o wszystkim ?
Do mojego przyjaciela.. Tak mam przyjaciela, a nawet dwóch.. :P Tak w normalnym świecie nie mam przyjaciółki.. A jeśli chodzi o świat neta, bo i takie przyjaźnie bywają, to mam jedną z moich czytelniczek!! (Ż.J. <- jej inicjały <3)
3. Co sądzisz o partnerach życiowych swoich idoli ?
Hmm.. Myśle, że to ich wybór, a jeśli wybiorą dobrze to będą szczęśliwi, a wtedy i ja będę!
4. Co sądzisz o samym idolu ?
Kocham go najbardziej na świecie.. Są zabawni, są przede wszystkim sobą, nie udają nikogo, zachowują się tak jak chcą! I to jest najwartościowsza cecha w dzisiejszych czasach! Sama wzoruje się na nich, nie udaje, pisze/mówię co myślę, jestem cholernie szczera i myślę że to dzięki nim! NAJLEPSI!!
5. Co skłoniło cię do dołączenia do fandomu idola ?
Co mnie skłoniło! To proste, ich muzyka.. Na początku zakochałam sie w LITTLE THINGS!! Z resztą dalej ją kocham! Potem zaczęłam zagłębiać się w ich inne piosenki i tak oto dołączyłam do DirectionerFamily ! The Best Fandom Ever!!

A teraz moje pytania do nominowanych!!
1. Skąd się biorą w Tobie inspiracje do pisania?
2. Od jak długo piszesz?
3. Co sprawia że się uśmiechasz?
4. Co robisz w wolnym czasie?
5. Jaką piosenkę kochasz najbardziej..?
6. Co cenisz w ludziach? Jaką cechę?

NOMINOWANI:
1. http://roze-pachnace-miloscia-1d-l-i-n.blogspot.nl/
2. http://one-direction-imaginy-naat-i-snickers.blogspot.nl/
3. https://www.wattpad.com/168300689-teacher-of-sport-l-p-rozpocz%C4%99cie-roku
4.  http://kochamy-one-direction-jak-ja-ciebie.blogspot.nl/
5.http://baby-please-come-back.blogspot.nl/

Jeszcze raz dziękuje za nominacje, blog ma zaledwie ponad pół roku a juz 3 nominacje.. !! Dziękuje kochani!! <3



Naat

niedziela, 6 września 2015

103. You cannot already leave behind me.. !!

Aloha!! <3 xx
Anonimku od Stockholm Syndrome.. To urocze!! Nie musiałaś, aż tak reagować! Cieszę się ze spełniłam oczekiwania twoje!!
I muszę wam powiedzieć, że każdy wasz kom jest w moim serduszku i pamięci zapisywany!!
Jest też taki Anonimek, który pisze ciągle o wieku dziadków Nathalie.. To możesz się nie martwić.. :) Pamiętam o tym, wszystko zaplanowane :) 

Objaśnienie:
J: - ja (Nath),
N: - Niall,
Z: - Zayn,
P: - Paula.
__________________________

P: .. Nie mam zamiaru wchodzić między was.. - zaczęła, i masz szczęście! - ..Po prostu zadzwonił do mnie Harry i chciał żebym spędziła trochę czasu z Niallem..
J: Styles? - weszłam jej w słowo
P: Tak.. ale nie chciał źle.. Wie że dla kuzyna ważna jest rodzina, więc tak chciał mu pomóc. A ja, zgodziłam się..
J: Ile Ci zapłacił? - zaśmiałam sie cicho.
P: Jak mogłabym za przebywanie z kuzynem brać pieniądze?! - oburzyła sie.
J: To za co ci zapłacił?!
- spojrzałam w jej oczy, na pewno jej zapłacił!
P: Za hotel.. - wyznała speszona, jakby to wszystko co powiedziała było prawdą. Podniosłam sie z miejsca i wyszłam. Nie wiem czy to prawda, jedynym sposobem jest porozmawianie ze Stylesem, ale pokazać mu się nie mogę. Dziwne że Zayn nic o tym nie wiedział, ale skoro Malik jest ciągle przy moim blondynie to pewnie nie ma czasu na widywanie się z przyjaciółmi. Moje zniknięcie komplikuje wszystko! Pojechałam do mieszkania i zajęłam się tym co zwykle. Pod wieczór zadzwoniłam też do Zayna i powiedziałam mu wszystko co wiem. Kazałam mu też spotkać sie z nią i powiedzieć jej że ma trzymać język za zębami. Malik też wiele dla mnie poświęca.. Coraz częściej mam w głowie myśli żeby to wszystko zakończyć, żeby ta szopka znikła i bym znów mogła tulić mojego narzeczonego! Zasnęłam właśnie z takimi myślami, moje życie z dnia na dzień jest trudniejsze, więcej ludzi chce dorwać Niallera, a po co?! Tylko po to by zemścić sie na mnie, mam serdecznie dość tego świata i gdyby była możliwość zamieszkania na jednym z księżyców Jowisza, poleciałabym bez wahania.. Fukc! Cały zapas amunicji się skończył, muszę jechać do pałacu.
J: Jest Niall w domu? - zapytałam przez telefon Zayna.
Z: Wiem, że zaraz ma wychodzić.. Chcesz sie z nim spotkać? - nadzieja przepełniała jego głos.
J: Nie, muszę zrobić zapasy.. Pilnuj go jak wyjdzie z domu. - rozłączyłam się, mam coraz większe wyrzuty sumienia co do Malika, bo on przeze mnie nie ma własnego życia.. Szybko wsiadłam do samochodu i pojechałam inną drogą, by przypadkiem nie minąć się z blondynem. Wjechałam na podwórze i gdy tylko weszłam do środka poczułam jego zapach. Pałac pachniał nim! Wcześniej tego nie wyczuwałam, ale nie było mnie tu ponad miesiąc. Zeszłam do zbrojowni, władowałam do torby wszystko co potrzebuje i wracałam na parter. Po drodze zapatrzałam się na nasze wspólne zdjęcie, nie było go tu wcześniej. Wzięłam je do ręki i czułam jak serce mi pęka, do tego morze robiło sie w moich oczach! Co się ze mną dzieje..?!


N: Nathalie? - usłyszałam jego szept. Wypuściłam ramkę z ręki i z przerażeniem spojrzałam w jego oczy. Podszedł do mnie i bardzo powoli zbliżył swoją dłoń do mojego polika, po którym spływała łza. Dotykał mnie tak delikatnie, jakbym miała sie zaraz rozpłynąć. - To naprawdę Ty.. - przytulił mnie do siebie. A ja co?! Nic, stałam i nie wiedziałam jak mam zareagować, jak sie zachować i czy może nie uciec..
J: Niall.. - odsunęłam go od siebie by spojrzeć w jego oczy. - Przepraszam. - spuściłam wzrok.
N: Kocham Cię.. - uniósł moją twarz i złączył nasze usta, muskał tylko moje wargi, czekał aż oddam. Nie zwlekałam zbyt długo, torba z bronią spała na podłogę a moje palce znalazły sie w jego włosach. Oddawałam z takimi samymi uczuciami ten pocałunek, tęskniłam za tym, za jego smakiem i miłością. - Czemu mnie zostawiłaś? - szepnął gdy oderwał sie ode mnie, jego czoło spoczywało na moim, a dłonie wciąż otulały moje poliki. Nasze oddechy mieszały się ze sobą.
J: Musiałam. - odpowiedziałam krótko, blondyn zamknął oczy, był na mnie zły!
N: Nie zrobisz już tego? - spytał z nadzieją.
J: Nie potrafiłabym. - uśmiechnęłam sie słabo, znów patrzał w moje tęczówki, przyciągnęłam jego twarz do swojej i złączyłam nasze usta. ten pocałunek był szybszy, bardziej namiętny i każde z nas chciało więcej. Nie przerywając pocałunku przeszliśmy do salonu, blondyn nie zwlekał, rozpiął moją bluzę i położył mnie na kanapie. Moje dłonie podwijały jego T-shirt, pragnęłam go! Pozbyliśmy sie swoich ubrań, Irlandczyk z taką delikatnością pieścił moje ciało, wiłam sie pod nim, każdy jego ruch, dotyk sprawiał że sie rozpływałam. Nagle poczułam jak we mnie wchodzi, nie wytrzymałabym gdyby sie ze mną bawił, nie była potrzebna nam żadna gra wstępna, zbyt długo bez tego żyliśmy. Poruszał sie we mnie bardzo szybko, ale też nie brutalnie, oboje byliśmy wygłodniali siebie nawzajem.. Czułam ze dużo mi nie potrzeba, a po jękach mojego narzeczonego wiedziałam że jemu też. Uśmiechnęłam sie do niego i poczułam jego usta na swoich oraz w tym samym momencie mocniejsze pchnięcie. Powtórzył to kilka razy i oboje wygięliśmy sie z rozkoszy jaka nas wypełniła. Coś niesamowitego, jeszcze nigdy tak się nie czułam, nie pragnęłam nigdy tak bardzo czyjejś bliskości! Horan położył sie obok mnie i zakrył nas kocykiem, położyłam głowę na jego nagim torsie i wsłuchiwałam sie w rytm serca. Chłopak złapał za moją dłoń na której był pierścionek, przyglądał jej się.
N: Nie myśl że Ci to zniknięcie wybaczyłem. - powiedział po chwili.
J: A ja myślałam, że to sex na zgodę. - spojrzałam na niego, zaśmieliśmy się, wróciło moje szczęście.
N: Jeśli miałabyś mnie tak przepraszać, musiałbyś mi wynagrodzić te półtora miesiąca bez Ciebie, dokładnie 45 dni, - spojrzał na zegarek na nadgarstku - , 6 godzin, 19 minut i 34 sekundy.. Umierałem z każdym dniem, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak człowiek może sie czuć kiedy wie że zabili mu jego największą miłość! - liczył każdy dzień?! Matko co ja mu zrobiłam! Skrzywdziłam go!
J: Mylisz sie, dokładnie wiem jak to jest.. Zabili mi dwójkę dzieci, Tommiego.. Wiem jak to jest. - oderwałam od niego wzrok i z powrotem ułożyłam głowę na jego torsie.
N: Niemniej jednak nie rób mi tak więcej.. - wtulił sie we mnie. Byłam zmęczona tym całym udawaniem, tym zabijaniem, wszystkim! Czemu nie mogę mieć normalnego życia?! Odpłynęłam, w końcu to był spokojny sen, ciepło Nialla uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa. Nawet ja potrzebuje być przez kogoś chroniona!

         Obudziłam sie w jego objęciach, czułam jak przepełnia mnie miłość do niego.
Wyszłam ostrożnie spod koca, ubrałam sie i poszłam do łazienki. Był wczesny poranek, a ja mam do zabicia kilku Sokołów. Wzięłam orzeźwiający, gorący prysznic, ubrałam na siebie bieliznę i wyszłam do sypialni. Stałam przed szafą i zastanawiałam się nad strojem kiedy do pomieszczenie wpadł przestraszony Niall. - Całe szczęście.. - podszedł do mnie i przytulił mnie mocno do siebie. Oddałam gest nie wiedząc o co mu chodzi. - Myślałem że to był tylko piękny sen. - zaśmiałam się cicho i cmoknęłam jego wargi.
J: Już nigdy Cię nie zostawię.. - zapewniłam go.
N: To znaczy, ze dzisiaj, jutro, za tydzień, miesiąc, rok.. Do końca życia już będziesz tu ze mną? - chciałabym Kotku.
J: Na tak długo Cię nie zostawię. - sprecyzowałam. - Obiecuję wracać po każdej akcji.. - położyłam dłoń na jego poliku i pogłaskałam go delikatnie.
N: Ale dzisiaj zostaniesz? - ułożył swoje dłonie na moich nagich jeszcze biodrach.
J: Nie mogę, dużo Sokołów chc.
N: Wiesz gdzie mam tych Sokołów?! - przerwał mi ze złością, odszedł ode mnie na kilka kroków. - Nie było Cie tak długo, przez ten czas żyłem w świadomości że nie żyjesz! A teraz gdy znów mam Cie przy sobie chcesz iść znów narażać życie?! - był wściekły.
J: Niall ale..

...
___________________
Dłuższe! I choć warunek nie spełniony, dodaje!!!!!!!!!
Teraz bym chciała chociaż te 17 komów!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat