CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

wtorek, 27 października 2015

108. You can't go Niall..

Aloha xx
Macie w końcu kolejny rozdział! Musicie mi wybaczyć za tą nieobecnosć.. 
Postaram się dodać za niedługo kolejny rozdział!!

Objaśnienie: 
J: - ja (Nathalie),
N: - Niall,
Z: - Zayn,
V: - Vik,
Jann: - Jannette,
O: - ochroniarz. 
_________________

Owinęłam nogi wokół niego i powoli odpinałam jego koszulę. W sypialni Horan szybko pozbył się moich spodni, i zabierał się za odpinanie moich guzików. Znów wziął mnie na ręce, podszedł do łóżka, a ja w tym czasie zdjęłam niepotrzebną garderobę z siebie. Nialla dłonie na moim ciele, jego usta, niego zapach, on sam! Wszystko sprawiało ze chciałam go więcej i więcej. Przejęłam inicjatywę i odwróciłam nas tak, ze byłam na nim. Całowałam jego tors, szyję, kości policzkowe, usta.. 
    Obudziłam sie naga, mojego narzeczonego w łóżku nie było. Zabrałam szybko z podłogi jego koszulę i wyszłam z sypialni zapinając jej guziki.  - Niall?! - zawołałam schodząc na dół.
N: W kuchni. - usłyszałam i podążyłam do wspomnianego pomieszczenia. - Wyspałaś się? - odezwał się od razu kiedy weszłam do środka. Pachniało śniadaniem..
J: Nie. - odparłam krótko.
N: To czemu wstałaś? Zepsułaś mi niespodziankę.. - zmarszczył brwi.
J: Oj kotku.. - zaśmiałam sie - To może ja wrócę do sypialni i udamy że wcale mnie tu nie było? - spojrzałam na niego z rozbawieniem.
N: Niee.. Już zjemy tu. - uwielbiam te jego minki. Jak powiedział, tak zrobiliśmy, zaraz po śniadaniu poszłam sie przygotować. Koniec tego lenienia sie. Trzeba zacząć znów działać! Tym bardziej że ta cała kuzyneczka mojego Horana nie jest taka święta za jaką sie podaje. Zayn wysłał mi co nieco na maila na jej temat.
J: Musimy dzisiaj to załatwić. - powiedziałam przez telefon, gdy tylko weszłam do biura.
Z: Tak wiem, ale dziwnie mi będzie.. To jego rodzina. - Malik z wątpliwościami? Coś nowego..
J: Nie mamy innego wyjścia. Dowiesz się gdzie ona dzisiaj będzie?
Z: Tak, już to zrobiłem. - cudownie - Dzisiaj idzie na jakiś bal, pewnie z kimś z branży i wtedy można byłoby ją dorwać..
J: Dokładnie tak. Wyślij mi adres, gdzie ma odbyć sie ten bal. - rozłączyłam się i poszłam na sam dół. Trzeba się wyposażyć.. Zabrałam moje ulubione cacuszka, pasujące do okazji.

Idealnie nadają się pod elegancką sukienkę. Paula Jonson dzisiaj zginie i nie będzie to łatwe morderstwo. Chyba że pierwsza wystrzeli! Po kilkudziesięciu minutach miałam już idealnie wybraną broń, powędrowałam do sypialni i założyłam na siebie sukienkę, związałam włosy i pomalowałam się. Przymocowałam każdą broń do ciała i można było ruszać. Schodziłam ze schodów gdy przede mną pojawił się Nialler.
N: Gdzie się wybierasz? - skrzyżował ręce na torsie.
J: Musze coś załatwić.. - powiedziałam wymijająco.
N: Coś? - zdziwił się, albo tylko udał zdziwienie - Czy może kogoś? - był zły! Ale ja już nie mogę siedzieć bezczynnie w pałacu!
J: Masz racje.. - podeszłam do niego z pewnością - Kogoś i jeśli się dowiesz to będziesz wściekły.. - wyznałam prawdę.
N: W takim razie chce jechać z Tobą. - on też przybrał pewną siebie postawę.
J: Nie ma takiej opcji! - zakazałam - Nie pozwalam na to! - wyminąłem go w nerwach.
N: Dlaczego? - złapał mnie za dłoń.
J: Bo.. - zacięłam się - Hmm.. Po pierwsze, nie chce by Ci się coś stało, a po drugie, osoba która zginie może wywołać u Ciebie niepotrzebne emocje.
N: Mimo wszystko, chce! - powiedział stanowczo.
J: Skoro tak, idź ubrać jakiś garnitur, nie możemy się wyróżniać.. - stwierdziłam. Horan zwycięsko się uśmiechnął i pobiegł szybko na górę. Podążyłam za nim, on nie może ze mną jechać, to niebezpieczne. Wszedł do sypialni i od razy wyjął garnitur. - Wiesz Niall.. - zagadałam, chłopak spojrzał na mnie - ..Do zobaczenia później. - wyszłam szybko z sypialni i zamknęłam drzwi, kodując je tak, by nie mógł ich otworzyć.
N: Nathalie!! Wypuść mnie! - walił pięściami w drzwi.
J: Dobrze wiesz, że takie akcje nie są dla Ciebie! - odkrzyknęłam mu - Postaram się szybko wrócić..
N: Nie! Nathalie!! - odeszłam, nie mogę go zabrać. Jeśli mu się coś stanie? Albo jeśli Jonson wykorzysta fakt że jest ze mną?! Zbyt ryzykowne! Wsiadłam do auta i zanim ruszyłam spojrzałam w okno sypialni. Stał w nim ze wściekłą miną. Wysłałam mu buziaczka, a ten odszedł od szyby. Wiem, że będzie na mnie długo zły, ale musi zrozumieć.. Zanim pojechałam na wskazany przez Malika adres odwiedziłam Midnight Memories. Klientów pełno, długa kolejka by dostać stolik, Vik naprawdę sobie radzi. Zauważyłam go rozmawiającego z jakąś dziewczyną, nie była wysoka, miała dość długie, brązowe włosy i sprawiała że Viktor się uśmiechał. niesamowicie mocno sie uśmiechał.
J: Witam.. - podeszłam do nich. Owa brunetka uśmiechnęła sie do mnie, nie znała mnie, nie wiedziała kim jestem, więc nie wie nic o moim życiu. Co jest czymś nowym dla mnie.
V: Nathalie to jest właśnie Jannette.. Jannette to jest Nath, moja szefowa.. - przedstawił nas sobie. Uścisnęłyśmy sobie serdecznie dłonie.
Jann: To ja już nie będę przeszkadzać. - stwierdziła.
Jannette <3

V: Zadzwonie. - cmoknął jej policzek.
Jann: Miło było Cię poznać Nathalie. - posłała mi serdeczny uśmiech.
J: Ciebie również. - i odeszła. - Tak więc to ona.. - spojrzałam na bruneta który wpatrywał sie maślanymi oczami w jej oddalającą się postać. - Żyjesz?! - zaśmiałam się.
V: Ta-tak.. - ocknął się. - To co Cię sprowadza? - spojrzał na mnie.
J: Przyjechałam sprawdzić jak sobie radzisz.. Ale widzę że świetnie, pomimo osobistych wizyt.. - zauważyłam.
V: Spokojnienie.. Jannette nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, dostarcza nam świeże kwiaty do restauracji i przyszła ustalić jakie ma dostarczyć roślinki na jutro. - uśmiechnął się zwycięsko. Wiedział że mnie zaskoczył..
J: Dobra, nie mam już pytań. - zaśmiałam się.
V: Ładnie dziś wyglądasz, kolacja z Niallem?
J: Nie, praca. - powiedziałam znacząco, zrozumiał bo jego uśmiech zniknął. - Uciekam.
V: Uważaj na siebie. - cmoknął mój policzek. Skinęłam tylko głową i wyszłam z lokalu. Wystukałam w GPS-ie odpowiedni adres i pojechałam. Na parkingu widziałam już Zayna, stał elegancko ubrany i palił papierosa. Podeszłam do niego, zgasił niedopałek i bez słowa ruszyliśmy. Przepuścił mnie w drzwiach i podeszliśmy do ochroniarza, stojącego w wejściu na sale.
O: Dobry wieczór, zaproszenia poproszę. - Malik wyjął spod marynarki kopertę, ochroniarz wyjął zaproszenia i przepuścił nas.
J: Panna Jonson już jest?
...
______________
I jak?!
Dacie chociaż 10 komów?!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

wtorek, 13 października 2015

107. You have girlfriend?

Hejo hej! <3
Jeszcze nie uciekliście ode mnie? Kochani, zbliża sie premiera 'Prefect'! Kto nie moze sie doczekać?! JA!! *-*


Objaśnienie:
J: - ja ( Nathalie),
N: - Niall, 
V: - Vik.
________________

N: Choćby to jak na takie moje gesty reagujesz. Kiedyś mogłem o tym tylko pomarzyć, a teraz proszę, spacerujesz ze mną po lesie, jako moja narzeczona i w dodatku masz na sobie moją bluzę, którą dawno temu mi zabrałaś.. - uśmiechnął się cwaniacko i puścił mi oczko. - A teraz chodź, już blisko.. - pociągnął mnie gdzieś. Przeszliśmy przez jakąś górkę, między drzewami i zauważyłam jedną, samotną ławkę między drzewami. To miejsce wyglądało jak z bajki..
J: Nie widziałam tego wcześniej..
- stwierdziłam gdy już siedzieliśmy.
N: Bo dopiero niedawno zaczęłaś dostrzegać te nic nie znaczące, wcześniej, miejsca.. - zaśmiał się.
J: Skąd wiedziałeś że to ja ją zabrałam? - spojrzałam w jego oczy.
N: Bo tylko Ty byłaś wtedy u mnie, z resztą jakbym chciał ją odzyskać powiedziałbym Ci o tym. Wiedziałem że ją masz i że ją nosisz. - uśmiechnął się. Złapałam jego dłoń i splotłam z moimi palcami. Kocham go, ale jeszcze tego nie powiem na głos..

J: Już Tobą nie pachnie. - powiedziałam ciszej i przytuliłam się do niego.
N: Jestem przy Tobie cały czas. - uśmiechnął sie i objął mnie ramieniem..Przesiedzieliśmy na tej ławeczce do późnego wieczora. Wróciliśmy do domku i od razu położyliśmy się spać. Mimo, że dzień spędzony na leniuchowaniu to byłam zmęczona. - Kocham Cię.. - szepnął i otulił mnie swoim ciałem. Zasnęłam w tym jego cieple i zapachu. Też Cię kocham mój blondasku..
    Z samego rana wróciliśmy do Londynu. Od razu zajęłam się porządkowaniem spraw, nie mogę kolejnego dnia nic nie robić. Bill nie poczeka, a jeszcze obiecaliśmy Vikiemu że pojawię się w Midnight Memories.
J: Niall jadę do restauracji.. - poinformowałam go.
N: O której będziesz? - zarwał sie z kanapy.
J: Nie wiem, pewnie wieczorem.. Nie czekaj.  - uśmiechnęłam się i zaczęłam wychodzić.
N: Dobrze wiesz, że będę.. I.. - zatrzymał mnie - ..Buziak! - bez chwili namysłu złączyłam nasze wargi. Oddał od razu, co było niesamowite. Mogłabym go całować całymi dniami..
J: Teraz muszę iść.. - oderwałam się od niego.
N: Nie, - zaprzeczył - Teraz możesz iść.. - puścił mi oczko. Z uśmiechem na twarzy wyszłam z pałacu. z resztą cały dzień taki był.. Nim się spostrzegłam było po 3pm.
V: Nathalie? - podszedł do mnie Viktor, kiedy kończyłam swoje ostatnie danie.
J: Hm? - spojrzałam na niego i podałam mu zamówienie.
V: Zaraz.. - zaśmiałam sie, chłopak odszedł z daniami, a ja umyłam ręce i poszłam do biura. Niecałe 15 minut później był w nim i brunet. - Nie musisz tu siedzieć do wieczora.. - uśmiechnął się.
J: Spokojnie, jestem jak na razie szefem tu i wiem kiedy mam iść do domu.
V: Taak.. - przeciągnął -.. Wróciłaś. - powiedział znacząco. - Jednak, od pewnego czasu ja rządzę w restauracji i mówię Ci że możesz już iść.. - podniosłam się z mojego fotelu i spojrzałam gniewnie na niego. - Wiem,  nie powinienem był.. - dodał skruszony, zaśmiałam sie co na pewno zbiło go z tropu. - Nie jesteś zła?
J: Oczywiście że nie, jestem dumna z twojej stanowczości.. Uczysz się! - zaśmiał sie krótko, podeszłam do niego i przytuliłam go.  - Ja też za tobą tęskniłam.. - szepnęłam, Vik odwzajemnił uścisk.
V: Zmieniłaś się..
J: Wystarczy jedna osoby by zmienić swoje nastawienie do świata. - odparłam i odsunęłam się od niego.
V: Szkoda, że tak późno on się pojawił, ale cieszę się że jesteś szczęśliwa.
J: Żebyś ty jeszcze był, bo dostaniesz zaproszenie na mój ślub z osoba towarzyszącą.. - chłopak się lekko zmieszał, coś ukrywa.
V: Bo wiesz.. Nie było Cię całkiem długo i zdążyłem kogoś poznać.. - czyżby się zarumienił?
J: Mój mały Vik ma dziewczynę? Gratulacje.. - ucieszyłam się, naprawdę byłam zadowolona że będzie miał kogoś przy sobie. - To jak ma na imię? - zaciekawiłam się.
V: Jannette.. - tak, on sie zakochał.
J: Dobra.. Chce ją poznać, zorganizuj coś, a teraz wracam do Nialla. - uśmiechnęłam się i wyszłam z biura. Nie mogłam aż uwierzyć ze Viktor w końcu znalazł miłość. Oby była tą na zawsze! A co do tej Jannette, to naprawdę muszę ja poznać, choćby po to by ja sprawdzić. Musze mieć pewność ze nie zagraża.. Wróciłam do pałacu, zamknęłam się w biurze i zajęłam się Mafiozami. Tyle czasu mieli na knucie, musi coś być.. Na poczcie Billa nie ma nic specjalnego, na innych kontach też nie. Włączyłam swoją pocztę i wiele maili
SMS od Nialla *-*
do restauracji, to jakieś promocje, to jakieś zaproszenia. Siedziałam w biurze i odpisywałam na te maile. Dużo tego wszystkiego, w pewnym momencie dostałam jedną wiadomość, zaraz kolejną i jeszcze jedną. Zaciekawiona ilością sms, spojrzałam na wyświetlacz, to od Nialla. Uśmiechnęłam sie mimowolnie, bo siedzi na dole. Nie powiedziałam mu że wróciłam.. Czytając treść wychodziłam z pomieszczenia, to co napisał, jest piękne! Najwspanialsza wiadomość jaką kiedykolwiek dostałam! Odnalazłam go szybko, siedział w salonie i odkładał właśnie komórkę. Nie wiedział mnie, stanęłam za nim i pochyliłam się w jego stronę.
J: Mam ochotę na wspólną kąpiel.. - szepnęłam mu do ucha, aż sie wzdrygnął.
N: A może.. - podniósł się - ..Masz ochotę na coś innego? - poruszał zabawnie brwiami i podszedł do mnie. Jego dłonie znalazły swoje miejsce na moich biodrach, ścisnął je, wbijając delikatnie palce w moje ciało. Wiedział że to lubię..
J: Całkiem kuszące. - położyłam ręce na jego barkach, a chwile później składał czułe
 

http://img1.stylowi.pl//images/items/o/201404/stylowi_pl_humor_21026603.gifpocałunki na moim ciele. Przez te drobne czułości dostawałam gęsiej skórki, blondyn wziął mnie na ręce i zaczął iść, zapewne do sypialni. Owinęłam nogi wokół niego i powoli odpinałam jego koszulę. W sypialni Horan szybko pozbył się moich spodni, i zabierał się za odpinanie moich guzików. Znów wziął mnie na ręce, podszedł do łóżka, a ja w tym czasie zdjęłam niepotrzebną garderobę z siebie. Nialla dłonie na moim ciele, jego usta, niego zapach, on sam! Wszystko sprawiało ze chciałam go więcej i więcej. Przejęłam inicjatywę i odwróciłam nas tak, ze byłam na nim. Całowałam jego tors, szyję, kości policzkowe, usta.. 
...
________________
Taka prawie +18 scena :P Wybaczcie mi, moją nieobecność, ale wy też nie spełniacie moich warunków.. :/ :(
Mam nadzieje, że teraz będzie chociaż z 12 komów.. !!!!! Ja staram się jak mogę wam coś dodawać, a tu nic.. :/ Dziękuje! Szczególnie tym co komentują!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!




Naat

czwartek, 8 października 2015

106. Little things..

Hejo! x
Od razu mówię, To FF jeszcze się nie kończy, ono po prostu zbliża się do końca! :*
I odpowiadam na pytania, TAK będę pisać coś innego, ale nie jestem pewna czy to Niall <3 

Objaśnienie:
J: - ja (Nath)
N: - Niall,
V: - Vik, 
C: - Carl.
_____________________

VIKTOR
V: Nie mam teraz czasu, musisz poradzić sobie sam Carl.. - nawet na mnie nie spojrzał gdy to mówił, ale to też o czymś świadczy. Ma prawą rękę, zmienia się we mnie..
J: Jednak przyzwyczaiłeś się do mojego fotela.. - stwierdziłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Brunet spojrzał na mnie z niedowierzaniem, wydawało się jakby nie oddychał..
V: Nathalie?
- podniósł sie z miejsca i podszedł do mnie - Żyjesz? - on też nie wiedział ze to ukartowane, mógł się jedynie domyślać że bajeczka z chorobą jest wymyślona. - Myślałem, że Cię zabili.. - przytulił mnie do siebie.
N: Może być tak puścił moją narzeczona? - pojawił sie Niall.
V: Jeszcze nie. - powiedział cicho, zaśmiałam sie i odwzajemniłam uścisk.
N: Dobra, wystarczy.. - podszedł blondyn i odsunął mnie od niego.
V: Przestań Niall. - uśmiechnął się - Wróciłaś? Czemu zniknęłaś? Jak mogłaś mnie na tak długo zostawić samego? - dramatyzował. Usiadłam w swoim fotelu, Niall na kanapie, a Vik na przeciwko mnie.
J: Musiałam to zrobić, nie jesteś jedyny który cierpiał..
N: Ja cierpiałem najbardziej. - wtrącił, spojrzałam na niego znacząco.
J: Tak, a Ty świetnie dawałeś sobie rade. - pochwaliłam go na swój sposób.
V: Tak, staram sie prowadzić ją jak Ty. Nie chciałem byś była na mnie zła i nękała mnie po nocach. - zaśmiał sie ironicznie. Przewróciłam oczami i wstałam z miejsca.
J: A jak kucharze?
V: Już sie tak nie boją.. - znów się zaśmiał, co on taki żartobliwy?!
J: To trzeba im pokazać że wróciłam. - złapałam Niallera za dłoń i wyszliśmy z pomieszczenia.
N: O zgrozo.. - skomentował cicho, uśmiechnęłam sie pod nosem i weszliśmy na kuchnie, zaraz koło mnie pojawił się Vik.
V: Mamy wam coś do powiedzenie, przerwijcie na chwile! - powiedział głośniej, tak żeby każdy usłyszał. Miny kucharzy opisywały szok i zaskoczenia a w niektórych oczach dostrzegłam nawet strach. - Wróciła nasza kochana szefowa z.. - zaciął sie i spojrzał na mnie.
J: Ze szpitala - dopowiedziałam - Choroba minęła, więc wróciłam do pracy. Mam nadzieje, że się cieszycie.. - uśmiechnęłam sie do nich. Żaden nie odpowiedział, czyli nic się nie zmieniło!
C: Miło Cię widzieć całą i zdrową Nathalie. - usłyszałam głos Carla, nawet się uśmiechnął. To było miłe.
J: Dziękuję, Ciebie również. - blondyn ścisnął mocniej moją dłoń. - Możecie wracać do pracy. - posłuchali i znów zajęli się potrawami.
V: Co zamierzasz? - wyszliśmy z kuchni.
N: Porywam ją na spacer.. Jutro do Ciebie przyjedzie. - odpowiedział za mnie, zachichotałam.
V: Nigdy tego nie słyszałem, masz na nią niesamowity wpływ Horan..
N: No wiem.. - stwierdził pewnie i wyszliśmy.
J: Wiesz że spacer jest niebezpieczny dla nas? - spojrzałam na niego.
N: Wiem. - krótka odpowiedź, otworzył mi drzwi od pasażera a sam zajął miejsce za kierownicą. Z nieodgadnionym uśmieszkiem ruszył, nie powiedział dokąd jedziemy, a po jakiś kilkudziesięciu minutach wyjechaliśmy poza miasto. Jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy.. Narzeczony nie zamierzał się odezwać, więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam sprawdzać Billa. Cisza, nic nie załatwiał. Jakby w jednej chwili zawiesił wszystkie swoje działania, może odpuścił?!
J: Odezwiesz się w końcu? - mówiąc to dalej bawiłam się telefonem.
N: Jasne.. - zaśmiał się, to tyle z jego wypowiedzi?
J: Dokąd jedziemy?- teraz zawiesiłam na nim swój wzrok. Wyglądał tak cudownie w jesiennym słońcu.
N: Na niedługo się dowiesz.. Ale sądzę że powinnaś domyślać się po znajomości drogi. - na te słowa spojrzałam przez okno, ma racje, znam okolice.. Jedziemy, do..
J: Domek w lesie? Czemu? - zdziwiłam się.
N: Bo to jedyne miejsce gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał, gdzie nie będziesz martwić się o bezpieczeństwo i po prostu będziesz ze mną.. - spojrzał w końcu na mnie. Ze wszystkim co powiedział miał racje, nie powiem mu o tym, on doskonale wie, że się nie myli. Dojechaliśmy po pół godziny na miejsce, zbliżała sie pora obiadowa.
J: Zrobisz coś do jedzenia? - spytałam z nadzieją.
N: Nie, zrobimy razem jakiś posiłek. - uśmiechnął się, odwzajemniłam gest i poszliśmy do kuchni. Chciałam coś szybkiego wymyślić, muszę sprawdzić Billa i nie tylko jego. - A po obiedzie pójdziemy na spacer. - dodał po kilkunastu minutach. Usmażyłam pierś z kurczaka, ryż Niall ugotował, jakieś warzywa i obiad gotowy. Zjedliśmy co chwile na siebie patrząc, Horan wysyłał mi za każdym razem piękny uśmiech. Wyglądał uroczo z napchanymi polikami. - Możemy iść? - spytał gdy juz posprzątaliśmy po posiłku.
J: Tak, tylko zabiorę bluzę.. - pobiegłam szybko do sypialni i zgarnęłam jego bluzę, którą kiedyś mu zwinęłam. Złożyłam szybko i wróciłam do niego, ciekawe czy zauważy.. Blondyn złapał mnie za dłoń i splótł nasze palce, nic nie mówił, szczerzył sie tylko jak głupi do sera. Było pięknie, jesień w pełni. Przez pierwsze minuty nic nie mówiliśmy, szliśmy polną dróżką i podziwialiśmy widoki. Było naprawdę niesamowicie, nigdy nie zwracałam uwagi na to co mnie otacza, na naturę, ale z nim.. To co innego! - Wiesz, że sprawiłeś że zaczęłam doceniać małe rzeczy.. - odezwałam się w końcu.
N: Tak? - spojrzał na mnie - Na przykład jakie?

J: Na przykład to że widzę jaka ta tegoroczna jesień jest piękna, cieszę się że mnie tu wywiozłem, a pewnie byłabym wściekła. Zmieniłeś mnie.. - spojrzałam w jego oczy, zatrzymaliśmy się na chwile, blondyn stanął przodem do mnie i ułożył jedną dłoń na moim poliku.
N: Nie tylko Ty zaczęłaś dostrzegać takie małe sprawy.. - powiedział cicho
J: A co Ty zacząłeś widzieć? - zaśmiałam sie cicho. Nie odpowiedział mi od razu, zbliżył swoją twarz do mojej i czule mnie pocałował.
N: Choćby to jak na takie moje gesty reagujesz. Kiedyś mogłem o tym tylko pomarzyć, a teraz proszę, spacerujesz ze mną po lesie, jako moja narzeczona i w dodatku masz na sobie moją bluzę, którą dawno temu mi zabrałaś.. - uśmiechnął się cwaniacko i puścił mi oczko. - A teraz chodź, już blisko.. - pociągnął mnie gdzieś. Przeszliśmy przez jakąś górkę, między drzewami i zauważyłam jedną, samotną ławkę między drzewami. To miejsce wyglądało jak z bajki..
J: Nie widziałam tego wcześniej.. 

...
_________________
I kolejny rozdział za nami.. Mam jeszcze pomysłów na dalsze części i mam.. Ale czasu brak.. :/
Ale oby było 15 komów i bedzie next!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat