CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

środa, 16 marca 2016

Przepraszam!!!!!!!!!!!!!!!!

Cześć!!  :* :*


A więc tak, znów wyjeżdżam!! 
Tym razem nie wiem jak będzie z internetem, do tego moja twórczość wygasa.. Może jak ułoży mi się w życiu, to wrócę do tego ff, ale jak na razie muszę czekać..
Wyjeżdżam za granice, tym razem inne państwo!!
Jak tylko wena wróci od razu dodam rozdział!!!! OBIECUJE!!!!!!!!
Dziękuje wam za komentarze i że w ogóle to czytaliście!!!!! :* :* :* :*
Bez was nie było by tego FF :* :* :*



Naat

poniedziałek, 22 lutego 2016

113. Our last night..

Cześć!!
Przepraszam!!
Działo sie dużo! Przy ostatnim rozdziale pisałam że wróciłam, a tu odwalam wam miesięczną przerwę.. Przepraszam!! Ale musze wam powiedzieć, wróciłam do kraju, zamierzam jak na razie być w Polsce, do tego problemy z byłym chłopakiem i niesamowite uczucie z moja największą miłością!!
Oczywiście Horan zawsze będzie ważny, ale mój Misiek jest najważniejszy :* :* :*

Objaśnienie:
J: - ja (Nath),
N: - Niall,
Lou: - Louis,
Z: - Zack

Przypomnienie: Midnight Memories - restauracja Nathalie. 
_________________________

 J: Zrób wszystko, albo dowiedzą się jak głębokie masz kieszenie!
Z: Szantażujesz mnie?! - też sie denerwował, ale w większości przez to jak bardzo sie bał.
J: Ostrzegam.. - wyszłam szybko z pokoju a jeszcze szybciej z posterunku. Nie zamierzałam wracać do pałacu, musiałam załatwić ochronę dla mojego blondyna! Nie mogę mu powiedzieć że pójdę siedzieć, muszę coś wymyślić! Zatrzymałam sie pod Midnight Memories i wybrałam odpowiedni numer.. Oczywiste jest to że musiałam długo czekać aż odbierze. - Tomlinson?
- odezwałam się gdy w końcu to zrobił.
Lou: Nie wierze, że to Ty.. - mruknął zły.
J: Słuchaj, nie chodzi o mnie.
Lou: Ale to jednak Ty zadzwoniłaś! - nie był zadowolony.
J: Chodzi o Nialla, - nie daj się sprowokować Nath.. - ,wiem, że aktualnie nie masz co robić, mógłbyś zająć się jego ochroną?
Lou: Że co?! - wkurzył się - Oszalałaś? On jest dorosły! Nie potrzebuje niańki.. - co za kretyn!
J: Tomlinson skup się! Wiesz że Bill miał wielu w swojej armii, a teraz kiedy go nie ma, mogą się mścić! - zaczynałam krzyczeć.
Lou: A Ty?! - oburzył się.
J: Ja.. - zmieszałam sie, on też nie może wiedzieć, czemu sama nie mogę sie tym zająć - Ja muszę załatwić pewną sprawę. Zgadzasz sie kurwa czy nie?! - warknęłam na niego
Lou: Tak.. - mruknął - ..Kiedy i na ile? Co on wie? A czego ma nie wiedzieć? - zalewał pytaniami.
J: Od jutra rana, na nieokreślony na razie czas.. Nic nie wie, ale będzie wiedział tyle co Ty i powinno mu to wystarczyć! - mimo złości jaką zdążył u mnie wywołać ucieszyłam się. Niall powinien też byc zadowolony, ze spędzi czas z przyjaciółmi, a ja będę mogła cierpliwie czekać aż Zack załatwi bym wyszła. Nie wierze że pójdę za kratki, nie po to policjant dostawał tyle w łapę, bym teraz siedziała!
    Wróciłam do pałacu, Niall siedział w salonie i miał dziwną minę. Zignorowałam to i poszłam od razu do biura, muszę załatwić pewne sprawy. Ledwo zdążyłam usiąść za biurkiem i blondyn pojawił się w drzwiach.
J: Coś się stało? - zapytałam gdy tak stał i patrzył.
N: Miałem pytać o to samo.. - wszedł głębiej do pomieszczenia - .. Mam wrażenie że coś się dzieje.. - usiadł w fotelu.
J: Czemu tak sądzisz? - uśmiechnęłam się sztucznie.
N: Mnie nie oszukasz. - skomentował, czyżby aż tak doskonale mnie znał?! - Dzwonił do mnie Louis i.. - zamilkł, nic się nie odzywałam, chciałam usłyszeć co Tomlinson mu powiedział - I mogę spędzić z nimi jakiś czas? Zależy mi na tym, dawno ich nie widziałem. A teraz powinno być spokojniej, więc..
J: Możesz. - przerwałam mu - Ja muszę na jakiś czas wyjechać, nie ważne gdzie, ale Ty w tym czasie bądź ciągle z przyjaciółmi.. Proszę Cię, żebyś był ostrożny, żebyś nigdzie się sam nie pokazywał, tyle możesz chyba dla mnie zrobić? - czemu mój głos drżał?! Nie chciałam go kolejny raz zostawiać, ale doskonale wiem że uciec od tego nie mogę, znajdą mnie prędzej czy później, a tak Zack coś wymyśli, musi!!

N: Mówisz poważnie? Mogę się z nimi spotkać? - ucieszył się - Ale zaraz.. Jak to wyjechać, gdzie? Na ile? Czemu beze mnie? - masa pytań, na które trzeba znaleźć jakiekolwiek kłamstwo.
J: Nie utrudniaj, ciesz się wolnym czasem.. - powiedziałam cicho i zaczęłam wystukiwać byle jakie rzeczy w komputerze. Niall chwile posiedział i wpatrywał sie we mnie, ale kątem oka widziałam że coś chodzi mu po głowie. Wstał, podszedł do mnie i przykucnął, odwracając moje krzesło przodem do niego. Jego ciepłe dłonie spoczęły ma moich kolanach, głębokość jego oczy nie miała dna. Cisza pomiędzy nami była tak znacząca że oboje wiedzieliśmy w jaki sposób ten dzień może sie skończyć. Blondyn złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą, przeszliśmy do sypialni, zatrzymaliśmy sie przed łóżkiem i to było to czego pragnęłam. Stał za mną, jego palce muskały moją skore na karku, odgarnął włosy i poczułam gorące wargi Horana na ciele. Pierwszy dreszcz przeszedł wzdłuż kręgosłupa, zaraz po nim kolejny i jeszcze jeden. Odwróciłam się przodem do Nialla i złączyłam nasze usta. Żadne z nas nic nie mówiło, wiedzieliśmy czego chcemy.. Pocałunek nie był nachalny, całowaliśmy się powoli, namiętnie i bez jakiegokolwiek stresu. Nigdy wcześniej takiej atmosfery między nami nie było.. Jego dłonie na moich biodrach, moje palce w jego włosach. poczułam jak narzeczony delikatnie kładzie mnie na łóżko, a zaraz potem zaczął pozbywać się mojej dzisiejszej garderoby. Leżałam przed nim w samej bieliźnie, chciałam pomóc i jemu się rozebrać, ale odsunął moje ręce. Z cwaniackim uśmiechem ściągnął swoją każdą część dzisiejszego ubioru. Czemu wciąż czułam delikatne onieśmielenie? Obdarowywał moje ciało setkami drobnych pocałunków, od podbrzusza kierował się w górę, gładząc moje uda rękoma. Pragnienie było coraz większe, a wiedziałam że będzie doprowadzał mnie do szału.
N: Wiesz jak bardzo Cie kocham, prawda?
...

____________
Jeszcze raz was przepraszam!! 
Chociaż 5 komów? Się da się? :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

czwartek, 14 stycznia 2016

112. It is not an end of problems.. :/

Hejka.. :*
Jest tyle wyświetleń na każdym z postów, a liczba komentarzy nawet w najmniejszym stopniu nie odpowiada temu.. :( Post czyta około 550 osób a komów zaledwie 8, 9.. :( 
Ale chociaż czytacie, wiem, że to moja wina bo tak rzadko dodaje rozdziały, ale wiele się w moim życiu ostatnio działo.. Obiecuje że wracam!!!!

Objaśnienie:
J: - Ja (Nathalie)
N: - Niall,
Z: - Zack.
_________________

..wiedziałam że kiedyś go zabije, ale nie wiedziałam że w takich okolicznościach. Przypomniałam sobie o Niallu, rzuciłam broń i podbiegłam do niego, uklęknęłam przy nim i starałam sie go ocucić. - No obudź sie, jesteś Horan musisz sie obudzić. - potrząsałam nim delikatnie. - Niall proszę cie, kocham Cię.. - łkałam cicho, pierwszy raz mu to powiedziałam. Nie mogę go stracić! Pochyliłam sie nad nim i ucałowałam jego usta, nie reagował. Odsunęłam sie od niego i skuliłam chowając twarz.
N: Naath.. - od razu podniosłam głowę, na moich policzkach było pełno łez. - Krwawisz.. - przeraził sie i dotknął mojej rozciętej wargi.
J: To nic.. - wtuliłam sie w niego, co odwzajemnił dwa razy mocniej.
N: Powiedziałaś mi to? Czy mi sie tylko przyśniło? - spytał gdy się od siebie oderwaliśmy.
J: Ale co takiego? - udałam i zmarszczyłam brwi.
N: Że mnie kochasz..
J: Yhym. - tylko tak skomentowałam. - Chodźmy stad. - zarządziłam i wstaliśmy z podłogi. Blondyn się nie odezwał, wsiedliśmy do auta i bardzo szybko znaleźliśmy się w pałacu. Od razu poszłam pod prysznic, ubrałam bieliznę i  podkoszulek blondyna. Niall już leżał, miałam wrażenie że śpi, ale gdy zajęłam miejsce obok niego, otworzył oczy.
N: To był piękny sen.. - zaczął, a ja na początku nie wiedziałam o co mu chodzi.
J: Domyślam się, ale to nie był sen. Kocham Cię Niall od samego początku, od kiedy tylko zacząłeś się o mnie starać, od kiedy uprzykrzałeś mi życie. Tak bardzo jak miałam czasami ochotę cię zabić tak mocno kochałam. Przez Ciebie jestem teraz jaka jestem, potrafię pokazać Ci swoje uczucia, stałam się przez Ciebie słaba, ale też i silniejsza. Każde okazanie moich uczuć powoduje, że mięknę.. Ale też każde Twoje 'kocham Cię' sprawia, że nic mnie nie pokona. Jesteś moją jedyną słabością i jedynym powodem dla którego jeszcze walczę.. Nie muszę Ci codziennie powtarzać że Cię kocham, moje czyny i postawa do Ciebie o tym świadczy. - wyznałam, pierwszy raz w życiu powiedziałam komuś taką rzecz, ale on jest wart wszystkiego!
N: Co mam Ci teraz powiedzieć?! Że odkąd się w Tobie zakochałem, czekam na te słowa? To już trochę minęło.. - zaśmiał się i dotknął pierścionka zaręczynowego na moim palcu. - Nigdy nie wątpiłem, że coś do mnie czujesz, ale czasami nie wiedziałem czy to miłość, czy nienawiść.. - ucałował moje czoło. Wtuliłam sie w niego mocniej. - Zabiłaś go?
J: Tak..
N: Koniec z takim życiem? - dopytywał
J: Nie wiem, Bill miał wszędzie swoich ludzi, więc albo się będą mścić, albo sie wycofają. - nie znałam bardziej chronionego człowieka na świecie, prezydent USA ma pewnie mniejszą ilość ochrony niż Bill Sokołów i zabójców.
N: Chciałbym żeby to był koniec tej wojny. - nie odpowiedziałam mu już na to, nie wiedziałam nawet co..
    Kolejne dni były inne, codziennie sprawdzałam czy ktoś chce pomścić Billa, ale nikt się nie kwapił. Może jeszcze nie wiedzą?! Na pewno tak! Sprawdziłam pocztę i jedna wiadomość wydawała sie być najciekawsza. 


 "Witaj Nathalie,
                  Domyślasz sie czemu do Ciebie pisze, najlepiej jak pojawisz sie w moim  komisariacie. Nie tak łatwo będzie zapomnieć o Billu.. 

 Zack."
 
Świetnie, wręcz cudownie! Czyli albo pójdę siedzieć, albo mnie zabiją! Ubrałam sie szybko w eleganckie ubrania, zrobiłam makijaż, fryzurę i szukałam Nialla.

J: Niall?!! - nie słyszałam odpowiedzi, wróciłam do biura i sprawdziłam na kamerach. Dawno zapomniana czynność! Spał w swojej sypialni, dziwne.. Nie sądziłam że on jeszcze tak przebywa. - Niall..? - powiedziałam spokojnie siadając obok niego. Zamruczał coś, ale się nie obudził, ja nie zamierzałam czekać! - Wychodzę, nie czekaj na mnie.. - powiedziałam pewnie i wyszłam z pomieszczenia, znalazłam odpowiednie kluczyki i pojechałam. Dość szybko znalazłam sie przez policją, nie oglądając się za siebie weszłam do budynku i odnalazłam pomieszczenie w którym zawsze jest Zack. Musi mi wyjaśnić o co mu chodzi!
J: Witaj.. - przywitałam sie z mężczyzną.
Z: Jak dobrze, że tak szybko zareagowałaś na maila. - wskazał na krzesło na przeciw biurka.
J: Dobrze wiesz że zawsze tak jest.. - mruknęłam. Zack'a coś gryzło. - Przejdź od razu do rzeczy, nie owijaj w bawełnę! - postanowiłam.
Z: Ymm.. Wiem, że w życiu miałaś dużo problemów przez Billa..
J: Miałeś nie owijać. - upomniałam go.
Z: Tak, wiem.. - zaciął sie i patrzył w swoje papiery - ..Będziesz musiała iść do więzienia za zabicie go. - że co?!
J: Jak to? Przecież zabił tyle osób.. - denerwowałam sie, ale nie chciałam robić scen na komisariacie.
Z: Tak, ale też sfinansował większość policyjnych sprzętów.
J: Czyli to kurwa tak! - nie wytrzymałam - A już zapomniałeś ile przytuliłeś za każdym razem jeśli o mnie chodziło?! - wstałam z miejsca.
Z: Pamiętam i dlatego.. Proszę nie patrz tak na mnie.. - miałam nadzieje że nauczę sie kiedyś mordować spojrzeniem. - ..Dlatego posiedzisz w więzieniu tylko kilka dni, może tygodni.. Zrobię wszystko byś wyszła jak najszybciej.. - byłam wściekła, nie mogę iść siedzieć! Nie mogę zostawić teraz Nialla!
J: Oszalałeś?!! - oburzyłam się - Przecież tak wiele mi zawdzięczasz! Nie możesz niczego zrobić?!! - krzyczałam na niego.
Z: Przykro mi Nathalie.. Daje Ci dzień, jutro wstaw się tu o 1pm, albo wyślemy po ciebie odpowiednie służby! - powiedział stanowczo z kamiennym wyrazem twarzy.
J: Zrób wszystko, albo dowiedzą się jak głębokie masz kieszenie!
Z: Szantażujesz mnie?! - też sie denerwował, ale w większości przez to jak bardzo sie bał.
J: Ostrzegam.. - wyszłam szybko z pokoju a jeszcze szybciej z posterunku. Nie zamierzałam wracać do pałacu, musiałam załatwić ochronę dla mojego blondyna! Nie mogę mu powiedzieć że pójdę siedzieć, muszę coś wymyślić! Zatrzymałam sie pod Midnight Memories i wybrałam odpowiedni numer.. Oczywiste jest to że musiałam długo czekać aż odbierze. - Tomlinson?

...
_____________________
Może krótsze, ale myślę że się spodobało.. :*
Oczywiście że jeszcze końca nie będzie, w poprzednim rozdziale podroczyłam sie troszke z wami.. :*
Myślicie że Nathalie bez Billa już będzie miała lepiej? <3
Może z 10 komów? !!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





Naat

środa, 6 stycznia 2016

111. I finished with You..

Hej xx
Minęło tyle czasu! Wiecie jak mi przykro ze dawno nic nie dodawałam :/
Brak czasu, to praca, to święta z rodziną, mogłam sie w końcu z nimi zobaczyć <3 Poza tym codziennie kłótnie z chłopakiem sprawiały że wena ulatywała, do tej pory tak jest, ale zmuszam się codziennie do napisania czegoś!!
PRZEPRASZAM!!!!!

Objaśnienie:
J: - ja ( Nathalie, potem Niall, znów Nath),
N: - Niall (potem Nath),
D: - Dave,
B:- Bill.
___________________

N: O czym plotkowałyście? - wyrwał mnie z zamyśleń. Szybko dotarliśmy do domu.
J: A o naszych zawodach.. - rzuciłam. Blondyn spojrzał na mnie przerażony. - Spokojnie, mówiłyśmy o gotowaniu.. - zaśmiałam sie - Jestem padnięta, idziesz spać?
N: Tak.. To tylko o tym co robicie? Widziałem jak pożerałaś mnie wzrokiem.. - teraz to on się zaśmiał, wiedział co mówi.
J: Czyżby?
Może głodna byłam.. 
N: Na pewno.. Po takim objedzie. - złapał mnie za biodra. Doskonale wiedział że rozmawialiśmy o nich.
J: Lubie na Ciebie patrzeć. - rzuciłam i wyrwałam się z jego objęć, prowokując go bardziej.
N: Yhym.. - mruknął. - A zapomniałbym, pojedziemy jutro do mojego domu? - zaskoczył mnie tym.
J: Po co? - zdziwiłam się.
N: Musze coś stamtąd zabrać..
J: Mieszkasz u mnie już tyle czasu i teraz Ci się przypomniało? - mój wspaniały humor od razu znikł. Powrót tam, choć na chwile wiąże sie z niebezpieczeństwem, tym bardziej że od dawna nikogo nie zabiłam, Bill ucichł.
N: Taak..
J: Nie ma takiej opcji.. - powiedziałam krótko i poszłam pod prysznic. Żeby pozwolić mu tam jechać muszę dokładnie wszystko sprawdzić, z resztą nie mam teraz czasu by tam wracać. Musze zająć sie trochę restauracją, a raczej całkowitym przepisaniem jej na Vika, niech chłopak ma coś w życiu ode mnie.
N: Nath.. - usłyszałam go, po chwili stał nago obok mnie, pod gorącym strumieniem wody.  - Pojedziemy tylko na chwile.. - dalej o tym.
J: Ale ja powiem kiedy. - skomentowałam krótko i wyszłam z kabiny. Niall musi sobie przypomnieć jak to w moim życiu jest. Przez te wszystkie czułości nawet ja zapomniałam!

*Oczami Nialla*
    Nathalie musi się zgodzić, może to co chce zabrać nie jest aż takie ważne, ale ja tęsknie za tym domem! Tak samo jak za chłopakami i wcześniejszym życiem. Oczywiste jest to że ją kocham, ale chce też mieć kontakt z przyjaciółmi. Dawno nic niebezpiecznego się nie działo, więc nie rozumiem czemu ona się tak martwi..
    Trwało to dość sporo i nawet mijaliśmy się w pałacu, rzadko rozmawialiśmy przez te kilka dni. Jeśli była w domu to i tak zamykała sie na całe dnie w swoim biurze, co to za życie skoro my się ciągle mijamy?! Chce by było inaczej, tak jak u normalnej pary.
N: Niall?! - usłyszałem ją, słyszałem również jak zbiega ze schodów.
J: Jestem w salonie. - odpowiedziałem normalnym tonem.
N: Zbieraj się, jedziemy. - powiedziała sucho. Byłem zaskoczony że tak nagle zmieniła zdanie. A może po prostu wszystko zorganizowała i wie że jest spokojnie. Zabrałem telefon słysząc ze przychodzi wiadomość. Dopiero w samochodzie odczytałem, to Bryan. 

D: ' Hej Horan, co u Ciebie? Dawno sie nie widzieliśmy, nie odzywałeś się! Może jakieś piwko? ' - jak zawsze pozytywnie nastawiony. Sam miałem ochotę wyskoczyć gdzieś z kumplami jak za dawnych czasów..
J: ' Siema :D Właśnie jadę do swojego mieszkania.. Dawno to ja wielu rzeczy nie robiłem.. A to piwko to chyba jednak odpada :/' - przypomniałem sobie jaka jest Nath.. 

D: ' To szkoda.. No ale odzywaj się czasami. ' - nie odpisałem już, nawet nie miałem co.. Po kolejnych 20 minutach dojechaliśmy do mojego mieszkania. Cieszyłem się że tu jestem, serce biło mi o wiele szybciej, w końcu tyle czasu minęło..

*Oczami Nathalie* 


               Coś mi nie pasowało, dużo aut stało wzdłuż ulicy, ale jedno najbardziej przykuło moja uwagę. Podejrzane, dziwnie znajome.. Weszliśmy szybko do środka, widziałam że on to jest w skowronkach, ale miałam złe przeczucie. Niall skierował się do salonu a ja zaczęłam przeszukiwać mieszkanie, kuchnia, sypialnia, pusto, weszłam do łazienki i usłyszałam podejrzany trzask. Wyjęłam pistolet przed siebie i bardzo szybko wróciłam do salonu, zauważyłam blondyna leżącego na podłodze.
J: Niall?! - podbiegłam do niego, uklęknęłam przy nim i sprawdziłam puls.. Żyje! Nagle poczułam mocny ból w okolicy głowy i karku, a przed oczami była już tylko ciemność.. Słyszałam kroki dookoła siebie i jakiś śmiech. Po jakimś czasie udało mi sie wrócić do przytomnych. Rażące słońce powodowało przymrużanie oczu i jeszcze większy ból.
B: Ooo śpiąca królewna sie obudziła! - usłyszałam szyderczy głos Billa?!
J: Czego chcesz?! - wysyczałam
B: Mówiłem Ci że ktoś sie nim zajmie.. - podniosłam sie delikatnie, oparłam sie o sofę za sobą.
J: Nie mówiłeś że to Ty sie za to weźmiesz.. - zaczęłam sie macać po plecach w okolicy paska od spodni. Zniknął mój pistolet!
B: Tego szukasz?! - pokazał mi moją broń - No nie mówiłem. Nie musiałbym tego robić gdybyś wszystkich nie wyeliminowała.. - mówiąc to wyjął magazynek z mojego pistoletu, a broń rzucił w moją stronę. Wzięłam ją do reki. - Haha!! - zaśmiał sie.
J: Przecież wiesz że jestem najlepsza. - Bill zaczął wyrzucać po kolei każdy pocisk z magazynku, które powodowały dość głośny dźwięk przy zderzeniu z podłogę, albo tak mi sie tylko wydawało.
B: A jednak przegrałaś! Dopadłem i Ciebie i lalusia.. - wskazał na blondyna rzucając w niego  pociskiem.
J: Może nie spodziewałam sie po ojcu takiego ruchu.. - ból odchodził w zapomnienie, a na jego miejsce wchodziła wściekłość!
B: Miałaś tak do mnie nie mówić! - wysyczał i uderzył mnie pięścią w twarz. Poczułam w ustach żelazny smak krwi, a to potęgowało moją złość. Spojrzałam na niego.
J: A jak mam mówić do mężczyzny który mnie wychował?! Hmm?!

B: Nie jestem twoim ojcem! Twoi starzy.. - zaciął sie i złowrogo uśmiechnął. Magazynek był już pusty. - Miło było patrzeć jak umierają. To ja ich zabiłem!! - wrzasnął, a w moich oczach zebrały sie łzy, nie pozwoliłam jednak żadnej spłynąć po policzku.
J: Wiesz dlaczego ludzi takich jak Ty zawsze dosięgnięcie sprawiedliwość?! - Bill spojrzał na mnie zdziwiony, a ja podniosłam sie i wycelowałam w niego, na co prychnął. - Bo zapominacie o pocisku w lufie! - źrenice Billa znacznie sie rozszerzyły i gdy już miał do mnie podejść, wystrzeliłam. Dostał w sam środek klatki piersiowej, upadł na podłogę ale starał sie podnieść. Włożyłam kolejny pocisk do broni i stanęłam nad nim. - Tak żałośnie wyglądasz tatusiu.. - zaśmiałam sie z niego - Moja sprawiedliwość dosięga każdego Bill! - kolejny strzał, tym razem śmiertelny. Popatrzałam na niego przez chwile, wiedziałam że kiedyś go zabije, ale nie wiedziałam ze w takich okolicznościach. Przypomniałam sobie o Niallu, rzuciłam broń i podbiegłam do niego, uklęknęłam przy nim i starałam sie go ocucić. - No obudź sie, jesteś Horan musisz sie obudzić. - potrząsałam nim delikatnie. - Niall proszę cie.. - łkałam już -  ..kocham Cię.. 

...
____________________
To co Bill nie żyje, Niall i Nath mogą żyć wiecznie razem, czyli teraz epilog?! Czy ciągnąć dalej ?<3
Może by tak z 15 komów? <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat